NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Sutherland, Tui T. - "Mroczny sekret"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Galeony wojny" (2017)


 Kornew, Paweł - "Śliski"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna: Strażnik"

 Ziemiański, Andrzej - "Toy Wars" (2017)

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Dayton, Arwen Elys - "Podrózniczka"

 Sutherland, Tui T. - "Mroczny sekret"

 Żwikiewicz, Wiktor - "Delirium w Tharsys"

Linki

Kańtoch, Anna - "Diabeł na wieży"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Kańtoch, Anna - "Domenic Jordan"
Data wydania: Czerwiec 2005
ISBN: 83-89011-58-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 368
Cena: 26,99 PLN
Tom cyklu: 1



Kańtoch, Anna - "Diabeł na wieży"


We współczesnej fantastyce przeważa szybka akcja, dynamicznie zmieniająca się sceneria, walki i wydarzenia mrożące krew w żyłach. Coraz rzadziej spotyka się książki, w których główną rolę odgrywa intryga, zaś wyróżnikiem książki nie jest porywająca fabuła, a klimat i nastrój, jaki udało się stworzyć pisarzowi. Z tym większą przyjemnością odkryłem, że Anna Kańtoch postawiła właśnie na te elementy. Nie oznacza to jednak, że zaniedbała jednocześnie fabułę – po prostu położyła nacisk na nastrój.

„Diabeł na wieży” to zbiór sześciu opowiadań, które łączy osoba głównego bohatera – Domenica Jordana. Jest to postać nietuzinkowa – ubrany zawsze elegancko, ale wyłącznie na czarno, o nienagannych manierach, gdzie się nie zjawi, wyróżnia się z tłumu. Lubi wykwintne życie, ale gdy okoliczności go zmuszą, to nie brzydzi się pobrudzić sobie rąk – a ma ku temu częste okazje z racji swoich zainteresowań. Domenic Jordan jest lekarzem – a przynajmniej za takiego się podaje. Bez wątpienia odebrał wykształcenie medyczne, ale to, czym zajmuje się na co dzień z leczeniem chorych wiele wspólnego nie ma. Pasją Domenica jest magia – nie uprawia jej jednak, a bada z pasją naukowca-teoretyka. Można powiedzieć, że jest niczym prawdziwy naturalista – interesuje go każdy aspekt ludzkiej egzystencji, w związku z czym nieraz trudzi się przy zmarłych zamiast przy żywych. Jego wnikliwy, analityczny umysł potrafi wcześniej czy później przeniknąć każdą tajemnicę. Zebrane fakty poddaje sekcji z równą wprawą jak zwłoki w kostnicy. Co ważne, Domenic nie jest nadczłowiekiem, jak to ma miejsce w przypadku wielu bohaterów fantastycznych. Owszem, jest to osobnik ponadprzeciętny, bo taki być musi, ale nie jest także pozbawiony wad. Umiejętność chłodnej analizy, tak przydatna w poszukiwaniach prawdy, rzutuje na jego kontakty towarzyskie – nie potrafi wyczuć pragnień i uczuć rozmówców. Milczy, gdy wystarczyłoby kilka słów otuchy czy pochwały. Niektórzy stwierdzą, że jest nieco bezduszny, choć jest to raczej wynik niezrozumienia ludzkich potrzeb niż faktyczny brak współczucia.

W każdym z opowiadań Domenic Jordan staje przed zadaniem rozwikłania tajemnicy. Czasem rozwiązanie jest makabryczne, a czasem zaskakujące. Mimo, że teoretycznie za nimi wszystkimi stoją siły nadprzyrodzone, to tak naprawdę są one wynikiem działań człowieka. Anna Kańtoch pokazuje najmroczniejsze zakamarki ludzkiej duszy i nie waha się piętnować wad.
Czytając „Diabła na wieży” nasuwały mi się skojarzenia z innymi utworami i autorami. Gdybym miał go do czegoś porównać, to przede wszystkim wymieniłbym „Imię Bestii” Jacka Komudy. Wydarzenia w obu tych książkach owiewają mroczne tajemnice, które główny bohater stara się przeniknąć. Podobna jest także sceneria – Komuda umieścił swoje utwory we XV-wiecznej Francji, natomiast Kańtoch stworzyła własny świat, który – także za sprawą nazwisk i tytułów szlacheckich – silnie nawiązuje do Francji lub Hiszpanii. W znacznie mniejszym stopniu miałem także skojarzenia z opowiadaniami Lovecrafta, Kresa (ze zbioru „Piekło i szpada”) i Conan Doyle’a o nieśmiertelnym Sherlocku Holmesie. Nie chcę przez to powiedzieć, że „Diabeł na wieży” nie jest oryginalny. Chodzi mi wyłącznie o wrażenie i nastrój odbierany w trakcie lektury.
Każde z opowiadań jest dopracowane. Są napisane oszczędnie, przekazano w nich dokładnie to, co powinno się w nich znaleźć. Nie ma niepotrzebnego rozdmuchiwania wątków i opisów. Dzięki temu czytelnik może w pełni skupić się na wydarzeniach i razem z Jordanem zgłębiać tajemnice. Opowiadania czyta się bardzo dobrze, choć pierwsze dwa („Diabeł na wieży” i „Czarna Saissa”) wydały mi się nieco drewniane. Były to zresztą pierwsze utwory o Domenicu Jordanie, debiuty literackie autorki, więc na te niedostatki można spojrzeć przez palce. A być może po prostu nie potrafiłem się odpowiednio wczuć w lekturę?

Muszę otwarcie przyznać, że Anna Kańtoch trafiła w moje gusta – zawsze miałem słabość do mrocznych detektywistycznych zagadek. Co prawda akurat nad kreowaniem rebusów, które musi rozwiązać Domenic Jordan, to autorka powinna jeszcze popracować – a w zasadzie nad ilością informacji, jakie przekazuje czytelnikowi, bo do samych fabuł zarzutów nie mam. Chodzi o to, że w niektórych opowiadaniach zakończenie jest oczywiste niemal od początku, a w innych, mimo uważnej lektury, a nawet wracania do wcześniej przeczytanych fragmentów, nie mogłem odgadnąć, na jakiej podstawie Jordan doszedł do finalnych wniosków. Ani jedno, ani drugie rozwiązanie nie jest dobre – ale na szczęście są także utwory, w których zostało to przeprowadzone świetnie.

„Diabła na wieży” polecić należy przede wszystkim zwolennikom klimatycznych opowieści z interesującą, choć nie porywającą fabułą, gdzie nastrój liczy się bardziej niż akcja. Jeśli ktoś, tak jak ja, lubi zagadki z odrobiną magii w tle, to będzie zadowolony z wyboru. Nie jest to książka bez wad, ale są one ta tyle mało istotne, że nie przeszkadzają w delektowaniu się lekturą. Mam nadzieję, że w drugim tomie przygód Jordana, pod tytułem „Zabawki diabła”, wszelkie niedociągnięcia zostały już poprawione i będę mógł polecić twórczość Anny Kańtoch już bez żadnego ale...



Ocena: 7/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-09-05 21:18:07
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść z World of Warcraft


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

Recenzje

Bourne, J.L. - "Armagedon dzień po dniu"


 Szrejter, Artur - "Legenda wikingów. Opowieść o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach"

 Lem, Stanisław - "Dzienniki gwiazdowe II"

 Cherezińska, Elżbieta - "Płomienna Korona"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

 Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

 Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

Fragmenty

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS