NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Cień i kość" (Mag)

Banks, Iain M. - "Wspomnij Phlebasa" (2019)

Ukazały się

Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"


 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 antologia - "Jednookie walety"

Linki

Kay, Guy Gavriel - "Ostatnie promienie słońca"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Sarancjum
Tytuł oryginału: The Last Light of the Sun
Tłumaczenie: Agnieszka Sylwanowicz
Data wydania: Wrzesień 2006
ISBN: 83-7480-031-3
Oprawa: miękka
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 452



Kay, Guy Gavriel - "Ostatnie promienie slońca"

Nowa książka G.G. Kaya, „Ostatnie promienie słońca” ponownie przenosi nas w realia świata znanego z „Sarantyńskiej mozaiki” oraz „Lwów Al-Rassanu”. Tym razem jednak autor zabiera czytelnika w podróż na północ, na ziemię zamieszkaną przez plemiona Anglcynów, Cyngaelów, Erlingów – czyli do dzisiejszej Anglii i Skandynawii. Kanwą powieści stał się bowiem okres panowania Alfreda Wielkiego, którego osiągnięcia w rozwoju sztuki i kultury na Wyspach Brytyjskich są porównywalne z dokonaniami Karola Wielkiego na kontynencie. O ile jednak przeciętny czytelnik słyszał o legendarnym królu Arturze, świętym Patryku czy Wilhelmie Zdobywcy, to już postać pierwszego króla zjednoczonej Brytanii z końca VIII wieku jest osnuta mgiełką niewiedzy i zapomnienia.
Książka zapowiadała się więc frapująco: walki pomiędzy Anglosasami i Wikingami z domieszką magii – mieszanka piorunująca. Ano właśnie – zapowiadało. Będę szczery: w moim prywatnym rankingu powieści Kaya ta akurat zajmuje ostatnie miejsce – co wcale nie oznacza, że książka jest zła.

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, jest brak prologu. Być może się czepiam, ale w dotychczasowych powieściach takowy był i zawsze świetnie wprowadzał czytelników w realia i atmosferę książki. Tymczasem w „Ostatnich promieniach słońca” jesteśmy od razu rzuceni na głęboką wodę – i to prawie dosłownie.
Po drugie – w moim odczuciu szwankuje sama konstrukcja powieści. Pierwsze 140 stron posłużyło autorowi do przedstawienia poszczególnych bohaterów i jest rodzajem przydługawego wstępu do całej książki. Dopiero później powieść zaczyna nabierać rumieńców, a poszczególne wątki zazębiają się. Niestety cała książka przypomina trochę za bardzo wyprawę rodem z „Hobbita” Tolkiena – czyli tam i z powrotem. Bohaterowie przesuwają się po mapie z punktu A do B a potem wracają (inną trasą) do punktu wyjścia. W moim odczuciu zabrakło głównego wątki oraz jakiegoś kulminacyjnego momentu, którym podporządkowana byłaby akcja powieści.
Kolejnym minusem najnowszego dzieła Kaya są jego bohaterowie. W swoich dotychczasowych powieściach stworzył on galerie niezapomnianych postaci (Dianora), którym czytelnik dzielnie sekundował w ich przygodach. Być może miałem zbyt duże oczekiwania, ale bohaterowie „Ostatniego...” pozostawili mnie obojętnym. Naprawdę bardzo starałem się ich polubić, ale nie potrafiłem. Błędem autora, moim zdaniem, było umieszczenie na kartach powieści zbyt dużej ich liczby. Zamiast dwóch czy trzech czytelnik dostaje około dziesięciu równoważnych postaci, a niestety większość z nich nie dostała szansy na wykorzystanie tkwiącego w nich potencjału. Znikają z kart powieści albo stają się marginalne, chociaż wydawało się, że autor wyznaczył im jakieś ważne zadanie. Co gorsza, w moim odczuciu dramatyczne wydarzenia, w których wzięli udział bohaterowie, nie odcisnęły na nich swojego piętna, nie zmieniły ich. Pojawia się za to chyba pierwszy w twórczości Kaya prawdziwy czarny charakter – niestety postać ta jest strasznie jednowymiarowa i szybko się nudzi czytelnikowi.
Zabrakło mi również jednego ze znaków firmowych Kaya, czyli tych momentów książki, które na dłużej pozostają w naszej pamięci. Kay ma reputacje autora, który lubi grać na emocjach swoich czytelników, wręcz zmuszać ich do płaczu. Tymczasem, jak dla mnie, „Ostatnie...” są wyprane z emocji i piękna, może oprócz jednej sceny – zabawy w triadę . Nie wyczułem także „schyłku epoki i nastania nowej ery”, o której jest napisane na okładce książki. O wiele lepiej i mocniej było to zauważalne w „Lwach...”, gdzie schyłek Al-Rassanu był wręcz namacalny... Owszem, w „Ostatnich...” nadchodzi młode pokolenie władców, ale nie jest to równoznaczne z upadkiem starego ładu. Jedynie świat magii reprezentowany przez elfeny oraz święte lasy wydaje się być cieniem swojej dawnej świetności.

No to sobie ponarzekałem – teraz czas na plusy. Jeśli ktoś jest miłośnikiem stylu Kaya (piękny język, liczne retrospekcje, opisy tego samego wydarzenia z różnych punktów widzenia), nie rozczaruje się. Do tego dochodzi kilka zaskakujących zwrotów akcji oraz sporo batalistyki. Dodatkowym smaczkiem jest wprowadzenie do powieści krótkich opisów dalszych losów postaci, które pojawiły się w książce epizodycznie – coś jak żywot Tilliticusa z „Pożeglować do Sarancjum”. Autorowi udało się także bardzo dobrze oddać klimat północy z jej surowymi zwyczajami i prawami. Do tego dochodzi duża, a jak na tego autora, bardzo duża dawka magii. Jasnym punktem powieści są również rozmowy prowadzone między królem Anglcynów Aeldredem a Ceinionem, dotyczące historii i kultury.
Po przeczytaniu tej książki zastanawiam się, czy jest ona tylko potknięciem w twórczości Kaya czy też sygnałem wyczerpania się konwencji, w której dotychczas tworzył. Być może tym drugim – najnowsza powieść kanadyjskiego powieściopisarza, „Ysabel”, ma nie być już fikcją historyczną (historia magica, jak mówi Sapkowski), a raczej historią o przenikaniu świata magii do naszej rzeczywistości. Wiem jedno – na pewno będzie ciekawie.



Ocena: 6/10
Autor: Tigana


Dodano: 2006-10-15 16:18:52
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

romulus - 10:26 02-12-2006
I tak jest następna na mojej liście :)

ajsber - 22:56 29-04-2007
Tigana, mimo całej sympatii dla Ciebie i szacunku dla Twych recenzji stwierdzam, iż uśrednienie twórczości Kay`a ( ocena 6 w skali 10 to prawie uśrednienie ) jest sporym nieporozumieniem.
Twoje minusy przemknęły w moim czytaniu niezauważalnie, a Twe plusy były zbyt nieliczne.
U mnie Kay za "Ostatnie Promienie Słońca" uzyskał wyższą oceną niż za "Lwy Al-Rassanu".
Jak by nie opiniować tej konkretnej książki uważam,iż tak niskie ocenienie, przy niewątpliwym talencie autora, jego pięknego literacko języka i stylu, dopracowaniu środków wyrazu i umiejętności wyrażania emocji to...delikatnie mówiąc...faul.

ASX76 - 06:31 30-04-2007
A za taki brutalny faul sędzia nie ma innego wyjścia jak tylko pokazać czerwony kartonik. :wink:

Tigana - 10:41 30-04-2007
Ja Kaya bardzo lubię i szanuję, ale oceny nie zmieniam. Oczywiście, że "6" dla Pilipiuka, a dla Kaya to nie to samo. Niemniej od tak świetnego pisarza fantasy należy oczekiwac więcej. Zaprezentowane wyżej plusy stanowią średnią /podstawę, poniżej której Kay nie schodzi i nic więcej. Są one wyznacznikiem prozy kanadyjskiego pisarza i gdyby już tego zabrakło to byłaby katastrofa.

ajsber - 21:32 30-04-2007
Tigana, piszesz tak : " Oczywiście, że "6" dla Pilipiuka, a dla Kaya to nie to samo..."
Trochę to chyba nie tak. Skala ocen powinna przecież zależeć od JAKOŚCI konkretnej powieści, a nie od porównywania jej z innymi, nota bene beznadziejnie piszącymi, autorami.
Oceniamy przecież Kay`a i można mu dać dowolnie niską notę ale kudy Pilipiukowi do mistrza ?
Nie sądzisz, że dla osoby postronnej, nie znającej twórczości Kay`a i czytającej twą recenzję jako pierwszą, tak niska ocena może oznaczać, iż uzna Go za zupełnego średniaka, któremu nie warto poświęcać czasu ?

Tigana - 23:46 30-04-2007
Z tym Pilipiukiem to nie tak do końca - już tłumacze o co mi chodziło. Uważam, że ta konkretna książka Kaya jest dużo słabsza w porównaniu do swoich poprzedniczek i zasługuje na 6/10. Zdaje sobie jednak sprawę, ze ta "6" jest o wiele mocniejsza od identycznej oceny sprawnie napisanego czytadła jak Pilipiuk czy Pawlak. Innymi słowy w kategorii książek Kaya jest IMO ona najsłabsza. Czy kogoś zniechęce - nie sądze. Większosć osób, które znam już dawno zapoznało sie z twórczościa Kaya i nic ich nie powstrzyma od lektury książki. A na koniec proponuje przeczytać recenzje tej samej książki na Esensji. Jej autorką jest Anna Kańtoch - i ku mojemu wielkiemu zadowoleniu w znacznej częsci pokrywa sie ona z moimi rozważeniami.

ajsber - 11:24 01-05-2007
Pogadaliśmy sobie - i dobrze. Każdy zostaje przy swoim.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS