NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

Bradbury, Ray - "Green Town"


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

Linki

Szyller, Donat - "Martwe dziwki idą do nieba"
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: Wrzesień 2006
ISBN: 83-7054-187-9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 292
miejce wydania: Warszawa



Szyller, Donat - "Martwe dziwki idą do nieba"
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

Zaświat to miejsce, które pewnie by ci się nie spodobało, gdybyś tam trafił. Wszędzie szumowiny, podejrzane typy, skorumpowana policja i przekupni politycy. Nie wspomnę o tym, jak łatwo tutaj dostać kulkę w plecy. Z byle powodu. Poznasz tu wiele ciekawych indywiduów:
Raymond Chwościk, uzależniony od mleka, sponiewierany detektyw. Porucznik O’Brian i inspektor Kotek – gliniarze z nieczystym sumieniem. Bobo Lichowlazło, dociekliwy reporter „Czytadła o Poranku”, któremu nieraz dostanie się po pysku. Wreszcie boss gangsterskiego podziemia - Hieronim Bosch. Coś już ci się kojarzy? Wiesz już, o czym to będzie? Nie dziwię się - bo naprawdę nietrudno zgadnąć.

Utrzymane w klimacie noir, czerpiące pełnymi garściami z popularnej literatury detektywistycznej, a przy tym starające się skrzyć humorem Pratchetta opowiadania Donata Szyllera próbują nas wstrząsnąć tytułem, który będziemy wstydliwie zasłaniać, czytając książkę w tramwaju czy metrze.
Mamy do czynienia głównie z historiami detektywistycznymi o nieskomplikowanym wątku kryminalnym, będącym tylko pretekstem do żartów, a nie kręgosłupem historii. Jest też opowiadanie „Wieje znad Innsmouth”, które wręcz kłania się Pratchettowi; wypada ono nawet najlepiej, ale nie ze względu na to, że tak otwarcie nawiązuje do tego autora. Do tego „Kompania Straceńców”, wrzucająca nas w kamasze i nawiązująca do historii wojennych a’la „Kompania braci”. Oczywiście wszystko ubrane w świat łączący elfy, krasnoludy, gnomy, chochliki, diabły i anioły w jednym uniwersum, odpowiadającym najpewniej amerykańskim latom pięćdziesiątym. Są tu odniesienia do współczesnych wydarzeń z naszego polskiego zaścianka, a także nawiązania do światowych zjawisk. Kilka zabawnych pomysłów, na przykład rządzący owym światem bracia bliźniacy: Romulus i Remus. Kilka nieźle nakreślonych bohaterów - reporter Bobo, inspektor Kotek. Całości jednak daleko jeszcze do porywającego sukcesu. A to za sprawą dużej ilości średniutkich rozwiązań fabularnych, oczywistych pomysłów i ogranych żartów. No i nie należy przesadzać z czerpaniem z czyjegoś stylu.

Drogi Autorze, widzę, że szukasz swojego miejsca w literaturze. Szukasz swojej wygodnej niszy. Jest umiejętność pisania, jest smykałka do niezłych dialogów, jest kilka fajnych i zabawnych pomysłów. Według mnie idziesz jednak złą drogą. Przyrządzona mieszanka jest mało strawna. Z miksowaniem nie należy przesadzać, zwłaszcza, że sporo składników nie jest pierwszej świeżości i jakości. Pratchetta szkoda podrabiać - jeżeli ktoś już chce bawić się na tym poziomie, sięgnie po jego książki. Kilkakrotnie udaje Ci się rzeczywiście utrafić w jego humor i naprawdę nieraz uśmiechnąłem się szeroko. Szukałbym jednak swojego stylu. Popracowałbym na dowcipem, nad własnym dowcipem. No i niestety, dwa ostatnie opowiadania darowałbym sobie po prostu. Ani niespecjalnie śmieszne, ani wciągające. Nie załamuj się jednak, bo widzę w Tobie Moc. Tylko daruj sobie Zaświat i jego bohaterów, bo jest to tylko kalka zrobiona ze zbyt wielu innych utworów i nie jest już tak wyrazista jak oryginały.



Ocena: 6/10
Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2006-10-27 00:30:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS