NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

Ukazały się

Abercrombie, Joe - "Bohaterowie" (2019)


 Williams, Tad - "Korona z czarodrzewu"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Czara Ognia" (wersja ilustrowana)

 Hutchinson, Dave - "Europa o świcie"

 McClellan, Brian - "Gniew Imperium"

 Mammay, Michael - "Planeta"

 Cronin, Justin - "Miasto Luster"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

Linki

Pratchett, Terry - "Ostatni kontynent"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: The last Continent
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Luty 2006
ISBN: 83-7469-178-6
Oprawa: miękka
Format: 142 mm x 202 mm
Liczba stron: 304
Cena: 29,90 zł
Tom cyklu: 22



Pratchett, Terry - "Ostatni kontynent"

W najnowszej (na naszym rynku rzecz jasna) powieści ze Świata Dysku Terry Pratchett bierze na tapetę Australię. Co prawda, jak sam pisze, nie ma to być książka o tym kontynencie, ale wszelkie poszlaki wskazują, że właśnie Australia i jej mieszkańcy znaleźli się na celowniku ciętego pióra angielskiego pisarza. Co z tego wynikło? Postaram się pokrótce przedstawić.

Powieść toczy się dwuwątkowo. Pierwsza z nici przewodnich opowiada o przygodach Rincewinda na ciągle budowanym kontynencie XXXX. Nasz (powiedzmy) dzielny (prawie) mag przedziera się przez niekończącą się pustynię spotykając różnych ciekawych osobników – na przykład gadającego kangura. Od niego dowiaduje się też, że został wybrany na zbawiciela tej krainy, który ma sprowadzić deszcz.
Drugi wątek dotyczy wspaniałej i nieulękłej kadry magów z Niewidocznego Uniwersytetu. W magiczny (a jakiż by inny?) sposób przenoszą się w pobliże ostatniego kontynentu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jednocześnie odbyli podróż tysiące lat wstecz. Natrafiają tam na boga ewolucji – który to metodą prób i błędów stara się stworzyć nowe gatunki. Pod wpływem rozmów z magami oraz niezastąpioną panią Withlow wydaje się być zafascynowany pomysłem dwóch płci i rozmnażania...

Jak zwykle w książkach ze Świata Dysku nie zabrakło różnego rodzaju aluzji i humoru. Pewnym novum są znacznie bardziej wyraźne nawiązania do seksu i spraw związanych z miłością (nie tylko cielesną). Oprócz tego Pratchett nabija się z akcentu i slangu mieszkańców antypodów – aczkolwiek w wersji polskiej pojawiający się co chwila „ziom” i tym podobne bardzo mnie irytowały. Oczywiście aluzji jest znacznie więcej, nie ma sensu o wszystkich pisać. Niestety także z nimi wiąże się jedna z największych wad tej książki. Mianowicie, wszelkie nawiązania silnie opierają się na kulturze anglosaskiej i dla osoby, której jest ona obca, wiele żartów jest zupełnie nieczytelnych. W ten sposób traci się wiele z uroku „Ostatniego kontynentu”. Podobne wrażenie miałem przy „Muzyce duszy”. Cóż, nie zawsze wiedza czytelnika wystarcza do zrozumienia w pełni książek Pratchetta.

Także w warstwie fabularnej mam tej powieści nieco do zarzucenia. Wątki się ciągną niemiłosiernie, nie potrafią przykuć uwagi. Akcja się rozłazi, a całość sprawia wrażenie zatracenia się w formie ze szkodą dla treści. Powiem szczerze, że miejscami z „Ostatnim kontynentem” się męczyłem. Zwykle książki Pratchetta mnie wciągają i kończę je bardzo szybko, ale tym razem czytałem z dużymi przerwami. Trwało to ponad dwa tygodnie, a na mnie to jest naprawdę dużo.

Rincewind do niedawna był moim ulubionym bohaterem książek Pratchetta. Razem z Bagażem stanowili wyjątkowy duet potrafiący rozbawić czytelnika do łez. Niestety ostatnio coś się popsuło. Barwna postać ze słowem „maggus” na szpiczastym kapeluszu przestała bawić, a skrzynia z setką nóżek pojawia się coraz rzadziej. Mamy tu do czynienia z klasycznym zmęczeniem materiału, autor zdecydowanie powinien zostawić ten fragment dyskowej twórczości na dłuższy czas.

„Ostatni kontynent” wypada blado na tle innych książek ze „Świata Dysku”, szczególnie w porównaniu z nie tak dawno wydanym „Wiedźmikołajem”. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jak na razie jest jedną z trzech najsłabszych pozycji w tym cyklu. Przynajmniej w moim prywatnym rankingu. Cóż, nie wszystko się udaje, nawet tak doświadczonym i utalentowanym pisarzom jak Terry Pratchett. Pozostaje mieć nadzieję, że następny tom znów będzie prezentował poziom, do jakiego przywykliśmy.



Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-04-20 16:18:45
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"


 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

 Crouch, Blake - "Rekursja"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Morgan, Richard - "Siły rynku"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS