NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła" (Powergraph)

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

Pratchett, Terry - "Ostatni kontynent"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Świat Dysku
Tytuł oryginału: The last Continent
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Data wydania: Luty 2006
ISBN: 83-7469-178-6
Oprawa: miękka
Format: 142 mm x 202 mm
Liczba stron: 304
Cena: 29,90 zł
Tom cyklu: 22



Pratchett, Terry - "Ostatni kontynent"

W najnowszej (na naszym rynku rzecz jasna) powieści ze Świata Dysku Terry Pratchett bierze na tapetę Australię. Co prawda, jak sam pisze, nie ma to być książka o tym kontynencie, ale wszelkie poszlaki wskazują, że właśnie Australia i jej mieszkańcy znaleźli się na celowniku ciętego pióra angielskiego pisarza. Co z tego wynikło? Postaram się pokrótce przedstawić.

Powieść toczy się dwuwątkowo. Pierwsza z nici przewodnich opowiada o przygodach Rincewinda na ciągle budowanym kontynencie XXXX. Nasz (powiedzmy) dzielny (prawie) mag przedziera się przez niekończącą się pustynię spotykając różnych ciekawych osobników – na przykład gadającego kangura. Od niego dowiaduje się też, że został wybrany na zbawiciela tej krainy, który ma sprowadzić deszcz.
Drugi wątek dotyczy wspaniałej i nieulękłej kadry magów z Niewidocznego Uniwersytetu. W magiczny (a jakiż by inny?) sposób przenoszą się w pobliże ostatniego kontynentu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jednocześnie odbyli podróż tysiące lat wstecz. Natrafiają tam na boga ewolucji – który to metodą prób i błędów stara się stworzyć nowe gatunki. Pod wpływem rozmów z magami oraz niezastąpioną panią Withlow wydaje się być zafascynowany pomysłem dwóch płci i rozmnażania...

Jak zwykle w książkach ze Świata Dysku nie zabrakło różnego rodzaju aluzji i humoru. Pewnym novum są znacznie bardziej wyraźne nawiązania do seksu i spraw związanych z miłością (nie tylko cielesną). Oprócz tego Pratchett nabija się z akcentu i slangu mieszkańców antypodów – aczkolwiek w wersji polskiej pojawiający się co chwila „ziom” i tym podobne bardzo mnie irytowały. Oczywiście aluzji jest znacznie więcej, nie ma sensu o wszystkich pisać. Niestety także z nimi wiąże się jedna z największych wad tej książki. Mianowicie, wszelkie nawiązania silnie opierają się na kulturze anglosaskiej i dla osoby, której jest ona obca, wiele żartów jest zupełnie nieczytelnych. W ten sposób traci się wiele z uroku „Ostatniego kontynentu”. Podobne wrażenie miałem przy „Muzyce duszy”. Cóż, nie zawsze wiedza czytelnika wystarcza do zrozumienia w pełni książek Pratchetta.

Także w warstwie fabularnej mam tej powieści nieco do zarzucenia. Wątki się ciągną niemiłosiernie, nie potrafią przykuć uwagi. Akcja się rozłazi, a całość sprawia wrażenie zatracenia się w formie ze szkodą dla treści. Powiem szczerze, że miejscami z „Ostatnim kontynentem” się męczyłem. Zwykle książki Pratchetta mnie wciągają i kończę je bardzo szybko, ale tym razem czytałem z dużymi przerwami. Trwało to ponad dwa tygodnie, a na mnie to jest naprawdę dużo.

Rincewind do niedawna był moim ulubionym bohaterem książek Pratchetta. Razem z Bagażem stanowili wyjątkowy duet potrafiący rozbawić czytelnika do łez. Niestety ostatnio coś się popsuło. Barwna postać ze słowem „maggus” na szpiczastym kapeluszu przestała bawić, a skrzynia z setką nóżek pojawia się coraz rzadziej. Mamy tu do czynienia z klasycznym zmęczeniem materiału, autor zdecydowanie powinien zostawić ten fragment dyskowej twórczości na dłuższy czas.

„Ostatni kontynent” wypada blado na tle innych książek ze „Świata Dysku”, szczególnie w porównaniu z nie tak dawno wydanym „Wiedźmikołajem”. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że jak na razie jest jedną z trzech najsłabszych pozycji w tym cyklu. Przynajmniej w moim prywatnym rankingu. Cóż, nie wszystko się udaje, nawet tak doświadczonym i utalentowanym pisarzom jak Terry Pratchett. Pozostaje mieć nadzieję, że następny tom znów będzie prezentował poziom, do jakiego przywykliśmy.



Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-04-20 16:18:45
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS