NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abnett, Dan - "Uniwersum Marvela. Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem"

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Pilipiuk, Andrzej - "Księżniczka" (2020)

 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd"

 Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Odważny" (2020)

 Kloos, Marko - "Wstrząsy wtórne"

 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

Linki

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)
Wydawnictwo: Rebis
Kolekcja: Wehikuł czasu
Tytuł oryginału: The Forever War
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Data wydania: Luty 2020
ISBN: 978-83-8188-027-5
Oprawa: twarda
Format: 135x215
Liczba stron: 336
Cena: 44,90 zł
Rok wydania oryginału: 1974



Haldeman, Joe - "Wieczna wojna"

Wojenko, wojenko, cóżeś ty za pani?


„Wieczna wojna”, wznowiona właśnie w serii Wehikuł czasu powieść Joe Haldemana z 1974 roku, bywa często traktowana jako fundamentalny punkt odniesienia dla fantastyki wojskowo-militarnej. Książka, w oczywisty sposób parafrazująca zmagania w Wietnamie, odbiła się po publikacji szerokim echem, przynosząc niezbyt szeroko znanemu amerykańskiemu autorowi Nebulę, Hugo i Locusa.
Głównym bohaterem „Wiecznej wojny” jest William Mandella, absolwent fizyki, niewyróżniający się szczególnie młody człowiek, który zostaje powołany do wojska w ramach szerokiej mobilizacji związanej z wykryciem obcej i podobno wrogo nastawionej do ludzkości cywilizacji, tak zwanych Taurańczyków. To ostatnie stało się możliwe dzięki wynalezieniu techniki międzygwiezdnych podróży opartej na skokach kolapsarowych, przenoszących kosmiczne pojazdy między galaktykami praktycznie natychmiastowo. Losy Mandelli poznajemy od ćwiczeń na Charonie, planecie leżącej dwa razy dalej od Słońca niż Pluton, przez kolejne operacje wojskowe w innych układach oraz próby powrotu do życia w cywilu. Tytuły rozdziałów odpowiadają awansom mężczyzny: szeregowy Mandella staje się sierżantem, porucznikiem, i tak dalej. Od pewnego momentu w wojskowych przygodach towarzyszy mu ukochana Marygay (dzieląca imię z żoną Haldemana – takich nawiązań do biografii autora w powieści znajdziemy dużo więcej).
Mandella bierze udział w wojnie, o której sens nikt się nie pyta, wywołanej poniekąd przypadkiem. Zanim jeszcze dojdzie do pierwszego starcia z wrogiem, żołnierze mierzą się z odpowiednikami cywili, kosmicznymi niedźwiadkami, których morderstwa wywołują u niektórych szczególnie empatycznych towarzyszy broni głównego bohatera jak najbardziej dosłownie zabójcze bóle głowy. „Wieczna wojna” nie jest jednak naiwnym pacyfistycznym manifestem. Autor relacjonuje wydarzenia z punktu widzenia żołnierzy i robi to w sposób psychologicznie realistyczny: na pierwszy plan wysuwa się braterstwo broni, wojna nie jest ciągiem efektownych potyczek, rozstrzyganych przez heroiczne czyny, a kolejne bitwy oddzielają od siebie dziesiątki miesięcy (albo nawet setki lat, o czym niżej). Z każdą z potyczek wiąże się jednak duże ryzyko śmierci i częścią doświadczeń bojowych Mandelli jest żegnanie się z kolejnymi towarzyszami.
W przelicznych wietnamskich analogiach, czasami przemycanych jawnie – jedna z kampanii nosi na przykład kryptonim „Tet-2” – a czasami subtelniej, duży nacisk kładziony jest na rzeczywistość po powrocie, ojczysty kraj, w którym nie sposób sobie znaleźć miejsca, cywilne życie tak inne od tego podczas kampanii bojowych. Aby oddać tę alienację wojennych weteranów autor bardzo sprawnie wykorzystuje pomysł dylatacji czasowej związanej ze skokami kolapsarowymi. Uczestnicy walk z Taurańczykami po powrocie z wypraw zastają Ziemię, na której minęły dziesiątki bądź setki lat, podczas gdy oni sami doświadczyli zaledwie upływu kilku miesięcy. Trudności w znalezieniu wspólnego języka z innymi ludźmi stają się poniekąd dosłowne.
Niektóre aspekty powieści istotnie się postarzały. Najwyraźniej rzuca się w oczy pewna naiwność w stosunku do społecznej roli kobiet – swoboda seksualna jest prezentowana jako z jednej strony coś poniekąd naturalnego, a z drugiej ewidentnie wymuszonego; żołnierze swobodnie wymieniają się partnerami, a spotkanie z kobietami służącymi w innej jednostce traktują jako okazję do orgii, którą nazywają „wojskowym obyczajem i prawem”, choć ich partnerki „najchętniej poszłyby już spać”. W drugiej części powieści pojawiają się też dość kuriozalne idee wprowadzania panhomoseksualizmu jako metody na poradzenie sobie z przeludnieniem Ziemi.
Nie zmienia to faktu, że „Wieczną wojnę” nadal czyta się z zainteresowaniem. Doczekała się kontynuacji, „Wiecznej wolności” i „Wiecznego pokoju”, zainspirowała dziesiątki powieści militarnej SF (warto choćby wspomnieć świeży przykład z naszego podwórka, czyli „Distortion”), sprawdza się zarówno jako dynamiczna literatura akcji, jak i motywacja do głębszego zastanowienia nad wojną jako zjawiskiem społecznym. Nie przypadkiem to od powieści Haldemana rozpoczęto wydawanie słynnej brytyjskiej serii SF Masterworks, będącej wzorem zarówno dla Wehikułu Czasu, jak i dla Artefaktów. Szkoda tylko, że przy okazji piątego polskiego wydania nie pokuszono się o nowe tłumaczenie: przekład Zbigniewa Królickiego jest przeważnie poprawny, ale czasami zdarzają się w nim i drobne zgrzyty.
Nowej edycji towarzyszy krótki, ale interesujący wstęp autorstwa Johna Scalziego, paradoksalnie odżegnujący się od inspiracji „Wieczną wojną”, ale doceniający jej wartość, oraz pochodzący od samego Haldemana opis perypetii związanych z kolejnymi publikacjami powieści.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2020-03-01 12:21:11
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 12:44 01-03-2020
W moich wspomnieniach jest to świetna książka, ale trochę się boję, że ponowna lektura może nie być taka fajna.

lordofthedreams - 13:37 01-03-2020
Dobre pomysły i czyta się zainteresowaniem, ale zupełnie nie angażuje emocjonalnie. Bohaterowie to papierowe kukiełki. I całości nie pomaga obsesyjne wręcz pisanie o seksie. Ja po zamknięciu książki miałem poczucie, że ta powieść ma raczej wydźwięk seksistowski i homofobiczny niż pacyfistyczny. Poza tym fragmentem z "miśkami" praktycznie nie pojawiają się żadne rozważania na temat ani krytyka wojny (kojarzę jeszcze tylko ostatni rozdział, który sprawia wrażenie łopatologicznego wytłumaczenia jakie przesłanie miała mieć ta powieść). Podejrzewam, że nagrody były raczej za ogólny pomysł niż za wykonanie.
Tytuły rozdziałów nie odpowiadają awansom Mandelli. Rozdziały są nietytułowane. Książka jest podzielona też na części i to właśnie te grupy mają tytuły podające stopień Mandelli i lata, jakie obejmują.

Fidel-F2 - 17:11 01-03-2020
Dobry pomysł, kiepsko wykonany.

Janusz S. - 00:00 04-03-2020
lordofthedreams pisze:. I całości nie pomaga obsesyjne wręcz pisanie o seksie. Ja po zamknięciu książki miałem poczucie, że ta powieść ma raczej wydźwięk seksistowski i homofobiczny niż pacyfistyczny.

Naprawdę? Obsesyjne? To chyba zapomniałem więcej niż myślałem, bo pamiętam te książkę przede wszystkim jako antywojenną. Przynajmniej przekonałeś mnie, żeby jednak do niej wrócić. :)

romulus - 17:12 04-03-2020
Nie znam się, ale gdybym był heteroseksualnym żołnierzem zamkniętym w oddziale mężczyzn, odcięty od kobiet to na pewno nie myślałbym w wolnych chwilach o ojczyźnie, honorze i pierdach dla mięsa armatniego jak ja, tylko o seksie. :) A raczej mam nadzieję, że by tak było. :)

Janusz S. - 22:51 04-03-2020
romulus pisze:Nie znam się, ale gdybym był heteroseksualnym żołnierzem zamkniętym w oddziale mężczyzn, odcięty od kobiet to na pewno nie myślałbym w wolnych chwilach o ojczyźnie, honorze i pierdach dla mięsa armatniego jak ja, tylko o seksie. :) A raczej mam nadzieję, że by tak było. :)

A co zabawne, gdybyś w wymienionych okolicznościach był homoseksualnym żołnierzem robiłbyś dokładnie to samo. :twisted:

nosiwoda - 09:47 05-03-2020
A co najzabawniejsze, heterosi w takich sytuacjach zdarza się, że podejmują czynności homoseksualne. Nie stają się przez to gejami, po prostu potrzeba kontaktu fizycznego jest silniejsza, dochodzi do tego hierarchia takiej grupy i dominacja. Vide więzienia.

Janusz S. - 16:45 05-03-2020
Zaczynam się zastanawiać czy na pewno w tę stronę mieliśmy zmierzać w tej dyskusji :angel:

nosiwoda - 23:15 05-03-2020
Doceń, że miałem to napisać już po poście romulusa, ale się powstrzymałem :D :evilbat:

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS