NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"


 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Linki

Gerber, Michael - "Barry Trotter i niepotrzebna kontynuacja"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mag
Cykl: Gerber, Michael - "Barry Trotter"
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Kwiecień 2006
Liczba stron: 308
Tom cyklu: 2



Gerber, Michael - "Barry Trotter i niepotrzebna kontynuacja" #1

Quitkit ekstremalny

Gdy wczesnym, pięknym, poniedziałkowym rankiem Barry dotarł do nowego biura zajmowanego z Herbiną - gabinetu dyrektora! - przed wejściem czekała już kolejka uczennic. Na jej końcu madame Pons postukiwała niecierpliwie stopą obutą w tradycyjny trzewik. Pons, szkolna bibliotekarka, była niezwykle chuda i koścista. Barry podejrzewał, że naprawdę jest mężczyzną.
- Dzień dobry, dziewczęta. Dzień dobry, madame Pons, jak tam biblioteka? - spytał. - Czy w nocy znów uciekły jakieś książki? - (Był to nieustanny, ciągle nierozwiązany problem.)
- Z biblioteką byłoby wszystko dobrze, gdyby niektórzy uczniowie pamiętali, że to miejsce skupienia i nauki, a nie - jej twarz wykrzywiła się w grymasie głębokiego niesmaku - klub striptizowy.
- Klub striptizowy? - powtórzył Barry z gwałtownym zainteresowaniem. - Wejdźcie i opowiedzcie mi o tym - wezwał do środka całą grupę.
- Byłyśmy w Dziale Ksiąg Zastrzeżonych - oznajmiła jedna z dziewcząt, wyraźnie zdenerwowana. - I nie chciałyśmy, żeby ludzie to widzieli.
- Powiecie naszym rodzicom? - spytała druga, bliska łez.
- Madame Pons, proszę mi opisać szczegóły tego oburzającego wydarzenia - Barry z trudem walczył z rozbawieniem.
- Nie widzę w tym nic śmiesznego - rzuciła. - Alpo Bubeldor nigdy...
- Nie jestem Alpem - w głosie Barry’ego zabrzmiała niebezpieczna nuta.
Do środka weszła Herbina, trzymająca w dłoni bezdenny kubek kawy.33
[33. To proste zaklęcie doprowadziło do bankructwa gumolską firmę Starbucks.]
- Przyłapałam te... te dziewki na smarowaniu maścią opuchliznową swoich, swoich...
- Piersi? - wtrąciła Herbina. Podała jednej z dziewcząt chusteczkę, by wytarła sobie nos.
- Tak - oznajmiła z odrazą madame Pons.
- Wszystkie przecież kiedyś próbowałyśmy - powiedziała wesoło Herbina.
- Bynajmniej! - zaprotestowała bibliotekarka.
Bieda kocha towarzystwo - i jak się zdaje podobnie ma się rzecz z bezbiuściem, pomyślał Barry. Z okna gabinetu widział grupkę uczniów, szybujących nad boiskiem do quitkitu. Sądząc z niezgrabnych ruchów, zapewne chodzili do Graffitonu. Odwrócił się do żony.
- To raczej zadanie dla dyrektorki. Zajmiesz się tym?
- Chętnie, ale...
- Świetnie. Mam trochę roboty papierkowej.
Przy biurku w przeciwległym kącie Barry zaczął w imieniu Snajpera pisać drobne ogłoszenie. „Nie liczą się muskuły, lecz mikstury” zapisał. „Szanowany nauczyciel akademicki, blada cera, metr osiemdziesiąt wzrostu, osiemdziesiąt kilo wagi, niecierpliwy, nieobdarzony, szuka tolerancyjnego partnera (zwierzęcia). Lubię szczeniaki, długie spacery po plaży i fisting. Razem odejmijmy punkty Graffitonowi! Tylko dla szczupłych.” Teraz wystarczyło wysłać je do Wróżbity Codziennego. Założył wiatrówkę z logo Łowów z Łolbrzymem i podszedł do miejsca, w którym Herbina pilnowała wymierzenia kary uczennicom (wcześniej zapisała im zaklęcie, które miały wsunąć pod sportowe biustonosze).
- Muszę zajrzeć do sowiejki i na boisko do quitkita - oznajmił już w drzwiach. - Pewnie nie wrócę przed lunchem.
- Ale Barry, musimy...
- Wiem - uciął Barry, choć nie miał pojęcia o co chodzi. - I zrobimy to. Później. - Kiedy nadejdzie czas, wykombinuje jak się z tego wykręcić. – Czółko, dziewczynki. Pamiętajcie, więcej niż grejpfrut to przesada.
Barry wyszedł z gabinetu pogwizdując. Całkiem nieźle, pomyślał.
- Pani Gringor, czy mogę zostać lesbijką? - spytała jedna z uczennic, odprowadzając Barry’ego wzrokiem.
- Wiem, co czujesz - odparła z siostrzanym współczuciem Herbina. - A wyobraź sobie, że jesteś jego żoną.


Dodano: 2006-07-20 14:22:06
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"


 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS