NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Kristoff, Jay - "Nibynoc"

Ukazały się

Mastai, Elan - "Inne dziś"


 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 McClellan, Brian - "Sługa korony"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki

Goodkind, Terry - "Pierwsze prawo magii"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Miecz Prawdy
Tytuł oryginału: Wizard's First Rule
Data wydania: 2001
ISBN: 83-7120-843-X
Format: 130 x 200 mm
Liczba stron: 696
Tom cyklu: 1



Goodkind, Terry - "Pierwsze prawo magii"

Bujny rozkwit gatunku fantasy w latach 90. zaowocował powstaniem kilku bardzo popularnych serii wydawniczych, głównie autorstwa pisarzy amerykańskich. Spośród nich, największy ilościowo dorobek na polu fantasy mają Robert Jordan i Terry Goodkind. Ten drugi wspiął się na szczyty list bestsellerów gatunku cyklem "Miecz prawdy" zapoczątkowanym powieścią "Pierwsze prawo magii". Już sam tytuł jest dość intrygujący w gatunku, gdzie tytuły przyjmują z reguły formę " of ", czyli w przekładzie polskim na ogół związku przymiotnika z rzeczownikiem. Z żalem trzeba przyznać, że na tytule niespodzianki się kończą.

"Pierwsze prawo magii" spełnia wszelkie wymogi stawiane pierwszym tomom opasłych sag fantasy. Odznacza się ładną okładką Keitha Parkinsona i solidną liczbą stron, napompowaną dzięki brakowi oszczędności na wielkości czcionki. Zanim autor powie nam cokolwiek o wytworze swojej wyobraźni, wizualizuje go nam poprzez mapkę równie informatywną, co szkic dojazdu do hipermarketu. Od razu dzięki temu można się nauczyć nazw miejscowych, albowiem z marginesem bezpieczeństwa można przyjąć, iż każde miejsce na niej zaznaczone zostanie odwiedzone przez bohaterów. Na IV stronie okładki mamy równie standardowe porównania do tytanów gatunku i entuzjastyczne wycinki z recenzji. Zatem do chwili ukończenia lektury pierwszej strony tekstu wszystko wydaje się być w porządku.

Wystarczy jednak zagłębić się w treść powieści, aby miłe wrażenie rozsypało się w proch. Już na wstępie dowiadujemy się, iż główny bohater nosi mało fantastyczne imię Richard (notabene, poza innymi mieszkańcami jego rodzinnych okolic, wszyscy w świecie Goodkinda noszą zdecydowanie bardziej fantastyczne imiona), nazwijmy go więc na potrzeby tej recenzji Rysiem. Z tym imieniem będziemy musieli żyć przez kolejne osiem tomów, albo i dłużej – kto jednak broni nam rzucić lekturę przedwcześnie? Załóżmy tu jednak, że staramy się być twardzi i przebijamy się naprzód. Kim więc jest Rysio? No, jakie pochodzenie społeczne jest najliczniej reprezentowane wśród głównych bohaterów sag fantasy? Brawo. Wieśniak. Prosty wieśniak o horyzontach zawężonych do rodzinnej miejscowości i pobliskiego rezerwatu dzikiej przyrody, to jest dzikich i niebezpiecznych gór. W tychże zostaje wylany fundament pod jakże oryginalnie wykoncypowaną fabułę powieści – mianowicie, Rysio spotyka tajemniczą kobietę i wplątuje się w intrygę o skali kosmicznej. Zaprowadzi ona go na wyżyny, daleko od rodzinnych stron, a przy okazji pozwoli mu (pytanie kontrolne: kim najczęściej jest bohater pozytywny w fantasy, gdy chodzi o stosunki rodzinne? Odp. Minimum półsierotą.) odkryć zagadki własnego pochodzenia (pytanie kontrolne: kto jest ojcem sieroty-bohatera pozytywnego? Zgadnijcie sami...).

W tym miejscu pochylmy się nad osobowością Rysia. Bohater Goodkinda jest idealnym chrześcijaninem – zawsze nadstawi drugi policzek, o ile ktoś mu nie podpadnie. Na szczęście dla świata podpada mu w całej sadze tylko dwóch pechowców, cała reszta ofiar w istocie zginęła tylko dlatego, że Rysia nie posłuchały i nie uznały jego jedynych słusznych racji. Autor stara się jak może, by swojego idealnego herosa wybielić, by nawet odrobina krwi nie skalała jego wizerunku. Naiwność takiej kreacji postaci jest porażająca, nawet demonizowany Robert E. Howard w opowieściach o Conanie dopuszczał wątpliwości na temat moralnego kręgosłupa bohaterów pozytywnych. Goodkind nie potrafi dopuścić myśli, że jego ulubieniec mógłby uczynić cokolwiek niejednoznacznego, wskutek czego wstydziłbym się nawet nazwać postaci Richarda i jego sojuszników papierowymi. Są dużo gorsze, może słówko "drewniane" będzie właściwym określeniem. Jednocześnie autor znajduje spełnienie w moralizatorstwie najgorszego, bo łopatologicznego sortu. Nie ma w przemyśleniach Rysia ani krztyny subtelności, o zwątpieniu w wyznawany system wartości nie wspominając. Co więcej, nie wiadomo właściwie, skąd taki system w głowie Rysia się wziął, ponieważ jego dzieciństwo jest (poza przyjaźnią z czarodziejem) nakreślone bardzo mało wyraziście.

Świat przedstawiony przez Goodkinda nie imponuje szczegółami. Wydaje się być naszkicowany węglem, autor dorabia jego części w miarę potrzeb. Reguły nim rządzące wydają się płynne – podobnie jak u Roberta Jordana, nałożenie ograniczenia na działania bohaterów musi się skończyć wynalezieniem sposobu przełamania nałożonego ograniczenia. Z takim lekkomyślnym traktowaniem zasad funkcjonowania świata mamy do czynienia już od pierwszego tomu – Jordan poczekał przynajmniej do czwartej części. Nieprzypadkowo tytułowe pierwsze prawo magii ma brzmienie dające się sprowadzić do zapowiedzi uczynionej czytelnikowi: "spodziewaj się wszystkiego, albowiem ja, autor, mam fantazję nie przestrzegać żadnych reguł".

Mimo wszystko, powieść Goodkinda czyta się szybko i dobrze. Kartki same się przewracają, chociaż miejscami styl jest niepotrzebnie brutalny, zwłaszcza pod koniec. Przekład nie przeszkadza, zresztą na podstawie przelotnego kontaktu z wydaniem amerykańskim nie podejrzewam, by dało się w tłumaczeniu wiele zabrać tej powieści. Można wyłączyć intelekt i oglądać kolejne strony zadrukowane literami.

Gdyby tylko autor skończył na tym miernej jakości przejawie "tfurczości" literackiej, nic wielkiego by się nie stało. Niestety popełnił od czasu jej ukazania się siedem sequeli, których poziom jest ściśle malejący. W szczególności "Świątynia wichrów" i "Kamień łzy" dowodzą wyczerpania i tak mało oryginalnych pomysłów Goodkinda. Gdy się je czyta z uwagą – co wcale nie jest łatwe! - można spostrzec całe wątki przepisane od bardziej kreatywnych autorów, nawet od Roberta Jordana. Inne motywy budzą swym infantylizmem wyłącznie salwy konwulsyjnego śmiechu u każdego, kto liznął nieco dobrej fantastyki – za przykład niech posłuży wykończenie całej wielkiej armii drobno tłuczonym szkłem na wietrze, opętany przez złego ducha drób lub praca u podstaw na terytorium nieprzyjaciela w imię wielkiej społecznej rewolucji. Przesyca je dziecięce postrzeganie świata i praw rządzących historią oraz rozwojem społeczeństw. Tylko istnienie sequeli, a także pojawienie się niedawno na rynku grafomana przebijającego Goodkinda prostackim oglądem rzeczywistości oraz lekceważeniem inteligencji czytelników (nazywa się onże grafoman Robert Newcomb) powstrzymuje mnie od przyznania tej powieści, będącej czołowym przedstawicielem gatunku fantasy klozetowej, najniższej oceny w dziesięciopunktowej skali.


Ocena: 2/10
Autor: Bleys
Dodano: 2006-03-01 16:01:02
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS