NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baxter, Stephen - "Ultima"

Butcher, Jim - "Zmiany"

Ukazały się

Przechrzta, Adam - "Demony czasu pokoju" (2019)


 Lovecraft, H.P. - "W górach szaleństwa"

 Smith, E.E. Doc - "Patrol Galaktyczny"

 Marillier, Juliet - "Córka lasu"

 Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)

 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

Linki

Ćwiek, Jakub - "Kłamca 2. Bóg marnotrawny"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Kłamca
Data wydania: Październik 2006
ISBN: 83-60505-06-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 294
Cena: 27,99 PLN
isbn-10: 83-60505-06-3
isbn-13: 978-83-60505-06-9
seria: Kuźnia Fantastów



Ćwiek, Jakub - "Bóg Marnotrawny" #1

Korona Stworzenia

— Nic nie rozumiem — przyznał archanioł.
Stali wraz z Kłamcą na zdemolowanym parkingu, wpatrując się w mocno zniekształcone ciała aniołów. Było ich pięciu, a wszyscy mieli połamane skrzydła i osmolone szaty. Leżeli w dziwnych pozach w różnych miejscach placu.
— Mnie nie pytaj — odparł Kłamca, wzruszając ramionami. — Pierwszy raz widzę, by któremuś z was spuszczono takie manto.
Podszedł do pozostałości po busie i przez chwilę uważnie oglądał zwłoki za kierownicą. Temperatura sprawiła, że białka w oczach ścięły się, a skóra popękała jak na pieczonym kurczaku. Przez szczeliny sączył się wytopiony tłuszcz. Całość wyglądała jak nieudana rzeźba z gabinetu figur woskowych.
— W środku jest tylko jedno ciało. Raczej facet. — Kłamca odwrócił się... i wtedy dostrzegł Sida.
Gruby chłopak, mimo że wyglądał zupełnie jak siedzący za kierownicą Dale, wciąż jeszcze żył. Leżał twarzą do ziemi, oddychając płytko i od czasu do czasu podrygując nogą w niekontrolowanym skurczu mięśni.
Kłamca dopadł do niego i najdelikatniej jak mógł, odwrócił.
— Co tu się stało? — zapytał. — I gdzie reszta?
Chłopak próbował odpowiedzieć, ale nie był w stanie. Przewracał tylko oczami i na przemian otwierał i zamykał usta.
— Odsuń się — powiedział Michał, stając za plecami Kłamcy. — Ja spróbuję.
Uklęknął przy Sidzie i położył mu rękę na czole. W dziedzinie telepatii daleko było mu do Rafaela, a nawet do Gabriela, ale jak każdy skrzydlaty miał przynajmniej odrobinę tego talentu. I to jak się okazało, wystarczyło. Po chwili wstał i otrzepał kolana.
— Znalazł się w samym oku cyklonu — powiedział. — Dlatego przeżył. Pomóż mi odprawić rytuał nad stróżami. Muszę ich mieć w jednym miejscu.
— Zaraz, czekaj! — Lokiego wyraźnie nie usatysfakcjonowała odpowiedź archanioła. — Jaki cyklon? O czym ty mówisz? Przecież w okolicy nie ma śladu, by...
— Bo to nie był zwykły cyklon, tylko Słup Ognia, Obłok Pana. Znak Boga, który moc okazał.
— Bóg to zrobił?!
Archanioł potrząsnął głową.
— Boga nie ma Loki, wiesz przecież. Ale kiedy jeszcze był, niektórym z nas pokazał parę sztuczek. Na przykład Słup Ognia potrafiło zrobić dwóch z nas.
— Znasz ich?–  zapytał Kłamca.
— Jednym jestem ja — odparł Michał. — A jeśli nie mylę się co do drugiego, to Jenny ma naprawdę poważne kłopoty.

* * *

Ciało ostatniego spośród stróżów cisnęli na pozostałe, potem Michał dobył miecza i odmówiwszy kilka słów w obco brzmiącym języku, położył go na stosie. Martwi aniołowie w jednej chwili zajęli się płomieniem.
Loki patrzył na to, cały czas myśląc intensywnie.
— Mówiłeś, że Jenny nie żyje — powiedział w końcu.
Michał wzruszył ramionami.
— Pomyliłem się — stwierdził. — To wołanie brzmiało, jakby dobiegało z piekła. Ale wtedy nie brałem pod uwagę Samaela. Teraz sam nie wiem, co byłoby dla niej lepsze.
Kłamca podrapał się po głowie. Nie zamierzał ukrywać, że niewiele z tego rozumiał.
— Samael... To imię powinno mi coś mówić? — zapytał.
Archanioł kucnął i włożył rękę do ognia. Wydobył ze stosu pogrzebowego miecz i ugasił głownię.
— Samael, trucizna Boga? — powiedział podnosząc się. — Największy pośród upadłych, mistrz Lucyfera i pierwszy miecz Nieba. Sam sobie odpowiedz, powinno ci to coś mówić?
— Tylko bez sarkazmu, panie Taki Jestem Twardy i Mądry — oburzył się Loki. — Zapominasz, kto tu komu pomaga. Mów jaśniej albo radź sobie sam.
— I tak niewiele mi pomożesz — Michał uśmiechnął się smutno. — Ale masz rację, trochę mnie ponosi. Samael a właściwie Sa’ael był ostatnim spośród siedemdziesięciu dwóch kandydatów na następcę odchodzącego Pana. Lud wybrany zna imiona ich wszystkich, błędnie określając je mianem imion Boga. On jako jedyny dotrwał do ostatniej próby, kiedy to Pan pokazał mu człowieka i kazał złożyć pokłon swemu dziełu. I wtedy Samael się wściekł. Najpierw uznał, że to jakiś żart, ale kiedy dostrzegł, że oblicze Boga jest poważne, zbuntował się. Wrzasnął, że to niesprawiedliwe i że syn światła i ognia nie ukorzy się przed synem gliny. Potem zaś zaczął wykrzykiwać, że człowiek nie może być Koroną Stworzenia, że on sam, używając tego samego tworzywa, zrobiłby coś znacznie wspanialszego. I wtedy pewnie zrozumiał, że dotąd był ostatnim spośród następców Pana, teraz zaś może stracić i to, dlatego rzucił się na Boga, chcąc go zgładzić. Wszechmogący oczywiście strącił go w otchłań, a jego imię uzupełniono literą M oznaczająca śmierć i zniszczenie.
— Ale Samael nie zginął? — Loki pomacał się po kieszeniach w poszukiwaniu pudełeczka z wykałaczkami, ale nigdzie go nie było. — Przeżył, to chcesz powiedzieć?
— O tym wiedzieliśmy już dawno temu. Widywaliśmy go wiele razy, narobił wiele złego z tą swoją obsesją własnej Korony Stworzenia. Ostatnim razem wymyślił, że skoro ma być ona z gliny, to musi to być budowla. Zmusił więc ludzi, by zaczęli budować wieżę sięgającą nieba. Na szczęście Rafael spostrzegł to w porę i używając tych swoich sztuczek z komunikacją, pomieszał budowniczym języki, tak że praca nie została ukończona. Od tamtej pory nikt nie słyszał o Samaelu.
— Aż do teraz. — Kłamca przyjrzał się zwęglonym resztkom aniołów, zupełnie mimowolnie myśląc o ich marnujących się piórach. Na ten widok krwawiło mu serce, ale był pewien, że Michał nie pozwoliłby mu oskubać zwłok. Podniósł wzrok i spojrzał mu prosto w twarz. — Ale ty oczywiście dasz mu radę? Walczyłeś z nim kiedyś?
Michał zawahał się. Opuścił wzrok i wierzchem lewej dłoni przejechał po zbroczu miecza.
— Raz tylko — powiedział prawie szeptem po dłuższej chwili cicho. — Wtedy właśnie, gdy w szale rzucił się na Pana. Ale zawiodłem. Samael pochwycił mnie za skrzydła i niewiele brakowało, a cisnąłby w mroki Szeolu. Uratował mnie Wszechmocny. A niedługo później dostałem od niego ogień, który daje moc i siłę.
Wzniósł do góry miecz, którego ostrze na powrót zapłonęło.
— Tak stałem się pochodnią Pana — zawołał, nie odrywając wzroku od ognia. — Kagankiem dla jego płomienia.
Kłamca pokiwał głową.
— To miło — stwierdził. — Ale chyba powinniśmy się wziąć do roboty, nie? Jeśli ta twoja Jenny wciąż żyje, to pewnie nie bawi się najlepiej. Wezwiemy Gabriela, Rafaela i jeszcze paru chłopaków i zrobimy mu z dupy...
Archanioł oderwał wzrok od głowni miecza i opuścił oręż.
— Nikogo nie wezwiemy — powiedział. — Z nas wszystkich tylko ja mam dość siły, by w tym lesie nie skończyć jak oni. — Głową wskazał dopalający się stos. — Co nie znaczy, że powstrzymałoby to Gabriela i resztę od prób... Na ich zgubę. Ale masz rację, na mnie już czas. Więc lepiej zostań tu i czekaj, aż cię wezwę, tak? Jeśli nie wrócę do jutra, ostrzeż resztę. Ale dopiero wtedy.
Nie czekając na odpowiedź, podfrunął do wylotu ścieżki, po czym wylądował i ruszył w głąb lasu. Leżące pnie podnosiły się przed nim, lecz opadały zaraz za jego plecami, prawie trąc o skrzydła. Nie wróżyło to najlepiej.



Dodano: 2006-06-13 19:15:59
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"


 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS