NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Ukazały się

Schwartz, Alvin - "Kolejne upiorne opowieści po zmroku. Historie, które mrożą krew w żyłach"


 Radecki, Łukasz - "Odium"

 Mammay, Michael - "Przestrzeń"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

Linki

Scalzi, John - "Wojna starego człowieka"
Wydawnictwo: Akurat
Cykl: Wojna starego człowieka
Tytuł oryginału: Old Man's War
Tłumaczenie: Jakub Małecki
Data wydania: Wrzesień 2016
ISBN: 978-83-7758-932-8
Oprawa: miękka
Liczba stron: 400
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2005
Tom cyklu: 1



Scalzi, John - "Wojna starego człowieka"

Pierwszy raz powieść tę wydano w Polsce w 2008 r. Dwa lata później wydano kontynuację pt. „Brygady Duchów”. I na tym koniec, jeśli chodzi o polskie przekłady tego cyklu. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych autor do 2015 r. napisał łącznie siedem książek, których fabuła osadzona jest w uniwersum debiutującym w „Wojnie starego człowieka”. John Scalzi nie miał szczęścia do wydawcy w Polsce, bo po przeczytaniu tej powieści w nowym wydaniu i przekładzie nie uwierzę, że zawiedli czytelnicy.

Fabuła rozpoczyna się w dniu 75. urodzin głównego bohatera. Joe Perry właściwie zakończył życie na Ziemi. Zmarła jego ukochana żona, nikt go już nie potrzebuje, a i on sam nie widzi sensu w dalszej egzystencji. Postanawia Ziemię opuścić, zaciągając się do Sił Obronnych Kolonii. Jest w idealnym wieku, co może dziwić, ale ta tajemnica szybko zostanie wyjaśniona. Siły Obronne Kolonii są tarczą chroniącą przed Obcymi Ziemię i zasiedlone na innych planetach kolonie. Nie wszyscy chcą się z Ziemianami przyjaźnić i nie wszystkim podoba się kosmiczna ekspansja w ich wykonaniu. Po zaciągnięciu się nie ma już odwrotu, w szczególności nie ma mowy o powrocie na Ziemię. Po wypełnieniu kontraktu, jeśli rekrut przeżyje, może otrzymać szansę, by dokończyć żywota na którejś z kolonii. Śmiertelność w SOK jest ogromna – za każdym razem Siły walczą z innym przeciwnikiem, nie ma mowy o kumulacji doświadczeń z walki z poprzednim, każdy wróg to nowe wyzwanie i konieczność niejako nauczenia się walki od nowa.

Tak rozpoczyna się przygoda, a właściwie nowe życie głównego bohatera. W powieści dzieje się dużo, fabuła jest dynamiczna, ale nie powierzchowna. Autor prowadzi bohatera a wraz z nim czytelników poprzez adaptację, proces szkoleniowy, pierwsze misje, dramaty, nieoczekiwane spotkania i zwroty akcji, które zaskakują zarówno Perry’ego, jak i odbiorcę powieści oraz nieoczekiwanie podnoszą emocje. Nie ma mowy o nudzie. Autor przy tym nie popada w nużące schematy i klisze. Nawet tak do bólu szablonową figurę, jak „wredny sierżant prowadzący szkolenie”, Scalzi przedstawia ze świeżością i sporym poczuciem humoru. Zwłaszcza że wspomniany wredny sierżant prowadzący szkolenie wydaje się być świadom związanego z nim stereotypu.

„Wojna starego człowieka” to militarna science fiction napisana z werwą i rozmachem. Angażująca emocje czytelnika i będąca do tego niegłupią rozrywką. Nie jest to scenariusz przepisany z walk w symulatorze czy z rozgrywki w jakiejś grze. Mamy tu do czynienia z żywą fabułą i bohaterami, którzy odczuwają emocje i opisane jest to w sposób wiarygodny. Jednocześnie pozostaje tu miejsce na refleksję nad sensem prowadzonej walki czy ponoszonych ofiar.

Nie wiem, czy jest sens wspominać o „Wiecznej wojnie” Joe Haldemana. Skojarzenia w trakcie lektury były naturalne, ale autor ostatecznie podąża inną drogą, inspirując się nią dosyć luźno. Joe Scalzi ma już na Zachodzie wyrobioną markę. I po przeczytaniu „Wojny starego człowieka” jestem pewien, że dziś ze świecą szukać tak dobre militarne science fiction (czy militarną space operę). Wydawnictwo Akurat wydało już w Polsce niezwiązaną z tym cyklem powieść tego autora pt. „Czerwone koszule”. Naprawdę trzymam kciuki, aby „Wojna starego człowieka” w nowym wydaniu i w nowym przekładzie Jakuba Małeckiego odniosła na tyle istotny sukces w Polsce, aby opłacalne okazało się wydawanie kontynuacji. Po lekturze pierwszej części jestem pewien, że warto czekać na resztę powieści.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-09-21 18:14:46
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Magellan - 21:05 21-09-2016
Szkoda, że w recenzji ani razu nie pada słowo "pastisz". Bo tym przede wszystkim jest "Wojna starego człowieka" ;)

Janusz S. - 00:15 22-09-2016
Nareszcie! Recenzja R. Ochockiego, z która się całkowicie i kompletnie nie zgadzam. :-)
Markę Scalziego ratują w moich oczach jedynie "Boże napędy", reszta jego książek wydanych w PL nie należy do zbyt ciekawych, chociaż "Czerwone koszule" nie były takie złe. W "Wojnie..." Scalzi ma całkiem niezły pomysł początkowy, ale potem rozłazi mu się to wszystko w rękach.

Shadowmage - 07:41 22-09-2016
Nareszcie! Tyle godzin i nie było wpisu Janusza S., że "Wojna..." jest be :D Teraz mogę napisać, że z tą opinią całkowicie i kompletnie się nie zgadzam :)

romulus - 07:55 22-09-2016
Może rzeczywiście należało dodać, że to pastisz. Ale bałem się zbyt mocno kategoryzować, bo nie znam reszty tomów. Choć może i bez tego miałoby to sens? I, poza tym, czy to tak naprawdę istotne?

Poza tym, przyznaję się do pewnego tchórzostwa. Nie mając opanowanego aparatu pojęciowego i kompetencji krytyka literackiego, staram się omijać takie skomplikowane terminy, jak "pastisz", szerokim łukiem. :)

Shadowmage - 10:48 22-09-2016
Z drugiej strony jeśli "WSCz" to pastisz, to jak określić "Czerwone koszule"? :D

Janusz S. - 14:05 22-09-2016
Shadowmage pisze:Nareszcie! Tyle godzin i nie było wpisu Janusza S., że "Wojna..." jest be :D Teraz mogę napisać, że z tą opinią całkowicie i kompletnie się nie zgadzam :)

Nie wiedziałem @Shadow, że aż tak brakuje CI tego typu stwierdzeń. Specjalnie więc dla Ciebie zmieniłem swój podpis, żebyś mógł łatwiej odnajdywać swoje ulubione kawałki. :angel:

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS