NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Ukazały się

Radecki, Łukasz - "Odium"


 Mammay, Michael - "Przestrzeń"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

Linki

Wójtowicz, Milena - "Wrota"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Wrota
Data wydania: Sierpień 2006
ISBN: 978-83-89011-80-0
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 512
Cena: 28,99 zł
miejsce wydania: Lublin
seria: Tryby fantazji



Wójtowicz, Milena - "Wrota"

Wiecie co? Ostatnio słyszałem głosy w mojej głowie. Różne głosy, kobiece i męskie, żywych i umarłych. A było tak: popiliśmy sobie z przyjaciółmi na wykładach, a potem nie czułem się najlepiej podczas wkuwania rzymskich formułek prawniczych. Nie pamiętam, co głosy mówiły, ale tak to z nimi bywa – przychodzą i odchodzą jak przypływ. I dobrze. Niestety, są ludzie, na przykład królewny, które mają pecha i głosy w ich głowie wcale nie mają zamiaru odejść – dobrze im tam, gdzie siedzą, i na domiar złego czasami lubią przejmować kontrolę nad ciałem swego nosiciela.

Bohaterka powieści „Wrota” Mileny Wójtowicz, królewna Salianka, ma właśnie takiego pecha. Odziedziczyła w prezencie po kochanym tatusiu, panu na Twierdzy, głosy – tytułowe Wrota, które jednocześnie są przejściem do piekła, potężną czarodziejką i sprawczyniami kłopotów zarazem. Po pierwsze – przez Wrota w biedną Saliankę bardzo lubią walić pioruny, więc większość czasu królewna spędza pod tronem zamiast na nim, a po drugie... cóż, po drugie to Wrota bardzo chcą zobaczyć świat za murami Twierdzy. Pod ich wpływem, w asyście pewnego gamoniowatego księcia, królewna wychodzi na zewnątrz...

Tak się mniej więcej zaczyna jedna z najzabawniejszych współczesnych polskich powieści fantasy, utwór oryginalny i interesujący. Pomysł na główną bohaterkę to strzał w dziesiątkę. Zabawne, błyskotliwe i schizofreniczne dialogi między Salianką a zamieszkującymi jej umysł Wrotami świadczą zarówno o dużym poczuciu humoru autorki, jak i o jej umiejętnościach pisarskich. Nie jest to może proza językowo wybitna, ale prosty, a zarazem bardzo plastyczny styl w przypadku tej powieści to zaleta; bywały bowiem momenty, kiedy wprost nie potrafiłem powstrzymać się od śmiechu, wizualizując sobie niektóre sceny z powieści.

We „Wrotach” Wójtowicz bawi się motywem baśni, spotkamy zatem na swojej drodze mężczyzn przemienionych w żaby, księcia, bohaterów i rycerzy, znajdą się też potężne czarodziejki – niekoniecznie trzeźwe – i nie do końca złe demony. Trzeba przyznać, że autorka ma ogromną wyobraźnię, bo co chwila sypie z rękawa pomysłami ze zręcznością godną najlepszego szulera.

Sama fabuła powieści może zostać uznana za infantylną – w końcu to quasi-baśń. Ale świat wbrew pozorom nie jest kolorowy i cukierkowy, za co Wójtowicz należą się wielkie brawa. Książka jest miejscami mroczna, przez jej stronice leje się krew. Momentami opowieść bywa boleśnie prawdziwa, co jest zasługą wspaniale wykreowanych postaci. Autorka zna się dobrze na psychice człowieka, przez co postacie wydają się po prostu żywe, a ich zachowanie – prawdziwe. Często trudno pamiętać, że ma się do czynienia z bohaterami literackimi.

Trzeba tutaj wyraźnie powiedzieć, że w konstruowaniu postaci Wójtowicz nie idzie na łatwiznę, nie ma w świecie przedstawionym powieści bohaterów czarno-białych. Demony bywają sympatyczne, jak na przykład świetnie stworzony Mózgojadek, a rycerze potrafią nieźle zaleźć za skórę Saliance. No i Virven, przybyły z piekła demon, który jest na usługach potężnej Czarownicy z Twierdzy, Salianki znaczy się, która ową Czarownicą na początku nie jest, ale później, pod wpływem Wrót, zmienia zdanie.

Muszę jednak uczciwie przyznać, że chociaż jako całość powieść – grubaśne tomiszcze – oceniam wysoko, to nie jest ona pozbawiona wad. Dla przykładu – dosyć przewidywalne poczynania bohaterki i sam koniec powieści; spadające momentalnie tempo akcji. Nie jestem redaktorem zawodowym, nie będę więc prowadził akademickich wykładów, ale wydaje mi się, że w powieści humorystycznej czytelnik nie ma prawa się nudzić, zatem przydługie, denerwujące opisy przedstawiające pracę Salianki w zamku księcia Gawarka nie powinny zostać napisane; tak samo ostatnie pięćdziesiąt, sześćdziesiąt stron było prawdziwą mordęgą, przyznam to bez bicia. Jasne, kiedyś trzeba opowieść skończyć i wszystkie wątki pozamykać, ale to ostatnie nie najlepiej wyszło – zamiast rosnącego napięcia czułem jedynie znużenie. Ale może nie do mnie skierowana jest ta proza, może nie jestem target readerem; osobiście wolę science fiction.

Podsumowując zatem nasze rozważania na temat „Wrót” Wójtowicz, powiedzieć muszę jedno – autorka to zwierz ciekawy i warto śledzić jej ewolucję, bo jeśli nie zachoruje na pilipiukozę i nie będzie jechała cały czas na tym samym schemacie, tylko postawi, jak we „Wrotach”, na oryginalność, to będziemy mieli z niej sporo radości. Czego i sobie, bo za fantasy nie przepadam, i wam, bo polskiej fantastyce humor jest potrzebny, a przede wszystkim autorce życzę – bo szkoda by było takiego talentu.



Ocena: 8/10
Autor: Żerań


Dodano: 2006-11-15 22:56:19
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

nosiwoda - 09:17 17-11-2006
Oj, chyba żeś babola strzelił, Żerań, a redakcja nie wychwyciła... Piszesz "Trudno często zapomnieć, że ma się do czynienia z bohaterami literackimi.", a ewidentnie chodziło Ci o to, że trudno czasem PAMIĘTAĆ, że ma się do czynienia z bohaterami literackimi, a nie żywymi ludźmi.

Achmed - 11:33 17-11-2006
Fixed.
Dzięki za zwrócenie uwagi, nosiwodo.

Żerań - 13:04 17-11-2006
Fakt. Mea culpa.

GeedieZ - 14:38 17-11-2006
Hm. Dość wysoka ocena, jak na kogoś, kto nie uważa się za target readera ;)

"Sama fabuła powieści może zostać uznana za infantylną – w końcu to quasi-baśń." Z tym się zgodzę w 100% - cała książka jest infantylna imho, ot taka kolejna książka dla fanów "Róży Selerbergu" Białołęckiej.

Co do końcówki powieści to i owszem - jest beznadziejnie nudna, musiłem się zmuszać aby skończyć tę powieść i oddać ją komuś, komu się bardziej spodoba.

Żerań - 19:11 17-11-2006
No ja target readerem absolutnie nie jestem; oceniam tylko i wyłącznie poziom książki. A ten jest wysoki.

Vampdey - 10:56 18-11-2006
Jak dla mnie patent książki parodującej baśnie i inne znane motywy (księżniczki-rycerze-smoki), jednocześnie humorystycznej i gorzkiej, jest już trochę ograny...

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS