NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Pratchett, Terry - "Piąty elefant"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Wrzesień 2006
ISBN: 83-7469-377-0
Oprawa: miękka
Format: 142 mm x 202 mm
Tom cyklu: 24



Pratchett, Terry - "Piąty elefant"

Słyszałem pewną anegdotkę o autorze „Piątego elefanta”: ktoś dostał cudowną funkcję bycia opiekunem Pratchetta podczas jego wizyty w Polsce. A to drzwi otworzyć w taksówce, a to pomóc w komunikacji z polskimi „poliglotami”, a to zabawić gościa, coby nie czuł się taki samotny i zagubiony w tym dziwnym kraju. Ów ktoś wyjątkowo cieszył się na wizytę pana P. Ach i och, to przecież taki prześmiewca, cały pobyt to będzie zrywanie boków i wspaniałe ćwiczenie na mięśnie brzucha. Tymczasem pod opiekę ktosia trafił powściągliwy człowiek o spokojnym, żeby nie powiedzieć – bardzo nudnym sposobie bycia. Nie wspominając o dość ograniczonej chęci do komunikowania się z otoczeniem, a tym bardziej z ktosiem. Tak, moi mili, jakby to Pratchett napisał: nie można powiedzieć, że od Terry’ego wiało nudą, co najwyżej mogło wiać Terrym od nudy. To on był kwintesencją nudy, a raczej to ona opanowała do perfekcji sztukę upodabniania się do Terry’ego. Nie próbuję bynajmniej udowadniać tą opowiastką, że Terry jest nudnym pisarzem. Chcę zwrócić uwagę na płodność jego umysłu ukierunkowaną na dość ścisły region uprawianej komunikacji ze światem.
Cały humor tego człowieka sączy się przez słowo pisane. Najlepszym humorem cechują się ludzie głęboko zdystansowani do otaczającego ich świata i wystarczająco poważni.
Pratchett znalazł wentyl dla swojego światopoglądu i dla znakomitego zmysłu obserwacji. To, co czytamy jako dość humorystyczną fantastykę pełną trolli, krasnoludów, gnomów i innych zabawnie irracjonalnych ras właściwych dla nurtu fantasy, jest dla niego tylko przykrywką dla przedstawienia własnej oceny otoczenia, dla wyrażania własnych myśli pełnych wartościowego surowca. Pratchett celnie trafia w swoich niezwykłych opisach osobowości bohaterów, zjawisk, przedmiotów i innych elementów dekoracji jego książek. W tej literaturze odnajdujemy nie tylko radość, ale i doskonały portret naszych przywar, idiotycznych zachowań i dziwnego toku myślenia. Widzimy nie jakiś pokręcony wymyślony świat, ale odbicie naszej rzeczywistości. Zauważają to ci, którym nie wypada rozpisywać się w „poważnych” gazetach i magazynach o kolejnych utworach Piekary, Eriksona, czy Nixa dla przykładu. O nim akurat nie wstydzą się pisać. Coś w tym jest.
Ląduje przed nami kolejny dowód jego „sztuki widzenia świata”. „Piąty elefant” to powieść kryminalna z wyraźnym wątkiem politycznym, po drodze traktująca o przywiązaniu do tradycji i różnicach kulturowych, które potrafią być przyczynami zabawnych sytuacji. W roli głównej występuje tutaj kapitan Vimes, a w tle widać bohaterską Straż Miejską Ankh-Morpork, ulubionego miasta Pratchetta. Vimes jest chyba jedną z najciekawszych postaci serii Świata Dysku. To nie żałosny pechowiec w typie Rincewinda, to też nie tak budząca grozę Babcia Weatherwax wraz ze swoimi koleżankami. To po prostu człowiek z krwi i kości, to przebiegły umysł, utalentowany pogromca złoczyńców niepozbawiony grubej skorupy przerażenia powodowanego otaczającą go rzeczywistością, obrzydzenia dla niekompetencji, łamania prawa, zakłamania wyższych klas i ignorancji wypełniającej konserwatywnych reprezentantów różnych kultur, i wiele, wiele innych problemów na głowie. A do tego to pełen uroku małżonek lady Sybil, mający wszelkie cechy statystycznego europejskiego męża.
Nie wspomnę o intrydze, która napędza akcję książki. To ledwie pretekst do budowania niezwykłych sytuacji, przedstawiania własnego „widzi mi się” i naprawdę solidnej dawki brytyjskiego humoru obyczajowego. Pratchett jest w dobrej formie, porywa czytelnika od pierwszej strony książki. Nie unikniemy tu ciągłych uśmieszków.
Tak, na mojej skali humoru ta książka zajmuje mocną pozycję wywoływacza uśmieszków. Nie ma tu zbyt wiele powodów do wycia ze śmiechu i rechotania, jednak z zaskoczeniem odkryjecie, że przez większość lektury uśmiech nie schodzi wam z ust. Pratchett jest tu bardzo subtelny w dawkowaniu humoru, raczej woli wywoływać radość.
Gadanie typu: „tym, którzy nie lubią Pratchetta, trudno będzie się przekonać do tej książki” nie ma najmniejszego sensu. Pratchett to specyficzny pisarz wymagający pewnego poczucia humoru od czytelnika. Nie każdy lubi takie rozśmieszanie, ale to nie znaczy, że nie warto mierzyć się z tym słowem. Ja sam z początku „odbiłem się” od literatury Pratchetta, by dopiero po kilku latach połknąć bakcyla za pomocą genialnych „Trzech Wiedźm”. Tak to jest, że taka literatura wymaga odpowiedniego nastawienia. Nie warto więc się załamywać przy pierwszym podejściu i stwierdzać autorytatywnie – to nie dla mnie. Pratchett powinien być próbowany co najmniej dwa razy. Wtedy można mieć dopiero całkowitą pewność. To wytrawny humor, więc nie można przyjmować go zbyt często. Mi niezwykle dobrze robią odpowiednio długie przerwy pomiędzy kolejnymi tomami. Tym razem, będąc świeżo po innej książce tego autora, wprost zjadłem „Piątego elefanta”. To chyba najlepsza rekomendacja tego tomu.



Ocena: 9/10
Autor: Jakub Cieślak
Dodano: 2006-10-06 21:43:51
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS