NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Abnett, Dan - "Uniwersum Marvela. Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

 Hill, Joe - "Dziwna pogoda" (2020)

Linki

Bochiński, Tomasz - "Wyjątkowo wredna ceremonia"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Bochiński, Tomasz - "Elizabediath Monck"
Data wydania: Styczeń 2006
ISBN: 83-89011-78-6
Format: 125 x 195 mm
Cena: 27,99 PLN



Bochiński, Tomasz - "Wyjątkowo wredna ceremonia"

Dwa opowiadania o Elizebediathu Moncku czytałem już jakieś czas temu w magazynie Science Fiction. Trochę czasu minęło i ich obraz mi się zamazał, pozostało tylko wrażenie sympatycznej lektury. Gdy Fabryka Słów wydała zbiorek opowiadań o szacownym grabarzu nawet się ucieszyłem, akurat miałem ochotę na coś lekkiego i niewymagającego. Niestety okazało się, że wrażenia z dawno czytanych tekstów faktycznie uległy mocnemu zatarciu i otrzymałem coś nie do końca odpowiadającego nadziejom. „Wyjątkowo wredna ceremonia” im nie sprostała…

Elizabediath Monck jest mistrzem grabarskiego fachu. Jego wiedza zawodowa nie ma sobie równych, w gildiach jest poważany, sam kieruje się nieskazitelnym honorem. Ot, specjalista. Pech Moncka polega na tym, że ktoś lub coś musi mu ciągle zakłócać karierę: a to z grobów stają ci, którzy wstawać już nie powinni, a to przy trumnach grzebią hieny cmentarne, to znów w niewyjaśnionych okolicznościach na cmentarzu znajdują się trumny, które nie mają prawa się tam znajdować, a wampiry naprzykrzają się coraz bardziej. Elizabediath, często mimowolnie, będzie musiał wziąć udział w kilku „przygodach”, których mało kto by mu pozazdrościł.

W zbiorku znajduje się sześć tekstów, z czego o przygodach grabarza Moncka traktują cztery (czwarty jest wstępem do zapowiadanej powieści o Elizabediathu). Pozostałe dwa to rozgrywające się w tym samym, autorskim świecie Bochińskiego, historie z pewnych wojen, do jakich w nim doszło.

Niby wszystko zapowiadało się dobrze: dowcip, może nie najwyższych lotów, ale uprzyjemniający lekturę, lekkie i w miarę sprawne pióro autora, ciekawa sceneria i pomysł (przeszyte czarnym humorem przygody mistrza grabarskiego fachu) – wszystkie elementy potrzebne do napisania zbiorku lekkich a zajmujących opowiadań. I mniej więcej tak jest, czyta się całkiem przyjemnie, pamiętając, że to lektura czysto rozrywkowa. Co więc kuleje? Prowadzenie fabuły, jej rozwiązania. Trochę leżą związki przyczynowo-skutkowe, akcja gna do przodu tak, że często całkiem wiadomo co się dzieje, dlaczego i jak. Gdy bohaterowie znajdą się w opałach, dochodzi do niejasno opisanych scen fajerwerkowych, coś się dzieje, ktoś wymyśla niezrozumiałe dla czytelnika wyjście z sytuacji, wszystko gna! Brrr… Wszystko to sprawiło, opowiadania czytało mi się – zwłaszcza sceny kulminacyjne – strasznie topornie. Dużo lepiej prezentują się ostatnie dwa teksty, bez osoby Elizabediatha Moncka – w nich widać, że autor potrafi umiejętnie opowiedzieć historię, jednak i one nie są pozbawione wad poprzednich utworów.

Trochę inaczej opowiadania Bochińskiego zapamiętałem z łamów Science Fiction – czas zrobił swoje, zatarł obraz tych utworów i zmienił mój gust czytelniczy. „Wyjątkowo wredna ceremonia” nie jest gniotem, w ostatecznym rozrachunku nie żałuję poświęconego czasu – to taka typowa książka na leniwe popołudnie, gdy nie ma się ochoty na nic mądrzejszego. Jednak jest to lektura, która bardziej wymagającego czytelnika nie przyciągnie, a wręcz odrzuci. Jest tu pewien potencjał – opowiadania mogły być lepsze, mogły zostać napisane inaczej. Mam nadzieję, że lepiej wypadnie kolejna zapowiadana książka Tomasza Bochińskiego o tematyce grabarskiej, tym razem powieść. A „Wyjątkowo wredną ceremonię” można przeczytać, można sobie darować. Zależnie od zafascynowania notką wydawniczą.


Ocena: 4/10
Autor: Vampdey


Dodano: 2006-03-01 13:35:41
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS