NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Pilipiuk, Andrzej - "Operacja Dzień Wskrzeszenia"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: Kwiecień 2006
ISBN: 83-89011-88-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 496
Cena: 29,99 PLN
seria: Bestsellery polskiej fantastyki



Pilipiuk, Andrzej - "Operacja Dzień Wskrzeszenia"

Andrzej Pilipiuk jest niezwykle płodnym pisarzem. Kiedyś kojarzony przede wszystkim z opowiadań o nieortodoksyjnym egzorcyście-bimbrowniku, czyli Jakubie Wędrowyczu, w ostatnich latach pokazał, iż ma bujną wyobraźnię i nie stał się niewolnikiem jednego pomysłu. Liczne opowiadania (zebrane choćby w tomie „2586 kroków”) czy powieść „Kuzynki” (i jej kontynuacje) pozyskały mu rzeszę fanów w całym kraju. W „Operacji »Dzień Wskrzeszenia«” wykorzystuje jeden z klasycznych motywów science fiction, czyli podróż w czasie – mechanizm, który z powodzeniem wykorzystał już w humorystycznym opowiadaniu „Operacja »Szynka«” („Wizje alternatywne 5”).

W niedalekiej przyszłości prezydentem kraju zostaje Paweł Citko. W wielkiej tajemnicy wdraża program nuklearny. Wkrótce Polska ma cztery gotowe rakiety... które odpalają terroryści. W ciągu kilkunastu godzin wybucha na świecie wojna atomowa, co doprowadza do śmierci 4 miliardów ludzi i skażenia niemal każdego miejsca na Ziemi. W dwa lata później na zgliszczach naszego kraju pojawia się mały promyk nadziei – grupa naukowców odkrywa sposób na podróż w przeszłość. Mechanizmy sterujące tym procesem nie są do końca znane, a samo przeniesienie się w czasie cięgnie za sobą wielkie ryzyko dla czasonautów.
Do misji w czasie wybrana zostaje grupa młodzieży, która przeszła specjalistyczne testy psychologiczne. Mimo młodego wieku nie zawahają się podczas wykonywania misji – a ta jest prosta, i przynajmniej w założeniach, bezkrwawa. Wystarczy w przeszłości odnaleźć przodka prezydenta Citki i wszczepić mu wirusa powodującego bezpłodność. Dzięki temu nie dojdzie do wojny, a wszyscy zmarli (zarówno podczas atomowej zagłady jak i wykonywania misji) nie zginą. Nadejdzie tytułowy „Dzień Wskrzeszenia”.

Od czasu „Wehikułu czasu” Wellsa podróże w czasie na stałe zagościły w fantastyce. Z tą tematyką zmierzyli się między innymi Silverberg, Baxter czy Zajdel. Na tym tle powieść Pilipiuka wybada bardzo blado. Przy pisaniu o przenosinach w przeszłość kluczową rolę odgrywa logiczne wytłumaczenie mechanizmów i sensowne wybrnięcie z najróżniejszych pułapek i paradoksów, w jakie to zjawisko obfituje. Niestety Pilipiuk nic takiego nie robi. Zwala wszystko na nieznajomość procesów występujących podczas przenosin. Z logiką także jest na bakier – liczba dziur jest tak wielka, że przy „Operacji »Dzień Wskrzeszenia«” przysłowiowy ser szwajcarski wydawałby się zwartą masą. Podam tylko dwa przykłady:
Gdy bohaterowie w przeszłości wpadną w tarapaty, to ukrywają pewien rodzaj sondy, który raz dziennie nadaje sygnał alarmowy. Przy odrobinie szczęścia, urządzenie przetrwa do naszych czasów i zostanie zlokalizowane przez naukowców – ale oni odnajdują je dopiero po wysłaniu śmiałków w przeszłość, choć nasłuchy prowadzą od początku projektu. Zupełnie, jakby sonda zmaterializowała się z powietrza, a nie wysyłała sygnały dzień w dzień od kilkudziesięciu lat.
Po drugie, gdy ekipa ratunkowa jest wysyłana w przeszłość, to wyruszają po tylu dniach, ile minęło w przeszłości i ich zadaniem jest pomoc kolegom. Zastanawiam się dlaczego? Przecież o wiele prościej byłoby wysłać jedną osobę z ostrzeżeniem, o kilka dni wcześniej niż poprzednicy wpadli w pułapkę. Wtedy nie doszłoby do żadnych z przykrych wydarzeń...

Jak Pilipiuk pisze, wie każdy, kto się spotkał z jego twórczością. Autor, który sam o sobie mówi per „wielki grafoman”, nie może być wirtuozem pióra. Tak jest w istocie, nie będzie on nigdy należał do pisarskiej czołówki pod względem literackim, a raczej będzie oscylował w dolnych regionach stanów średnich. Siła jego pisarstwa leży zupełnie gdzie indziej – prostymi i niewyszukanymi sposobami potrafi przykuć uwagę czytelnika. W zaskakujący sposób potrafi porwać banalną, naiwną fabułą, wciągnąć w wir przygód sztampowych i płaskich postaci. To jest naprawdę zaskakujące, jest to fenomen porównywalny z Danem Brownem. Czytelnik zwykle jest świadomy wszystkich wad i niedociągnięć, ale i tak czyta z dużą przyjemnością.

Akcja powieści w dużej części dzieje się na początku XX wieku w Warszawie, podczas zaborów (choć bohaterowie trafiają także w XVII stulecie). Tam przychodzi im zmierzyć się z carską ochraną, którą starają się przechytrzyć za pomocą nowoczesnych gadżetów - moim zdaniem zbyt zaawansowanych technicznie jak na 2014 rok, szczególnie w świecie zniszczonym wojną jądrową. Ale mniejsza z tym, chciałem pisać o scenerii, w jakiej dochodzi do tej rywalizacji. Pilipiuk malowniczo i z dużą dbałością o szczegóły opisuje przedwojenną Warszawę. Z „Operacji »Dzień Wskrzeszenia«” można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy o wyglądzie stolicy z czasów panowania Rosjan lub z okresu siedemnastowiecznej epidemii dżumy. Jest to duża zaleta tej książki, szczególnie dla warszawiaka.

Jest mi naprawdę ciężko ocenić najnowszą powieść Pilipiuka. Z jednej strony czytało się ją lekko i przyjemnie, a z drugiej strony nie można przymknąć oka na liczne nielogiczności i braki warsztatowe. Może zamiast uciekać się do podsumowania napiszę tak: „Operacja »Dzień Wskrzeszenia«” jest typową książką Andrzeja Pilipiuka, z jego wszystkimi wadami i zaletami. Sami musicie zdecydować, czy wam jego pisarstwo odpowiada. Jeśli tak, to ta powieść także spełni wasze oczekiwania.



Ocena: 6/10
Autor: Shadowmage


Dodano: 2006-04-11 17:58:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Noqanek - 19:11 25-10-2006
Książka nie jest średnią Pilipiuka. Sam twierdzi, że książka nie jest zbyt udana, tym bardzie, że składać się miła z kilku tomów.

Shadowmage - 22:08 25-10-2006
Piękne stwierdzenie - autor twierdzi, że ksiązka jest słaba, a jednak nie wahał się jej wydać...

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Wygraj "Mutanta"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS