NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abnett, Dan - "Uniwersum Marvela. Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem"

Zamiatin, Jewgienij - "My"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Janusz, Aleksandra - "Asystent czarodziejki"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Cykl: Kroniki Rozdartego Świata
Data wydania: Czerwiec 2016
ISBN: 978-83-10-12945-1
Oprawa: miękka
Format: 135×204mm
Liczba stron: 368
Cena: 36,90
Tom cyklu: 1



Janusz, Aleksandra - "Asystent czarodziejki"

Magię da się wyliczyć


„Asystent czarodziejki” – prawdopodobnie nie ma wiele innych tytułów, które równie mocno wpasowałyby w wyobrażeniach powieść w ramy klasycznego, utartego fantasy. A jednak jest to utwór, który przy lekturze potrafi zaskoczyć.

Być może czytelnicy pamiętają Aleksandrę Janusz z wydanej już dekadę temu w Runie powieści „Dom wschodzącego słońca”. Książki, która zbierała pozytywne opinie (i mnie również się podobała), ale nie doczekała się oczywistej, z punktu widzenia fabuły, kontynuacji – przyczyn możemy się tylko domyślać, ale z pewnością jednym z powodów był zbliżający się wówczas upadek wydawnictwa. Po tylu latach można mówić o nowym otwarciu.
„Asystent czarodziejki” otwiera zupełnie nową historię opowiadaną przez Aleksandrę Janusz zatytułowaną „Kroniki Rozdartego Świata”. W świetle niedawnej premiery drugiego tomu pt. „Utracona Bretania”, można śmiało przypuszczać, że cykl ten nie podzieli smutnego losu debiutu autorki. I bardzo dobrze, bo chociaż jest to opowieść dość klasyczna w formie i treści, to już detale tej historii robią różnicę.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia kojarzona jest przede wszystkim z prozą młodzieżową i dziecięcą, przez co można odnieść mylne wrażenie, że „Asystent czarodziejki” to literatura dla młodszego czytelnika. Faktycznie, nie uświadczy się tu krwawych scen, mroku czy rzucania mięsem, ale czy tego samego nie można powiedzieć o większości fantasy? Janusz idzie tym samym torem, co w debiutanckiej powieści, tworząc sympatyczną i ciepłą historię, stawiając jednocześnie na budowanie relacji pomiędzy bohaterami i tworzenia świata przedstawionego: w tym konkretnym przypadku systemu magii, którego natura jest bezpośrednio spleciona z fabułą.
Fabuła to historia, no cóż, asystenta czarodziejki w średnim wieku, który nie ma większych aspiracji i myśli o przejściu na wczesną emeryturę i pobraniu się z ukochaną. Jednakże na skutek jednej z misji okazuje się, że dysponuje on potężnym i zapomnianym talentem magicznym, co wywraca jego rzeczywistość do góry nogami. Dalej jest już typowo: pojawia się tajemnica, zagrożenie dla świata, misja, przeznaczenie i drużyna ruszająca w drogę. I mimo takiego nagromadzenia klisz, wcale nie ma się odczucia, że czas lektury to czas zmarnowany.
Przyczyn takiego stanu rzeczy można doszukiwać się na kilku poziomach: lekkości pióra, umiejętności tworzenia sympatycznych postaci, nienachalnego humoru czy całkiem udanych nawiązań do współczesności i naszego świata. Jednakże na pierwszy plan wysuwa się magia: jej natura, sposób podejścia do jej opisywania i rola, jaką odgrywa w fabule.
Nie bez przesady można stwierdzić, że Janusz podeszła do kreacji magii – i wszystkich idących za tym elementów – z naukowym zacięciem. I nie chodzi o to, że magowie od czasu do czasu rzucają teksty o całkowaniu czy przechodzeniu z wersji geometrycznej do algebraicznej. To przede wszystkim spójny – jak się wydaje na tym etapie – pomysł, który przewija się w fabule na kilku płaszczyznach. Intryguje, a przy tym stanowi sympatyczny kontrapunkt do większości fantasy, gdzie magia jest… no cóż, magią, a nie zbiurokratyzowaną dziedziną naukową.
Jeśli szukacie lekkiej, przyjemnej i pomysłowej fantasy, a jednocześnie niespecjalnie odbiegającej od gatunkowych wzorców (choć czasem z nimi grającą lub nawet je łamiącą), to „Asystent czarodziejki” jest dobrym kandydatem.



Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2016-10-04 15:29:57
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 17:22 04-10-2016
Pewnie powinienem kupić choćby ze względu na nazwisko autorki.
Recenzja niby zachęcająca, ale tak jakoś bez przekonania. Za to "zbiurokratyzowana dziedzina naukowa" kojarzy mi się z Inbadczamem.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS