NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

Stephenson, Neal - "Zamęt", część 2
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Stephenson, Neal - "Cykl Barokowy"
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Październik 2006
Oprawa: miękka
Format: 135x205 mm
Liczba stron: 412
Tom cyklu: 2, część 2



Stephenson, Neal - "Zamęt", tom 2
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

„Zamęt” to drugi tom tak zwanego „Cyklu barokowego” Neala Stephensona osadzonego głęboko w realiach historycznych przełomu siedemnastego i osiemnastego wieku. Powieść została podzielona przez Wydawnictwo Mag na dwie części, których premiery rozdzielały trzy miesiące. To trochę nieszczęśliwe rozwiązanie, bo obie książki stanowią spójną całość i jeśli ktoś zdecydował się na lekturę pierwszej części „Zamętu” zaraz po jej ukazaniu się na polskim rynku, przez dłuższy czas musiał czekać na kontynuację. A w tak zwanym międzyczasie z pamięci uciekały drobne szczegóły... i w zasadzie to jedyna rzecz, do jakiej w „Zamęcie” mogę się przyczepić. Ta książka jest zdecydowanie warta swojej ceny.

O wewnętrznej konstrukcji „Zamętu” pisałem więcej przy recenzji jego pierwszej części, przypomnę więc tylko, że na powieść składają się dwie księgi – „Bonanza” i „Juncto”, których poszczególne rozdziały są umieszczone na przemian. Historie przez nie opowiadane mają niewiele wspólnych elementów i łączą się dopiero na samym końcu powieści.
W pierwszej części „Zamętu” główne skrzypce grała Eliza i jej intrygi, związane zarówno z europejskim rynkiem walutowym jak i wersalskimi spiskami dworskimi. Szczerze powiedziawszy, spodziewałem się kontynuacji tego wątku, ale zostałem zaskoczony. Temat księżnej Qwghlm zostaje odsunięty na dalszy plan, podobnie jak całe „Juncto”. W zasadzie jedynymi wartymi wzmianki elementami tej księgi są walka między torysami a wigami o władzę w Anglii oraz dialogi z udziałem dwóch najwybitniejszych umysłów epoki – Newtona i Leibniza.
Przyroda nie znosi pustki i podobnie ma się rzecz z powieściami. Stephenson umiejętnie przeniósł ciężar narracji z historii Elizy na przygody Jacka Półkuśki. Jak zapewne pamiętacie, pod koniec pierwszej części książki ów huncwot wszedł w posiadanie znacznej, żeby nie powiedzieć oszałamiającej, ilości złota i uciekał z nią na wschód. W związku z tym z pewnym zaskoczeniem przeczytałem, że niecałe trzy lata później dorabia w Hindustanie jako żebrak i karma dla świętych pasożytów... Jack jest jednak człowiekiem obrotnym i ten stan długo nie trwa. Wkrótce fortuna znów się do niego uśmiechnie. Cała „Bonanza” to historia wzlotów i upadków, jakich doznaje podczas swej podróży dookoła świata. Warto przy tym zauważyć, że z czasem Jack z wagabundy i lekkoducha staje się osobą znacznie bardziej odpowiedzialną, potrafiącą wykorzystać wiedzę nabytą podczas wcześniejszych podróży.
Historia Półkuśki oprócz niewątpliwych walorów fabularnych, posiada jeszcze jedną, być może nawet ważniejszą cechę. „Cykl barokowy” to także próba opisania ówczesnego świata, jego stosunków społecznych, politycznych i ekonomicznych. Europa została bardzo wnikliwie zanalizowana już w „Żywym srebrze”, ale reszta poznanych przez Europejczyków zakątków naszego globu pozostawała niewiadomą. Podróżując razem z Jackiem odkrywamy orientalny Hindustan i dwór Wielkiego Mogoła, potem zaliczamy przyśpieszony kurs najbliższej historii Japonii, by z filipińskiej Manili wyruszyć poprzez Pacyfik i przynajmniej przelotnie zapoznać się z hiszpańskimi koloniami w Meksyku. Dzięki temu czytelnik poznaje szerszy kontekst dziejących się w Europie wydarzeń, widzi sieć powiązań i zależności ekonomicznych, które już wtedy zaczynały oplatać cały świat.
Gdybym miał wymienić najważniejszego bohatera „Zamętu”, to wskazałbym na... pieniądz. To wokół niego kręci się świat, losy postaci są z nim nierozerwalnie związane, ich poczynania - odeń zależne. Nawet tak wspaniały myśliciel jak Newton w końcu także staje się trybem ogromnej ekonomicznej machiny wprawiającej świat w ruch. Bez wątpienia jest to niezwykle cyniczne podejście, ale czyż nie prawdziwe? Dowodów na to mamy dosyć i w naszych czasach.

W powieści Stephensona aż gęsto jest od różnego rodzaju aluzji i odwołań. Niektóre z nich są łatwe do rozszyfrowania dla każdego, innych nie da się zidentyfikować bez sporej erudycji i znajomości tematu. Wiele osób zainspirowanych lekturą „Zamętu” z pewnością będzie także sięgać do innych źródeł dotyczących epoki, by poszerzyć wiedzę na tematy tylko muśnięte w powieści. Z drugiej strony nie należy traktować dzieła Stephensona jako całkowicie wiarygodnego źródła informacji historycznych. Miejscami zdarzają się autorowi drobne przekłamania, rozmijanie się z prawdą; w opowieść zostają wplecione również elementy fantastyczne. Takie zmiany są rzecz jasna podyktowane potrzebami fabularnymi, więc należy na nie spojrzeć bez krytycyzmu. Tym bardziej, że w innych powieściach historycznych często zdarza się takich przeinaczeń znacznie więcej.
W „Zamęcie” styl zmienia się w zależności od opisywanych wydarzeń i bohatera, którego opisy dotyczą. Poszczególne postacie mają specyficzne sposoby wypowiedzi. Bez pudła można wytypować, kto jest naukowcem, kto kupcem, a kto zbiegłym niewolnikiem. Pokazuje to, jak sprawnie autor potrafi posługiwać się słowami i elastycznie dostosować narrację do okoliczności. Nie obyło się także bez eksperymentów z formą, choć na znacznie mniejszą skalę niż w „Żywym srebrze”. Mamy więc w „Bonanzie” sprawnie napisaną powieść przygodową, a spore fragmenty „Juncto” to pokaz sztuki epistolarnej.

Ciężko ocenić drugi tom w oderwaniu od pierwszego, więc pokuszę się o podsumowanie całej historii przedstawionej w „Zamęcie” bez wprowadzonych przez wydawcę podziałów. Tylko rozpatrywanie obu części łącznie uprawnia do określania ich mianem powieści – pojedynczo funkcjonują jedynie jako kalekie atrapy, łącznie tworzą zaś znakomitą całość. Co prawda „Zamęt” oceniam nieco niżej niż „Żywe srebro”, ale i tak jest to jedna z tych książek, do których z pewnością będę wracał po wielokroć. Zawarto w niej tyle elementów, że nie sposób wyłapać wszystkich za pierwszym razem. W połączeniu z naprawdę interesującą i wciągającą fabułą tworzy to mieszankę, która doskonale trafiła w mój gust. Pozostaje mi tylko wytęsknionym okiem wyglądać premiery trzeciego tomu „Cyklu barokowego”, zatytułowanego „System of the World”. Niestety, według zapowiedzi aż do czerwca 2007 roku. Podczas tego oczekiwania chyba jeszcze raz sięgnę po książkę Stephensona...




Ocena: 9/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-11-26 17:57:43
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 09:20 30-11-2006
Po pierwszym tomie "Żywego Srebra" zwątpiłem. Myślałem, że Stephenson wpadł w ślepą uliczkę i pisząc "Cykl..." stoi jednak w miejscu, bo ten pierwszy tom był bardzo statyczny jeśli chodzi o akcję i chaotyczny jeśli chodzi o chronologię. Ale w miarę czytania... "Zamęt" jest rewelacyjny, czekam z niecierpliwością na "System...". I chociaż moim numerem 1 nadal jest "Cryptonomicon", "Zamieć" i "Zodiac" to cały Cykl Barokowy zdecydowanie zasługuje na to by go postawić na półce po przeczytaniu. I wracać do niego co jakiś czas.

Shadowmage - 12:18 03-12-2006
"Żywe srebro" było moim pierwszym kontaktem ze Stephensonem, więc nie wiedziałem na dobrą sprawę czego się spodziewać. Może właśnie dlatego nie odniosłem wrażenia, że I tom tej książki był jakiś mietypowy. Tematyka i właśnie ta wymieniona przez Ciebie statyka powodowały, że od razu mi się spodobało. Nawet trochę żałuję, że później już tego nie było.
Chaotyczna chronologia? Może. Cały czas czekam, kiedy autor wróci do wydarzeń z początku "Żywego srebra". Może wtedy wyjaśni się, czemu było tyle zamieszania.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"


 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS