NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Kristoff, Jay - "Bezświt"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Moers, Walter - "Miasto Śniących Książek"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Cykl: Camonia
Tytuł oryginału: Die Stadt der Träumenden Bücher
Tłumaczenie: Katarzyna Bena
Data wydania: Wrzesień 2006
ISBN: 83-7384-559-3
Oprawa: twarda z obwolutą
Format: 165x240 mm
Liczba stron: 464
Cena: 39,90 zł
Tom cyklu: 4



Moers, Walter - "Miasto śniących książek"

Jakiś czas temu ucieszyłem się na wieść o tym, że Wydawnictwo Dolnośląskie postanowiło poszerzyć swoją ofertę o literaturę fantastyczną, ponieważ po cichu liczyłem, iż początek nowej serii („Behemot”) oficyna zacznie od mocnego uderzenia i zaserwuje jakąś naprawdę godną uwagi pozycję. Niestety, tak się nie stało. Co gorsza, żadna z dotychczas przeczytanych książek („Bramy strachu”, „Miecz Orientu”, „Punkt Omega”, „Głos Boga”, „Czerwień na czerwieni”) mnie, delikatnie mówiąc, nie usatysfakcjonowała.
Z tym większymi obawami podchodziłem do lektury „Miasta Śniących Książek” Waltera Moersa, pomimo tego, że o jego twórczości słyszałem pochlebne opinie. Szczerze mówiąc, gdybym nie otrzymał tej książki do zrecenzowania, zapewne z własnej i nieprzymuszonej woli raczej nie sięgnąłbym po nią (przynajmniej nie w tym roku), mając jeszcze świeżo w pamięci niezbyt wysoki poziom utworów fantastycznych wydanych wcześniej przez Wydawnictwo Dolnośląskie. Na szczęście nie wszystko zależało ode mnie i nolens volens zostałem postawiony przed faktem dokonanym. I zaprawdę powiadam wam: było warto, a nawet bardzo warto. Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio tak świetnie bawiłem się podczas lektury.

Głównym bohaterem „Miasta Śniących Książek” jest 77-letni pisarz-dinozaur. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj o starego człowieka, który zjadł wszystkie zęby na pisaniu książek, ale o młodego smoka z krwi i kości, który ma dopiero w przyszłości zostać literatem. Gdy umiera jego wuj i zarazem ojciec poetycki (osoba odpowiadająca za całokształt pisarskiego wychowania), pozostawia mu w spadku rękopis, najwspanialszy tekst w całej historii literatury napisany niegdyś przez pewnego młodego autora, o którym słuch zaginął. Kilkustronicowy utwór jest na tyle niezwykły, że Hildegunst Rzeźbiarz Mitów (nasz bohater) opuszcza Twierdzę Smoków i rusza na poszukiwania tajemniczego jegomościa. Trop wiedzie do Księgogrodu, wielkiego miasta książek zamieszkałego przez różne gatunki istot, gdzie wszyscy, niezależnie od pochodzenia, żyją dla lub z książek – albo i jedno, i drugie. W tym miejscu tak naprawdę zaczyna się fascynująca historia, momentami bardzo zabawna i wzruszająca, momentami okrutna...

Erudycja Waltera Moersa zrobiła na mnie duże wrażenie. Nie potrafię oprzeć sie wrażeniu, że autor dobrze się bawił podczas pisania „Miasta Śniących Książek”. Nazwiska mistrzów camońskiej literatury, które pojawią się dość często w tekście, są anagramami nazwisk prawdziwych poetów i pisarzy! Ich odkrywanie to niezła zabawa. Kim byli np. Fontheweg, Ojahnn Golgo van czy Wils, Orca de pewnie domyśli się każdy, kto nie przysypiał na lekcjach języka polskiego, ale już w przypadku mniej znanych autorów niemieckich może być ciężko. W razie potrzeby można zajrzeć do „Słowa od tłumaczki” zamieszczonego pod koniec książki, gdzie znajduje się między innymi mikrosłowniczek.
Moers stworzył nie tylko pięknie napisaną, bardzo wciągającą książkę fantasy, która powinna spodobać się zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom, ale i potrafił nasycić ją emocjami, sprawić, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. I absolutnie w niczym nie przeszkadza to, że pisarz szkielet powieści oparł o stary, wielokrotnie już wykorzystywany w literaturze fantasy schemat: gieroj – niebezpieczna misja – zdrada – podziemia i potwory... ponieważ utwór jako całość prezentuje się tak wyśmienicie, że się tego w ogóle nie zauważa. Czyta się jednym tchem. Czyżby pojawił się godny następca Tolkiena? Wprost nie mogę doczekać się na kolejne książki ze świata Camonii.

Na pochwałę zasługuje wysoka jakość polskiego wydania „Miasta Śniących Książek”. Duży format i twarda oprawa cieszą oczy i zmysł dotyku, a co szczególnie istotne – książka została znakomicie przetłumaczona przez Katarzynę Benę. Gorąco polecam!



Ocena: 10/10
Autor: ASX76
Dodano: 2006-11-01 14:08:40
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ASX76 - 11:13 02-07-2007
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=4244 - nie miała baba do czego/kogo się przyczepić...

Tigana - 13:59 02-07-2007
8/10 to przeciez dobra nota. Nie zawsze to co Tobie się podoba musi również innych rzucać na kolana. Z tego co wyczytałem to głównym minusem dla recenzentki jest samo tłumaczenie i niektóre zwroty językowe - byc może inne osoby tego nie zauważyły, a akurat wyłapała je ta osoba.

ASX76 - 14:13 02-07-2007
A tam. Czepia się. :P Widziałem gorzej przetłumaczone książki i jakoś nikt tam szat nie rozdzierał. :wink:

Vanin - 14:27 02-07-2007
ASX76 pisze:http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=4244 - nie miała baba do czego/kogo się przyczepić...

No ale co z tego? Uczciwie postawiona sprawa, ocena wysoka (czy zasłużona to nie wiem, bo nie czytałem książki), natomiast raczej wyważona i przede wszystkim daleka od twojego sposobu postrzegania tego co czytasz, czyli dwubiegunowego widzenia wszystkiego w kategoriach genialne-beznadziejne.

ASX76 - 17:30 02-07-2007
Akurat tę kwestię wyjaśniałem Jaśnie Panu jakiś czas temu, ale, jak widać, nie dotarło, niestety. :P

Vampdey - 19:06 02-07-2007
Spokojnie panowie :)

RaF - 19:50 03-07-2007
Tia, tylko że autorka sama zdaje się nie odróżniać tego, co robi tłumacz, od tego, czym para się korekta (tudzież redakcja).

A swoją drogą, książkę również przeczytałem, tak z ciekawości. I mimo, że 10 bym nie postawił, to jednak 8 - jak najbardziej :)

Bardzo... nastrojowa powieść. Poza tym przywodzi mi moje własne przygody z literaturą... a do tego ta kawa i ciastka - zupełnie jakbym siebie widział :D

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS