NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Podrzucki, Wawrzyniec - "Uśpione archiwum"
Wydawnictwo: Runa
Cykl: Podrzucki, Wawrzyniec - "Yggdrasill"
Data wydania: Czerwiec 2003
ISBN: 83-917904-8-7
Format: 125x185 mm
Liczba stron: 512
Cena: 28,50 zł
Ilustracja na okładce: Przemysław Truściński
Tom cyklu: 1



Podrzucki, Wawrzyniec - "Uśpione archiwum"

     W polskiej literaturze fantastycznej nurt science fiction ostatnimi czasy przeżywa spory kryzys. Pierwsze skrzypce swobodnie gra niezagrożony Jacek Dukaj, ale dalej trzeba się już poważnie zastanowić, by wskazać godnych naśladowców Zajdla, Wiśniewskiego-Snerga czy Borunia i Trepki. Mało tego, ciężko nawet na palcach jednej ręki wyliczyć twórców, którzy w ogóle piszą fantastykę naukową. Niemniej jednak od czasu do czasu ukazują się książki nawiązujące do wspaniałych tradycji SF. Już jakiś czas temu, bo w 2003 roku ukazała się powieść Wawrzyńca Podrzuckiego pod tytułem „Uśpione archiwum”, będąca pierwszym tomem cyklu „Yggdrasill”. Długo nie miałem okazji zapoznać się z tą książką, ale skoro tylko nadarzyła się okazja, postanowiłem nadrobić zaległości. W końcu, tak jak pisałem powyżej – każda polska powieść SF to ewenement, któremu trzeba się przyjrzeć.

     „Uśpione archiwum” nie zaczyna się najlepiej. Po pierwszych kilkudziesięciu stronach miałem wrażenie, że mam do czynienia z przeciętnej klasy kryminałem w konwencji fantastycznej. Ot, pozytywni bohaterowie popadają w tarapaty i muszą się z nich wygrzebać jednocześnie próbując dojść, co się tak naprawdę kryje za wydarzeniami dziejącymi się dookoła nich. Do tego dochodziły sztampowo zarysowane postacie: Gerhard - inteligentny i sprytny miejscowy przedstawiciel prawa, jego młody i pełen ideałów pomocnik Thomas, a przede wszystkim równie zły i okrutny, co po prostu głupi schwarzcharakter uosobiony w postaci Hanna Ramireza. Powoli zaczynałem się martwić, że przyjdzie mi się przebijać przez pięćset stron kolejnej standardowej historii... Na szczęście, parafrazując porzekadło: im dalej w las, tym lepiej. Z niepozornego i lekko zniechęcającego początku zaczął się wyłaniać większy obraz, dający nadzieję, że czas poświęcony na lekturę nie będzie tak całkowicie zmarnowany. Bohaterowie powoli przestawali być tak jednoznaczni, jak się to wydawało. Okazało się, że za opisywanymi wydarzeniami kryło się drugie, a niekiedy nawet trzecie dno. Z każdą stroną „Uśpione archiwum” coraz bardziej mnie do siebie przekonywało. Po przeczytaniu ostatniej strony szczerze żałowałem, że to już koniec.

     Największym plusem powieści Podrzuckiego jest świat. Nie chciałbym za dużo na ten temat zdradzić, gdyż odkrywanie tajników wykreowanego uniwersum przez Thomasa jest jednym z głównych wątków książki. Ograniczę się tylko do kilku luźnych porównań i skojarzeń, które przyszły mi do głowy podczas lektury. Miałem wrażenie, że autorowi udało się w dosyć ciekawy sposób skompilować (świadomie lub nie) elementy z trzech pozycji: „Ksiąg Długiego Słońca” Gene’a Wolfe, „Innego Świata” Tada Williamsa oraz „Całkowych drzew” Larry’ego Nivena. Czemu tych trzech, pozornie zupełnie niepowiązanych ze sobą pozycji? Już tłumaczę. W „Uśpionym archiwum”, podobnie jak w książkach Wolfe’a, akcja dzieje się w zupełnie sztucznym świecie, stworzonym dawno temu przez przodków dzisiejszych mieszkańców, którzy obecnie nie do końca zdają sobie sprawę z jego natury. Podobnie została także w dużej mierze utracona wiedza techniczna, a niektóre umiejętności zyskały otoczkę rytuałów. Skojarzenie z Nivenem jest dosyć luźne, zarówno u niego, jak i Podrzuckiego, cały świat bohaterów to Drzewo, w pierwszym przypadku naturalne, w drugim syntetyczne. Łączy je jednak fakt, że podróżując po nim uzyskują informacje o otaczającym świecie, a także o własnej historii. A dlaczego Williams? Świat „Uśpionego archiwum” jest podzielony na segmenty, a komunikacja między nimi jest znacząco utrudniona. Bohaterowie, przekraczając granicę, mogą znaleźć się w zupełnie innych realiach – może nie tak abstrakcyjnych jak wirtualne rzeczywistości „Innego Świata”, ale jednak zaskakujących.
     Ważnym elementem science fiction, choć niestety coraz częściej pomijanym, jest przedstawienie technologii przyszłości w oparciu o współczesną wiedzę i naukę, próba określenia trendów, jakimi w przyszłości będzie kierowała się ludzkość. Podrzucki tego nie unika. W swojej książce stworzył inteligentną i spójną wizję przyszłości. Umiejętnie poprzeplatał przypuszczenia i spekulacje z faktami i uzyskał ciekawy świat przyszłości. Sprawne połączenie kilku dziedzin nauki, dało bardzo dobre efekty - np. implanty pamięciowe wydają się naturalną koleją rozwoju genetyki i informatyki. Takich przykładów jest oczywiście więcej. Podrzucki pokazuje, że nie bez powodu prekursorami fantastyki byli przede wszystkim ludzie nauki.
     Niestety „Uśpione archiwum” to nie tylko plusy. O niemrawym początku już pisałem, więc nie będę do tego wracać. Tym jednak, co najbardziej rzuca się w oczy, jest przede wszystkim mało wiarygodna charakterystyka psychologiczna bohaterów. Daleki jestem od stwierdzenia, że są to postacie płaskie, ale widać, że autor powinien jeszcze popracować nad tym elementem. Argumentów na poparcie znajdzie się kilka: bohaterowie niemal natychmiastowo przechodzą do porządku dziennego nad śmiercią towarzysza podróży, nie poświęcają temu więcej niż kilka zdań. Wątek miłosny także jest straszliwie naciągany – rozumiem, że jest coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia, ale nawet w takim przypadku nie powinno być to tak naiwne, jak tu zostało zaprezentowane. Poza tym Thomas co chwila poznając nowe rzeczy, odkrywając tajemnice, nie za bardzo się im dziwi – próżno oczekiwać po nim choć cienia zachwytu nad obcymi cudami.

     „Uśpione archiwum” to bez wątpienia coś nowego w polskiej fantastyce i przynajmniej częściowo wypełnia lukę na scenie naszego SF. Nie jest to powieść pozbawiona wad, ale widać, że ze strony na stronę autor się rozwija. Fabularnie i konstrukcyjnie nie pozostało już Podrzuckiemu wiele do nadrobienia, by móc mierzyć się z czołowymi pisarzami fantastyki w Polsce. Także jego umiejętności pisarskie prezentują się bardzo dobrze. Styl, którym się posługuje, jest przyjemny, intrygujący czytelnika. Treść jest konstruowana sprawnie, z uwagą, choć autor nie ucieka od drobnych eksperymentów z formą. Podrzucki powinien natomiast jeszcze zdecydowanie popracować nad kreacją bohaterów, tu ma spore pole do popisu. Jeśli utrzyma tempo czynionych postępów, to kolejne tomy cyklu będą stały już na bardzo wysokim poziomie. Czego sobie i wszystkim zwolennikom fantastyki naukowej życzę.



Ocena: 7/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-12-08 18:58:24
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

GeedieZ - 22:58 08-12-2006
Ło, późno coś oceniasz, bo kilka lat już ma ta książka :] Powiem Ci od razu, że druga część jest gorsza odrobinkę. Szkoda też, że na dopełnienie trylogii czytelnicy czekają już strasznie długo :/

Vampdey - 23:52 08-12-2006
Kto powiedział, ze na Katedrze pojawiać się będą tylko recenzje nowości? :)

Shadowmage - 10:38 09-12-2006
GeedieZ-->nadrabiam zaległości :) Zresztą w najbliższym czasie to dopiero starocia zrecenzuję. Trzeba rozbudowywać bazę, w końcu starsze pozycje też są warte przeczytania, a jak się ludzie o nich nie dowiedzą, to nie będą wiedzieli czego szukać :)

GeedieZ - 12:19 09-12-2006
Shadowmage - aj, trudno się nie zgodzić, chociaż szczerze mówiąc mam staro-wstręt :P

Shadowmage - 12:21 09-12-2006
A ja właśnie odwrotnie - żałuję, że nie mam więcej czasu na nadrabianie zaległości.
A poza tym... my się zwykle nie zgadzamy, prawda? To może tom II będzie mi się bardziej podobał? :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS