NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Zelazny, Roger - "Pan Światła" (Zysk i S-ka)

Ukazały się

antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"


 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Gwynne, John - "Gniew"

Linki

Pierres, Marianne de - "Pasożyt"
Wydawnictwo: Solaris
Cykl: Pierres, Marianne de - "Plessis"
Data wydania: Maj 2006
ISBN: 83-89951-42-8
Liczba stron: 308
Tom cyklu: 1



Pierres, Marianne de - "Pasożyt"

Ucieszyłem się nawet, że przeczytam coś lekkiego i niewymagającego – tak właśnie zapowiadał się „Pasożyt”. Po prostu miałem ochotę na coś rozrywkowego. Cyberpunk? Dużo akcji, lekka pierwszoosobowa narracja, klimat? Poproszę! – pomyślałem.
Z pierwszym tomem cyklu Marianne de Pierres problem wygląda tak, że i rozrywkową książkę trzeba napisać dobrze. Jednak czy autorce „Pasożyta” w pełni się to udało, pozostanie kwestią sporną...

Realia, w których rozgrywa się akcja książki, to cyberpunk pełną gębą. Mamy tu rozwój techniki w nieokreślonej, acz bliskiej przyszłości w Australii, ogromne skażenia przyrody i zanieczyszczenia, duże rozwarstwienie się społeczeństwa, przez co tworzą się slumsy, w których toczy się walka o przetrwanie pomiędzy gangami. Takim miejscem jest Trójka – mamy tu przeróżne dziwne kulty, kilka ugrupowań przestępczych i ogólną, przerażającą biedę i skażenie gleby. Miejsce to jest swoistym śmietnikiem, do którego trafiają odpady z Vivy – odizolowanego miasta, w którym żyje się przykładnie dobrze.
Parrish Plessis uciekła z domu, bo miała dość obleśnego ojczyma i głupiej matki. Trafiła do Trójki i tu dostała się pod skrzydła bossa jednej z tutejszych mafii – Jamona Mondo. Była młoda i nie wiedziała, jakim skurczybykiem jest Jamon. Po kilku latach, gdy nauczyła się żyć w tym nieprzyjaznym dla nikogo miejscu, ma jedno marzenie. Wyrwać się z szponów szefa, który dobrowolnie na to nie pozwoli. Tymczasem zaczynają się dziać rozmaite rzeczy, które zwiastują czas dużych przemian w Trójce. No i, oczywiście, Parrish będzie w centrum wydarzeń.

Mamy tu heroinę, która imponuje siłą i umiejętnością posługiwania się rozmaitą bronią – Parrish niejednemu gorylowi tyłek potrafi skopać. Oczywiście, jako jedna z niewielu osób w tym zdegradowanym świecie oprócz siły posiada coś takiego jak sumienie i kodeks moralny. Chyba już wiecie, jak to wygląda? I właśnie tu zaczynają się schematy. Sporo ich tu, ale to nie one rażą najbardziej. Mnie razi przede wszystkim – tak już ze mną od zawsze – sztuczny slangowy język rodem z filmów dla zbuntowanej młodzieży o zbuntowanej młodzieży. Przeszkadzać w „Pasożycie” może jeszcze chaos – wszystko sprawia wrażenie, jakby autorka napakowała w powieść tyle elementów, że sama nie wie, jak je wszystkie ogarnąć i zebrać w logiczną całość. Czego tu nie ma: genetyczne eksperymenty, magia voodoo, wojna klanów, tajemnicze morderstwo znanej dziennikarki i stojąca za nim tajemnica, ucieczka Parrish przed swoim szefem-prześladowcą. Niby im więcej elementów tym lepiej, z tym, że gdy de Pierres stara się to wszystko złączyć w jedną historię widać, że ma z tym wyraźne problemy i szwy są co najmniej grube. Styl również najwyższej klasy nie jest...

„Pasożyta” przeczytałem nawet za bardzo nie zgrzytając zębami. Czyta się szybko, jest to lektura nie wymagająca myślenia i w pewnym stopniu wciągająca – jednak czytelnicy krytyczni, którzy mają określone, wysokie wymagania wobec książki, będą mocno kręcić nosem.
Sporo elementów zawodzi, niestety. Mogę jednak uznać, że taki "Pasożyt" to chwila wytchnienia w bardziej ambitnym planie wydawniczym Solarisu, jak książki Teda Chianga czy Grega Egana, a jednocześnie trzeba jasno powiedzieć, że to powieść średnia. Polecić go mogę szukającym niezobowiązującej książki na leżak, bo pod tym kątem się sprawdza, albo zdeklarowanym miłośnikom cyberpunka – może oni odnajdą w niej więcej zalet niż ja. Nie wiem, czy komuś jeszcze...



Ocena: 4/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2006-06-28 09:55:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Recydywista"


 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS