NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Mortka, Marcin - "Karaibska krucjata. La Tumba de los Piratas"
Wydawnictwo: Runa
Cykl: Mortka, Marcin - "Karaibska krucjata"
Data wydania: Kwiecień 2006
ISBN: 83-89595-26-5
Format: 125×185 mm
Liczba stron: 288
Cena: 26.50 zł
Tom cyklu: 2



Mortka, Marcin - "Karaibska krucjata. La Tumba de los Piratas"

Wracamy na Karaiby. Po niespełna roku Marcin Mortka zaprasza na kolejną podróż do piracko-korsarskiego raju. Atrakcje przygotowane – czeka nas „Magdalena” i jej załoga, czeka moc nowych przygód, gagów i popkulturowych nawiązań. Chętnych nie powinno zabraknąć.
„La Tumba de los Piratas” posiada właściwie wszystkie zalety swego poprzednika – „Płonącego Union Jacka” (szczegóły w recenzji). Marcin Mortka ponownie bawi, śmieszy, wciąga w wartki nurt powieściowych wydarzeń. Czas przy lekturze się nie dłuży, książka dostarcza paru godzin rozrywki i relaksu. Niestety, jak to zwykle bywa, relaks i rozrywka nie występują w stanie czystym; powieść posiada wady, które – w przypadku niektórych czytelników – mogą dość znacznie zredukować przyjemność obcowania z najnowszą książką wydawnictwa Runa.
Autor, pragnący widocznie uczynić drugą część dylogii ambitniejszą, miota się między patosem i zgrywą; raz uderza w tony podniosłe, nie szczędząc słów wielkich a przytłaczających, by kiedy indziej kpić, błaznować, puszczać do czytelnika perskie oko. Wahadło sprzecznych lub bardzo sobie odległych emocji nie jest dla niżej podpisanego niczym złym. Na ogół literacką huśtawkę nastrojów mam za zaletę, o ile ta – zgodnie ze swoim przeznaczeniem – ożywczo wpływa na całość utworu i ostatecznie prowokuje do ciekawych – nieważne: wesołych, smutnych, prostych czy skomplikowanych – wniosków. W „La Tumba de los Piratas” ten warunek nie zostaje spełniony. Nie ma wniosków, nie ma ukrytego przekazu lub, jak kto woli, przesłania.
Okazuje się, że na śmiertelną powagę nie ma w powieści miejsca. To problem uprzedniego podporządkowania fabuły efektowi humorystycznemu: najczęściej po takim zabiegu przychodzi autorom do końca już „mrugać okiem”; przejście do – i kontynuowanie wątków w konwencji „serio” jest zadaniem trudnym. Jedna poetyka zahacza, ociera się o drugą, powstają zgrzyty. Przy „Karaibskiej”, która wyjątkiem od powyższej reguły nie jest, przez ten kakofoniczny efekt nie raz i nie dwa brew się czytelnikowi marszczy, a włos jeży.
Cóż jednak zgrzyty – na koniec trzeba się nam zmierzyć z happy endem. W epilogu Marcin Mortka przekracza niewidzialną – w zależności od kontekstu zmieniającą swe położenie, ale podskórnie wyczuwaną przez odbiorcę – cienką linię stanowiącą granicę oddzielającą zakończenie nazywane optymistycznym, od takiego, które dyplomatycznie zwykło określać się „życzeniowym” lub „nienaturalnym”. Cios jest obezwładniający i gdyby nie fakt, że nokautującym uderzeniem są zdania ostatnie, pewnikiem przez kolejnych dziesięć hipotetycznych sentencji czytelnik już by się z szoku pourazowego otrząsnąć nie zdołał – walkę z powieścią przegrywając przed czasem.
Tak jednak szczęśliwie nie jest. Nie jest też tak, że „La Tumba de los Piratas” to książka zła. Wręcz przeciwnie: druga część dylogii stanowi przykład całkiem przyzwoitego pisarskiego rzemiosła. Z podstawowego zadania, tj. niezanudzania, autor wywiązuje się bardzo dobrze. To na dobrą sprawę wystarcza i dlatego, choć dość wtórna (a gdzie od utartych schematów odchodzi, tam niewolna od potknięć), kontynuacja „Płonącego Union Jacka” rozczarowuje jedynie w niewielkim stopniu.


Ocena: 5/10
Autor: Mateusz Wodyk
Dodano: 2006-05-12 13:14:08
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS