NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

Ukazały się

Alanson, Craig - "Paradise"


 King, Stephen - "Dolores Claiborne"

 Onyebuchi, Tochi - "Riot Baby"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Lem, Stanisław - "Golem XIV"

 antologia - "Nowoświaty"

 Waszewska, Sylwia - "Imiona śmierci"

Linki

Mitchell, David - "Slade House"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: Slade House
Tłumaczenie: Justyna Gardzińska
Data wydania: Marzec 2017
ISBN: 978-83-7480-659-6
Oprawa: twarda
Liczba stron: 192
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 2015



Mitchell, David - "Slade House"

Brama, której nie warto przekraczać…


Wierzcie lub nie, ale niedaleko pubu „The Fox and Hounds” znajduje się tajemnicza posiadłość, do której dotrzeć można jedynie raz na dziewięć lat. To nie są wyłącznie plotki, ani zwykła miejska legenda. Są świadkowie mogący przysiąc, że to miejsce naprawdę istnieje. Kto zatem zamieszkuje stare mury Slade House i co się dzieje z tymi, którzy tam trafią?

Powieść Davida Mitchella to tak naprawdę zbiór pięciu krótkich historii utrzymanych w klimacie horroru. W każdej z nich poznajemy losy innej osoby, której udało się w jakiś sposób trafić do tytułowego Slade House. Raz jest to zgorzkniały, rozwiedziony policjant, zaś innym razem nieśmiała studentka. Co ciekawe, tajemnicza posiadłość to nie tylko skrywające mroczne sekrety miejsce zbrodni. Jest ona paranormalną anomalią zamieszkałą i stworzoną przez wyrachowane rodzeństwo – Norę i Jonaha Grayerów,
Chociaż każda z historii rozgrywa się według podobnego, a wręcz identycznego, schematu, to czytelnik przez cały czas będzie ciekaw tego, co wydarzy się na kolejnej stronie. Wszystko dlatego, że to właśnie szczegóły, które towarzyszom poszczególnym bohaterom oraz ich opowieściom, nadają całości sens i klimat. Narracja kolejnych „rozdziałów” prowadzona jest przez ludzi, którym w różnych okolicznościach udało trafić się „w gościnę” do Slade House. Dzięki takiej mnogości bohaterów autor uzyskał niezwykłą różnorodność językową (w końcu inaczej własne wrażenia opisze dziecko, a inaczej dorosły człowiek). Fascynujące jest również śledzenie postępów technologicznych i zmian obyczajowych, jakie następują pomiędzy poszczególnymi wydarzeniami. Na co dzień większość z nas nie zastanawia się, jak bardzo świat zmienia się w ciągu zaledwie dziewięciu lat.
W pierwszej kolejności poznajemy historię Nathana i jego tonącej w długach matki. Następnie narrację przejmuje Gordon, który jako policjant zostaje oddelegowany do śledztwa dotyczącego zaginięcia chłopca. Kolejnym „gościem” w Slade House zostaje młoda, nieco otyła studentka imieniem Sally, której zaginięcie sprowadzi w to miejsce jej dużo bardziej przebojową siostrę Freyę. Piąta, a zarazem ostatnia część historii, należy do doktor Marinus – lekarki psychiatrii skrywającej mroczną tajemnicę. Na pierwszy rzut oka powiązania między następującymi po sobie opowiadaniami wydają się banalne i oczywiste. Jednak z czasem czytelnik zacznie się zastanawiać, czy przez przypadek nie chodzi o coś więcej.
Każdy z odwiedzających ujrzy w Slade House coś innego, coś czego pragnąłby doświadczyć w rzeczywistości. Autor stara się zatrzeć granicę między tym co realne, a tym, co jest jedynie ułudą. Chwilami udaje mu się to na tyle dobrze, że czytelnik zaczyna wierzyć w to, co widzą osoby przebywające pod dachem Grayerów. Powieść Davida Mitchella określana jest mianem horroru – na całe szczęście autorowi udało się uniknąć scen gdzie trup ściele się gęsto i leją się hektolitry krwi. Tym, co oddziałuje na czytelnika, jest atmosfera niepokoju i świadomość, że na każdym kroku coś jest nie w porządku.
Pomimo tego, że to nie oni opowiedzieli czytelnikom historię, za głównych bohaterów można uznać właśnie rodzeństwo Grayerów. Z każdym kolejnym opowiadaniem odbiorca dowiaduje się coraz więcej na temat ich przeszłości oraz zdolności. Powoli odsłaniany jest obraz chytrych i egoistycznych potworów w ludzkich skórach. I chociaż nie są to postaci dające się obdarzyć sympatią, to zdecydowanie budzą ciekawość.
Z czystym sumieniem można napisać, że „Slade House” to kolejna znakomita pozycja z cyklu Uczta Wyobraźni. Choć nie porusza szczególnie trudnych czy ważnych tematów, choć lektura nie zmusi do wielodniowej zadumy, to z pewnością nie będzie stratą czasu i sprawi całkiem sporo przyjemności.


Autor: Sandra Uryzaj
Dodano: 2017-05-01 13:41:56
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

lordofthedreams - 00:14 02-05-2017
Tak właściwie wspomnienie o doktor Marinus to spoiler...

light pillar - 07:31 02-05-2017
Ogólnie ten tekst odkrywa zbyt wiele. Nie mam zamiaru wyliczać i wskazywać, co mi sie nie podoba. Nie będę dodatkowo akcentował tego, czego wg mnie recenzent nie powinien ujawniać.
I z oceną książki się nie mogę zgodzić. Jeśli "[Slade House]nie porusza szczególnie trudnych czy ważnych tematów, choć lektura nie zmusi do wielodniowej zadumy, to..." można ją nazwać znakomitą? Ja Mitchella nie lubię. Z prostego powodu. Po znakomitym "Atlasie Chmur", zaliczył taki zjazd, że nie jestem w stanie uwierzyć, że to ten sam autor. Nudzierz i grofoman! Slade House, jest tylko trochę lepszy niz Czasomierze. Książkę ratuje mała objętość - nie jest w stanie wymęczyć czytelnika jak ta wcześniejsza.

kurp - 08:43 02-05-2017
Cieszę się, że najpierw zerknąłem na Wasze komentarze... :|

Fidel-F2 - 11:55 02-05-2017
Recenzja raczej mierna, nad interpunkcją wypadałoby popracować.
Slade house jeszcze nie czytałem ale wszystkie znane mi (sztuk cztery) książki Mitchella są rewelacyjne. I w zasadzie, każda z nich jest lepsza od Atlasu, chociaż to oczywiście bezdyskusyjnie świetna rzecz. Jeśli najnowsza odsłona będzie choć odrobinę lepsza od Czasomierzy, to będzie arcydziełem.

romulus - 15:44 02-05-2017
Zapewne lepsza nie jest. Ale taka "kondensacja" fabularna bardzo mi się podobała.

ivo - 20:07 02-05-2017
O ile Atlas mnie pozytywnie nastawił do autora to SH mnie po prostu znudziła. Po pierwszej historii reszta była nudna i nie pozostawiała wiele do odkrycia, aż do końcowego, przewidywalnego finału.

Magellan - 21:48 02-05-2017
A ja miałem nieodparte wrażenie, że SH to historia wyjęta z Supernatural. Brakowało mi tam tylko braci Winchesterów. Ergo: raczej jedna ze słabszych pozycji w dorobku Mitchella.

Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Gunia, Wojciech - "Dom wszystkich snów"


 Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"

 Jadowska, Aneta - "Cud, miód, Malina"

 Komuda, Jacek - "Zawisza. Czarne krzyże"

 King, Stephen - "Później"

 Bazterrica, Agustina - "Wyborny trup"

 Swanwick, Michael - "Matka żelaznego smoka"

 Shute, Nevil - "Ostatni brzeg"

Fragmenty

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Kubasiewicz, Magdalena - "Wszystko pochłonie morze"

 Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Króla Demonów"

 Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

 Pypłacz, Joanna - "Dwór na Martwym Polu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS