NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina" (2019)

Ukazały się

Mammay, Michael - "Przestrzeń"


 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

Linki

Szyller, Donat - "Martwe dziwki idą do nieba"
Wydawnictwo: SuperNOWA
Data wydania: Wrzesień 2006
ISBN: 83-7054-187-9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 292
miejce wydania: Warszawa



Szyller, Donat - "Martwe dziwki idą do nieba"
nutka Posłuchaj recenzji w formacie mp3

Zaświat to miejsce, które pewnie by ci się nie spodobało, gdybyś tam trafił. Wszędzie szumowiny, podejrzane typy, skorumpowana policja i przekupni politycy. Nie wspomnę o tym, jak łatwo tutaj dostać kulkę w plecy. Z byle powodu. Poznasz tu wiele ciekawych indywiduów:
Raymond Chwościk, uzależniony od mleka, sponiewierany detektyw. Porucznik O’Brian i inspektor Kotek – gliniarze z nieczystym sumieniem. Bobo Lichowlazło, dociekliwy reporter „Czytadła o Poranku”, któremu nieraz dostanie się po pysku. Wreszcie boss gangsterskiego podziemia - Hieronim Bosch. Coś już ci się kojarzy? Wiesz już, o czym to będzie? Nie dziwię się - bo naprawdę nietrudno zgadnąć.

Utrzymane w klimacie noir, czerpiące pełnymi garściami z popularnej literatury detektywistycznej, a przy tym starające się skrzyć humorem Pratchetta opowiadania Donata Szyllera próbują nas wstrząsnąć tytułem, który będziemy wstydliwie zasłaniać, czytając książkę w tramwaju czy metrze.
Mamy do czynienia głównie z historiami detektywistycznymi o nieskomplikowanym wątku kryminalnym, będącym tylko pretekstem do żartów, a nie kręgosłupem historii. Jest też opowiadanie „Wieje znad Innsmouth”, które wręcz kłania się Pratchettowi; wypada ono nawet najlepiej, ale nie ze względu na to, że tak otwarcie nawiązuje do tego autora. Do tego „Kompania Straceńców”, wrzucająca nas w kamasze i nawiązująca do historii wojennych a’la „Kompania braci”. Oczywiście wszystko ubrane w świat łączący elfy, krasnoludy, gnomy, chochliki, diabły i anioły w jednym uniwersum, odpowiadającym najpewniej amerykańskim latom pięćdziesiątym. Są tu odniesienia do współczesnych wydarzeń z naszego polskiego zaścianka, a także nawiązania do światowych zjawisk. Kilka zabawnych pomysłów, na przykład rządzący owym światem bracia bliźniacy: Romulus i Remus. Kilka nieźle nakreślonych bohaterów - reporter Bobo, inspektor Kotek. Całości jednak daleko jeszcze do porywającego sukcesu. A to za sprawą dużej ilości średniutkich rozwiązań fabularnych, oczywistych pomysłów i ogranych żartów. No i nie należy przesadzać z czerpaniem z czyjegoś stylu.

Drogi Autorze, widzę, że szukasz swojego miejsca w literaturze. Szukasz swojej wygodnej niszy. Jest umiejętność pisania, jest smykałka do niezłych dialogów, jest kilka fajnych i zabawnych pomysłów. Według mnie idziesz jednak złą drogą. Przyrządzona mieszanka jest mało strawna. Z miksowaniem nie należy przesadzać, zwłaszcza, że sporo składników nie jest pierwszej świeżości i jakości. Pratchetta szkoda podrabiać - jeżeli ktoś już chce bawić się na tym poziomie, sięgnie po jego książki. Kilkakrotnie udaje Ci się rzeczywiście utrafić w jego humor i naprawdę nieraz uśmiechnąłem się szeroko. Szukałbym jednak swojego stylu. Popracowałbym na dowcipem, nad własnym dowcipem. No i niestety, dwa ostatnie opowiadania darowałbym sobie po prostu. Ani niespecjalnie śmieszne, ani wciągające. Nie załamuj się jednak, bo widzę w Tobie Moc. Tylko daruj sobie Zaświat i jego bohaterów, bo jest to tylko kalka zrobiona ze zbyt wielu innych utworów i nie jest już tak wyrazista jak oryginały.



Ocena: 6/10
Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2006-10-27 00:30:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS