NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"


 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Linki

Gerber, Michael - "Barry Trotter i bezczelna parodia"
Wydawnictwo: MAG
Cykl: Gerber, Michael - "Barry Trotter"
Tytuł oryginału: Barry Trotter and the Shamaless Parody
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: 2005
Tom cyklu: 1



Gerber, Michael - "Barry Trotter i bezczelna parodia" #1

Czy tu chodzi o dziewczyny, o sprzedaż mapy, czy coś jeszcze, o czym zapomniałem? - zastanawiał się Barry, gdy wraz z Lonem wdrapywali się po kruszących się schodach wiodących do gabinetu Bubeldora. Jeśli o mapę, nikt nie mógł mieć do niego pretensji. Potrzebował gotówki. Jego ojciec chrzestny, Sknerus Blach, wtopił cały spadek w kretyński interes, który nie wypalił, a Barry już dawno wydał całą kasę, którą dostał od J.G. Rollins za prawo do opowiedzenia historii swojego życia. Całe lato spędzone w świecie Gumoli - w dodatku w jego ohydnym, durneyowskim zakątku tego świata -wymagało wielu papierosów i jeszcze więcej piwa.
Ale Bubeldor tego nie kupi. W zeszłym roku chciał, by Barry w końcu ruszył tyłek.
- W całych dziejach Hokpoku nikt nigdy nie został przez pięć lat pod rząd w klasie - zagrzmiał. - Trotter, przynosisz wstyd całej szkole. Wiem, że robisz to specjalnie. Cała ta sława zamieniła cię w kosmicznego lenia, ledwie magicznego śmierdziela. Zrób nam tę grzeczność i przejdź na stronę Ciemniaków, a nigdy nie dojdą do siebie!
Stary zasuszony czarodziej miał rację, przyznał w duchu Barry, ale kto mógłby mieć do niego pretensje, że wciąż jest uczniem? Tu był królem, bogiem, sławny, otoczony wianuszkiem naiwniaków z zapałem pożyczających mu samochody, robiących pranie i spełniających każde życzenie wielkiego Barry’ego Trottera. Stąd droga wiodła już tylko w dół.
Z perspektywy Barry’ego ostatni numer udał się nadzwyczajnie. Nie tylko dostał niezłą sumkę za mapę, ale na trawniku przed Hokpokiem zebrał się też oszalały, cuchnący tłum fanów. Żaden nauczyciel nie uwali go w obecności pięciotysięcznej protrotterowskiej armii.
Jednak fani zaczynali irytować nawet jego. Ich ciągłe kretyńskie okrzyki uwielbienia idealnie uzupełniały w warstwie dźwiękowej fatalne wrażenie wzrokowe wzmocnione jeszcze przez niebezpieczne, chwiejne namioty i niewiarygodnie obdarte ciuchy. Byli bezczelni i śmierdzieli - a potem odkryli bimbrownię Hamgryza i wówczas zaczęły się prawdziwe awantury.
Każdy rozsądny człowiek trzymał się z daleka od Hamgryzowych zapasów trunków, bo jeśli nie załatwił go sam Hamgryz, z pewnością robił to wyjątkowo mocny bimber. Pięciolitrowa butla magicznego dziewięćsetprocentowego koniaku załagodziła sprawę, przynajmniej jeśli chodzi o kontakty Hamgryza z Barrym. Gajowy wciąż nie znosił Gumoli, a oni jakoś to wyczuwali prześladowali go z jeszcze większym zapałem. Hamgryzowe mętki tylnometanowe posłały kilku intruzów do szpitala, inni oślepli po wypiciu nieoczyszczonego alkoholu, lecz Barry wiedział, że fanów mu nie zabraknie.
Wspinaczka po schodach ciągnęła się niemiłosiernie.
- Narrator mógłby trochę przyspieszyć - mruknął Barry.
Lon zaskomlił potakująco.
Gdy dotarli do drzwi gabinetu Bubeldora, nagle z góry opadło na nich stado przyczajonych wśród cieni nietoperzy-kieszonkowców. Wszystko co zdołały podwędzić te zdradzieckie torbacze trafiało do zacięcie konkurującego z Grafittonem domu Sliskorybu i biada uczniowi, który próbował cokolwiek odzyskać. Nietoperze nie tykały Barry’ego, Lon natomiast był ulubionym celem, bo często nosił w kieszeniach cuchnące zakąski. Rozpaczliwie wymachując rękami pobiegli w stronę drzwi, które otwarły się automatycznie.
- Trotter...
Barry i Lon zatrzymali się; drzwi zatrzasnęły się za nimi.
- Profesorze - wydyszał Barry - chcę żeby pan wiedział, że po prostu przeprowadzałem z tymi dziewczynami wywiad do szkolnej gazetki.
Bubeldor odwrócił się. Sprawiał wrażenie znudzonego i zmęczonego.
- Trotter, wiesz doskonale, że nie mamy szkolnej gazetki.


Dodano: 2006-07-20 14:29:17
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"


 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS