NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Dębski, Rafał - "Czarny Pergamin"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Październik 2006
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
isbn-10: 83-60505-12-8
isbn-13: 978-83-60505-12-0
seria: Tryby fantazji



Dębski, Rafał - "Czarny pergamin" #2

"Tajemnica"

Drzwi celi skrzypnęły cicho, weszła matka przełożona z pękiem rózeg. Przez twarz Maive przemknął przykry grymas. Nieuchronna kara. Może niezbyt dotkliwa, stosunkowo łatwa do zniesienia, ale zawsze upokarzająca. Postanowiła jednak poddać się uderzeniom bez protestu. Na dobrą sprawę zasłużyła, wdając się w bójkę z głupią kuchtą. Tak jakby ktoś taki mógł obrazić kogokolwiek z domu vi Rimmów. Nie czekając na ponaglenie, odwiązała sznur u pasa, uniosła habit, odsłaniając plecy. Niech przeorysza zrobi swoje i zostawi ją ze zwykłymi ponurymi myślami.
– Daj spokój, dziecko – powiedziała cicho Branwena. – Przecież nie będę cię katować niczym zagniewana jaśnie pani krnąbrną służkę.
Maive posłusznie opuściła sukno, z powrotem zawiązała sznur.
– Myślałam...
– Źle myślałaś – przerwała matka przełożona. – Przy tamtych musiałam zapowiedzieć karę, inaczej znienawidziłyby cię jeszcze bardziej.
– Bardziej chyba nie można – roześmiała się gorzko dziewczyna. – Poza jedną Bernadettą i matką zielarką wszystkie okazują mi pogardę, niechęć i złość.
– Nie dziw się im. To w większości proste dziewczęta, które wybrały ścieżkę poświęcenia się Bogu. Ty jesteś zupełnie inna, nie pasujesz do nich. Nie każdy potrafi zrozumieć, że jeden koń został stworzony do orki, a drugi pod rycerskie siodło. Sama nie umiesz się do końca pogodzić z innością, nie oczekuj zrozumienia od niekształconych w rozumie.
– Nie oczekuję – odparła Maive. – Ale też nie uczyniłam tym kobietom nic złego.
– Zawiść i złość ludzka nie ma nic wspólnego z rozsądkiem, bo zwykły kierować się jedynie złymi uczuciami. Uwierz mi, moje podopieczne to na ogół dobre dziewczyny. Ale drażni je twoja duma. Poza tym jesteś w stanie, o którym każda niewiasta marzy, a im nigdy nie będzie dany.
Branwena rzuciła rózgi obok stolika. Usiadła na twardym zydlu, gestem zaprosiła Maive, by zajęła miejsce na pryczy.
– Ponieważ już do ciebie przyszłam, chcę porozmawiać o pewnej sprawie związanej z twoim rodem i śmiercią Vordy.
Bolesny skurcz przebiegł twarz dziewczyny. Branwena patrzyła ze współczuciem. Świeże jeszcze są rany po stracie ojca i męża. Bolesne tym bardziej, że znikąd nie można spodziewać się sprawiedliwości.
– Człowiek, który cię przywiódł, szatny Karol, przekazał poza twoją osobą coś jeszcze. Domyślasz się, co?
– Tak. Zapewne masz na myśli Czarny Pergamin, ten diabelski przedmiot, przez który zaczęły się wszystkie nieszczęścia! Ojciec uprzedził mnie, że powierzy go komuś godnemu zaufania. Na wypadek śmierci nie chciał zostawiać pisma pod moją opieką, bo wiedział, iż przeklęty Burghiese natychmiast zacznie go u mnie szukać. Nie powiedział, u kogo zostawi pergamin, ale już w drodze domyśliłam się, że właśnie Karol jest w jego posiadaniu.
– Słusznie, moje dziecko. Ale o tym nie wiedział nawet arcybiskup Falcone, który ułatwił mu wyrwanie ciebie z łap wielkiego para. Patrz, jak to bywa – powiedziała ciszej, jakby sama do siebie – kto by przypuszczał, że zrobi coś wbrew Ludwigowi. – Zaraz otrząsnęła się z zamyślenia i ciągnęła dalej: – Szatny zobowiązał mnie, bym strzegła dokumentu jak oka w głowie. Zdajesz sobie sprawę, co on zawiera?
– Nie do końca. Ojciec nie chciał obciążać mnie nadmiernie obowiązkami strażnika Czarnego Pergaminu. Czekał, aż urodzę mu wnuka. Liczył, że pożyje dość długo, aby go należycie przygotować. Jednak stało się inaczej. Tyle wiem o tym przeklętym skrawku papieru, iż ma moc powoływania władców.
Branwena przymknęła oczy, zbierając myśli.
– Doprawdy, niewiele wiesz, moja droga. Czarny Pergamin nie ma mocy powoływania władców. Przynajmniej nie tak, jak to sobie niektórzy wyobrażają. Na nim podobno wypisane jest imię prawdziwego króla. Odczytać go można tylko w odpowiedniej chwili, po wygaśnięciu panującej dynastii, a uczynić to winna wybrana osoba. Inaczej ten, kto jest zbyt ciekawy, zginie.
– Kto jest tym wybranym?
– Tego nie wiem. – Branwena rozłożyła ręce. – Kiedyś, w zamierzchłych czasach, potężny władca, Roderyk Wielki, zamówił pergamin u potężnego czarnoksiężnika z Halarii albo Gardelii, różnie o tym mówią. Tak właśnie. Wtedy nie panowała między krajami magów a Bezmagią taka nienawiść, jak obecnie. A Roderyk w ten sposób chciał zabezpieczyć tron przed niepowołanymi ludźmi. Co z tego, skoro część testamentu zawierająca dokładne wskazówki dotyczące wszelkich aspektów tej sprawy zaginęła, a wszystko, co wiemy, pochodzi z przekazów, które wszak mogą być zniekształcone. Jednak zainteresowani liczą, że w odpowiedniej chwili sprawa sama się jakoś rozwiąże. W każdym razie, wasza rodzina została wyznaczona na sukcesorów testamentu. I tak w państwie, w którym uprawianie czarów jest zakazane, jednym z najważniejszych, a właściwie najgroźniejszych dokumentów stał się magiczny przedmiot. Ironia losu, prawda?
Maive zamyśliła się. Dlaczego ojciec nie wtajemniczył jej w to wszystko? Czyżby bał się, że dziewczyna nie uniesie ciężaru odpowiedzialności?
– Tak, moja kochana – matka przełożona przerwała ciszę. – Teraz wiesz tyle, ile ja. Pozostaje pytanie, czy chcesz, abym ci przekazała Czarny Pergamin natychmiast, czy też życzysz sobie, by na razie, dokąd znajdujesz się w klasztorze, przebywał pod moją opieką.
– To drugie, matko – odparła natychmiast dziewczyna. – Przynajmniej do chwili, kiedy urodzę dziecko. Najchętniej w ogóle bym się go pozbyła. Ale przecież nie mogę...
– Zatem niech się stanie, jak chcesz. Choć, prawdę rzekłszy, dziwnie mi trzymać coś, co ma związek z magicznymi praktykami. To chyba wszystko.
Branwena patrzyła uważnie w twarz Maive.
– Nie – odezwała się wreszcie. – To nie wszystko. Jest jeszcze coś. Twój ojciec przekazał tę wiadomość przed śmiercią Karolowi. Powinien ją oznajmić tobie, ale widać było to ponad jego siły. Pobłogosławił twój związek z Koniokradem. Nie chciał cię zostawiać na świecie w przekonaniu, że uczyniłaś coś, czego ci nie wybaczył.


Dodano: 2006-10-04 16:11:21
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS