NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Gwynne, John - "Gniew"

Ukazały się

Schmitz, James H. - "Plazmoidy"


 Jones, Diana Wynne - "Ruchomy zamek Hauru"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Adeyemi, Tomi - "Dzieci prawdy i zemsty"

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Riggs, Ransom - "Konferencja ptaków"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi", tom 2

 Ćwiek, Jakub - "Topiel"

Linki

Vonnegut, Kurt - "Kocia kołyska" (2019)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tytuł oryginału: Cat’s Cradle
Tłumaczenie: Lech Jęczmyk
Data wydania: Styczeń 2019
ISBN: 978-83-8116-544-0
Oprawa: twarda
Liczba stron: 360
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 1963



Vonnegut, Kurt - "Kocia kołyska"

San Escobar epoki atomowej


San Lorenzo ma z San Escobar wiele wspólnego: obie to fikcyjne krainy leżące gdzieś w Ameryce Środkowej, stanowiące idealne wehikuły do ironicznego przedstawiania przerysowanej rzeczywistości. O ile jednak San Escobar, zrodzone z przejęzyczenia polskiego ministra, pozostaje wyłącznie źródłem niezbyt poważnych żartów, o tyle San Lorenzo, scena większości akcji „Kociej kołyski” Kurta Vonneguta, to symbol parodii groźnej i choć śmiesznej, to jednocześnie niewesołej.
Narrator „Kociej kołyski”, pisarz o imieniu John, zaczyna snucie opowieści od wspomnień o zbieraniu materiałów do książki. Dzieło ma opowiadać o tym, jak jeden z ojców broni nuklearnej, dr Feliks Hoenikker, spędził dzień, w którym na Hiroszimę spadła bomba atomowa. Przywoływanym próbom kontaktu z dziećmi Hoenikkera, czyli karłem Newtem, wysoką Angelą i uciekającym przed prawem Frankiem towarzyszą cytaty z Księgi Bokonona, religijnego dzieła ostrzegającego uczciwie wyznawców: „W tej książce nie ma ani słowa prawdy”. Wyprawa do Ilium, miasteczka w którym mieszkali Hoenikkerowie i w którym prowadzono prace nad bombą odsłania przed Johnem wiele aspektów życia słynnego wynalazcy. W szczególności pozwala mu dowiedzieć się o lodzie-9, tajemniczej substancji wymyślonej przez Hoenikkera jako remedium na grzęźnięcie amerykańskiej piechoty w błocie pól bojowych. Zbiegi okoliczności i nadzieja na spotkanie zaginionego Franka prowadzą Johna do wspomnianego wcześniej San Lorenzo, kraiku zarządzanego przez Miguela „Papę” Monzano, w którym oficjalne prześladowania religii Bokonona nie przeczą temu, że każdy z jego mieszkańców jest bokoninistą.
Chaotyczny bieg opisywanych króciutkimi rozdziałami wydarzeń i chwilami slapstickowy, pełen paradoksów humor nie przesłaniają tego, że „Kocia kołyska” to tak naprawdę frontalne oskarżenie nauki, religii i polityki, a chwilami wręcz wszystkich ludzkich aktywności. Wielcy uczeni kompletnie ignorują konsekwencje swoich badań, nie mówiąc o losach członków najbliższej rodziny. Absurdalność religii podkreśla choćby Księga Bokonona, a politykom wystarcza powtarzanie tych samych frazesów o walce z komunizmem, podpieranych okazjonalnymi egzekucjami. Nawet seks wydaje się śmieszny i żałosny; w końcu wiąże się z prokreacją, a Ziemia naprawdę nie potrzebuje więcej ludzi.
Po wojennych doświadczeniach sparafrazowanych w „Rzeźni numer pięć” Vonnegut wydaje się tracić resztki wiary w ludzkość. Tytułowa zabawka, kawałek sznurka nie będący kołyską i nie mający nic wspólnego z kotem, a jednocześnie dający się formować w dowolne kształty, symbolizuje pustkę „wielkich idei”. Amerykanin na swój śmieszno-straszny sposób tłumaczy, że może dobrze sobie chociaż z tej pustki zdawać sprawę. W uznaniu tego faktu, blisko 25 lat po tym gdy Vonnegut przerwał studia antropologiczne na Uniwersytecie w Chicago, ta sama uczelnia uznała „Kocią kołyskę” za podstawę do nadania mu stopnia magistra.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2019-02-19 11:09:09
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Konsul - 12:26 19-02-2019
Bardzo, bardzo dobra powieść. Genialna wręcz. Pochłania się ją w jeden wieczór.

Beata - 13:48 19-02-2019
:roll:
A jak by trzeba było poświęcić ze dwa wieczory, to byłaby o 50% mniej genialna? :shock:

Konsul - 14:58 19-02-2019
Niczego takiego nie napisalem. Mysle, ze jest dosyc klarowne, ze chodzilo mi o to, ze jak juz usiadziesz do tej ksiazki, to ze wzgledu na jej genialnosc, pochloniesz ja w jeden wieczor, bo trudno od niej sie oderwac.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Baoshu - "Odzyskanie czasu"


 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS