NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Cook, Robin - "Sfinks"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Sphinx
Tłumaczenie: Małgorzata Pacyna
Data wydania: Sierpień 2006
ISBN: 83-7301-958-8
Format: 135 x 215 mm
Liczba stron: 312



Cook, Robin - "Sfinks"

Od razu na wstępie uprzedzę: „Sfinks” Robina Cooka to typowa powieść kryminalno-sensacyjna, jeśli zatem nie czytujesz nic poza fantastyką, nie sugeruj się faktem, że jej recenzja ukazuje się na stronach Katedry. Wypadałoby może uprzedzić o czymś jeszcze, ale o tym za chwilę...

Sam tytuł powieści od razu przywodzi na myśl tajemnice grobowców, zabójcze klątwy i przerażające mumie – jednym słowem, zagadki państwa faraonów. I jest jak najbardziej adekwatny do treści – młoda amerykańska egiptolog natrafia w małym sklepiku z antykami na cenny posąg faraona Setiego I. Dalsza akcja przebiega zgodnie z kanonami gatunku: szybko następuje pierwsze morderstwo, wokół bohaterki pojawiają się jakieś dziwne postaci, a przypadkowo odkryta tajemnica nie daje jej spokoju...
Przyznam, że jestem tą książką trochę zawiedziona. Czytałam kilka powieści Cooka i spodziewałam się ciut wyższego poziomu i nieco innej tematyki – pisarz, będący z wykształcenia lekarzem, słynie przede wszystkim ze swoich medycznych thrillerów, tymczasem w „Sfinksie” takich wątków się nie uświadczy. I właśnie o tym fakcie – że nie jest to powieść reprezentatywna dla twórczości Cooka – powinnam też na wstępie uprzedzić.
Trzeba jednak zaznaczyć, że jest to dopiero trzecia w kolejności – po słynnej „Comie” – książka Robina Cooka. Nic więc dziwnego, że nie ma w niej jeszcze tak charakterystycznej dla tego pisarza tematyki, a i niedociągnięcia można złożyć na karb braku doświadczenia.
Nie jest to bowiem książka najlepsza, nawet w swojej klasie. Miłośnika kryminałów zapewne najbardziej zirytuje zbyt szybkie domyślenie się rozwiązania zagadki – i tej sensacyjnej, i tej archeologicznej. Cook podaje je czytelnikowi niemal na tacy, miast zostawiać dyskretne tropy i poszlaki, także od mniej więcej 1/3 książki jest jasne, jaką to niespodziankę szykuje na koniec. Denerwująca jest też absurdalna naiwność głównej bohaterki, przedstawianej przy tym przez autora jako osoba rozsądna i potrafiąca logicznie rozumować – jest w końcu naukowcem. Swoją drogą, wiedza pani doktor o starożytnym Egipcie jest dość zdumiewająco mała, większą powinien mieć uważny widz programów Discovery. Żeby dopiero patrząc na Nil doznać olśnienia, jak ważną rolę odegrał w tworzeniu tej cywilizacji? Trudno też oprzeć się wrażeniu, że opis zachowań i stosunków w Egipcie lat siedemdziesiątych XX wielu jest cokolwiek przejaskrawiony, ale być może z punktu widzenia amerykańskiego turysty tak to właśnie mogło wyglądać.

Podsumowując: jeśli masz ochotę na dobry kryminał w egipskich realiach, doradzałabym na przykład „Śmierć na Nilu” Agaty Christie. Jeśli zaś chcesz zapoznać się z twórczością Robina Cooka, sięgnij po którąś z jego książek o tytule jednoznacznie kojarzącym się z medycyną, bo po „Sfinksie” raczej się do tego autora zniechęcisz.



Ocena: 3/10
Autor: Gytha
Dodano: 2006-09-04 09:19:53
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Szenk - 10:05 04-09-2006
Lubię, a właściwie lubiłem kiedyś, bo dawno już nic nowego nie czytałem - thrillery medyczne Cooka. Tym większe więc było moje rozczarowanie "Sfinksem": nie dość, że z thrillerem medycznym nie ma nic wspólnego, to jeszcze książka faktycznie jest kiepska jako kryminał. Czytałem ją, co prawda, dość dawno temu, i szczegółów nie pamiętam za wiele, pozostało jednak odczucie silnego rozczarowania lekturą.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS