NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Ukazały się

Schwartz, Alvin - "Kolejne upiorne opowieści po zmroku. Historie, które mrożą krew w żyłach"


 Radecki, Łukasz - "Odium"

 Mammay, Michael - "Przestrzeń"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Rumin, Aleksandra - "Zbrodnia na blokowisku"

 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

Linki

Le Guin, Ursula K. - "Sześć światów Hain"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Kolekcja: Ekumena
Tłumaczenie: Katarzyna Staniewska, Agnieszka Sylwanowicz
Data wydania: Listopad 2015
ISBN: 978-83-8069-175-9
Oprawa: twarda
Format: 151mm x 231mm
Liczba stron: 944
Cena: 69,90 zł



Le Guin, Ursula K. - "Sześć światów Hain"

„Sześć światów Hain” to zbiór sześciu powieści składających się na znakomity, opierający się upływowi czasu cykl science fiction, który – i co do tego nie mam wątpliwości – powinien należeć do listy must read każdego, kto interesuje się tym gatunkiem. Co więcej, śmiem zaryzykować stwierdzenie, że powieści te wykraczają poza umowne ramy gatunku. Pod względem zarówno stylu, mądrości i refleksji Autorki tworzą prozę najwyższej próby, która uszlachetni każdą biblioteczkę.

Jak wspomniano, „Sześć światów Hain” to sześć powieści pisanych na przestrzeni kilku lat. „Świat Rocannona” i „Planeta wygnania” zostały wydane w 1966 r. „Miasto złudzeń” w 1967 r., „Lewa ręka ciemności” w 1969 r., „Słowo las znaczy świat” w 1972 r., „Wydziedziczeni” w 1974 r. Myślę jednak, że każdy, kto przeczyta te powieści, zgodzi się ze mną, że nie czuć w ogóle upływu czasu, tj. powieści te w żaden sposób się nie „zestarzały”, co często przydarza się ambitnej science fiction (czy w ogóle powieściom z tego gatunku). Siła tych powieści tkwi jednak nie w porywającej, pełnej akcji fabule, ani też nie w oszałamiających wizjach wypełnionych gatunkowymi rekwizytami lub wizjami przyszłości. To proza spokojna, refleksyjna, wypełniona nastrojami i wiarygodna, co może brzmieć dziwacznie. Ale wiarygodność ta dotyczy zarówno wykreowanych postaci, jak i światów czy cywilizacji. Jest to zasługą nie tylko wspaniałej wyobraźni Autorki, ale również jej warsztatu i wiedzy z zakresu antropologii, kultury, historii, czy politologii. Wszystko to zostało umiejętnie splecione i wciąga czytelnika w niesamowitą podróż przez czas oraz sześć planet, sześć światów.

Każda powieść to odrębny świat, który kreuje Autorka. Zatem każdą część tego zbioru można czytać bez znajomości poprzednich. W zasadzie za wprowadzenie wystarczy opis na okładce, z którego wynika, że planety te łączy przynależność, czy też próba wciągnięcia ich do przynależności do ligi światów, której celem jest zjednoczenie dawno „rozłączonych” planet starożytnej rasy Hain. Ta „klamra”, która niejako spina światy jest istotna, gdyż podejmowane próby nawiązania kontaktów dyplomatycznych czy naukowych stanowią punkt wyjścia dla tych sześciu fabuł.

Najbardziej dynamiczną powieścią spośród wszystkich w tym zbiorze, jest pierwsza, „Świat Rocannona”, gdzie podróż głównego bohatera w poszukiwaniu ratunku dla siebie i dla świata jest okazją do poznania planety, jej różnorodności rasowej i kulturowej. W pozostałych powieściach akcja również nie stoi w miejscu i dzieje się sporo, ale Autorka, w moim przekonaniu, kładła akcenty już nieco inaczej, bardziej skupiając się nie na eksploracji, ale na problemach wynikających ze stykania się kultur, które współistnieją obok siebie (np. „Planeta wygnania”, „Miasto złudzeń”). Poza tym Ursula Le Guin porusza także problemy związane z tożsamością, jej poszukiwaniem i dramatem z tym się wiążącym („Miasto złudzeń”, moja ulubiona powieść w tym zbiorze). Nie stroni także od poruszających refleksji na temat tożsamości płciowej („Lewa ręka ciemności”); kwestii polityczno-ekologicznych („Słowo las znaczy świat”) czy socjologicznych, dotyczących systemów politycznych, społecznych (rewolucja, anarchizm w „Wydziedziczonych”). To wyliczenie przykładowe. Fabuły zasadniczo nie są poświęcone jednemu problemowi, zdarza się przenikanie tych kwestii, inne rozkładanie akcentów. Przy tym powieści te cechuje brak ideologii i dydaktyzmu. Nie ma stawania po którejkolwiek ze stron, prób umoralniania czy wartościowania sądów. Ursula Le Guin do problemów tych podchodzi w sposób naukowy (ale nie nudny), jednak fabuły nasyca humanistyczną refleksją, dodając do tego czasami melancholijny nastrój, mieszając wszystko z ludzkim dramatem („Lewa ręka ciemności”), czy np. tragizm łącząc z paranoją („Miasto złudzeń”).

Nie musi się obawiać tych powieści czytelnik, który nie dysponuje aparatem pojęciowym z zakresu, dajmy na to, socjologii, antropologii czy ogólnie – szerszą wiedzą naukową. To nie jest „twarda” science fiction. W centrum każdej z tych powieści pozostaje człowiek (choć nie tylko, bo przedstawiciele innych gatunków są w nich także upodmiotowieni), istota samotna, targana wątpliwościami, sprzecznościami, podbijająca i podbijana. Nie wiem, czy można napisać, że są to powieści o ludzkości. Zapewne w jakimś sensie również, ale na losy zbiorowości, idei, poruszanych problemów, Autorka spogląda poprzez pryzmat losów pojedynczych postaci. To daje tym powieściom siłę. Talent, przenikliwość i inteligencja Ursuli Le Guin czynią te powieści wciąż aktualnymi w zakresie poruszanych tematów. I to jest jedna z najważniejszych zalet tego zbioru. Choć jednocześnie to smutne, zważywszy na fakt, że mimo upływu czasu, postępu technologicznego czy społecznego, ludzkość nie potrafi sobie poradzić z wciąż nawracającymi problemami, co znajduje także odbicie w prozie Ursuli Le Guin.

Nie ma co ukrywać, że jest to jednak literatura dla bardziej wymagającego czytelnika. Choć nie jest trudna w odbiorze, to przecież nie jest to czysto rozrywkowa proza. Ale to nie może być poczytywane za jakikolwiek zarzut. Jeśli chcecie spróbować dobrej literatury, poszerzyć horyzonty (także w klasyce gatunku, która jest ponadczasowa) lub, po prostu, sprawdzić, dlaczego Ursula Le Guin jest mistrzynią i klasykiem – „Sześć światów Hain” to najlepszy wybór.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2016-01-26 07:41:41
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Janusz S. - 10:01 26-01-2016
Recenzja jest czysto merytoryczna i chwała jej autorowi za to, ale ja bym pochwalił jeszcze sposób wydania tej książki. Wraz z "Ziemiomorzem", obie te książki są idealnym estetycznym przeciwieństwem większości poprzednich wydań tych powieści Le Guin - cieniutkich książeczek w szmatławych, miękkich okładkach. Same okładki graficznie też znakomite. Prószyński rzadko kiedy wydaje coś ładnie, a tutaj naprawdę się postarali.

kurp - 10:25 26-01-2016
Tak jak Ziemiomorze jest dla mnie urzekające, tak to, co próbowałem czytać z Hain zawsze mnie jakoś odrzuca / nudzi. Może to kwestia większego stężenia lewicowych idei albo coś.

nosiwoda - 10:36 26-01-2016
Janusz S. pisze:cieniutkich książeczek w szmatławych, miękkich okładkach
Rozumiem Twoją opinię, ale mam taki total ultra mega sentyment do tych szmatławych okładek z lat 90., zupełnie nie związanych z treścią, i to liternictwo!, że nie ma mowy u mnie o wymianie. Jest tylko sąsiedztwo na półce.

To jak w USA z porządnym wydawaniem czegoś, co na początku poszło jako pulp fiction na miękkie okładki do drugstorów. Niby fajnie, ale jednak to nie to.

romulus - 15:12 26-01-2016
kurp pisze:Tak jak Ziemiomorze jest dla mnie urzekające, tak to, co próbowałem czytać z Hain zawsze mnie jakoś odrzuca / nudzi. Może to kwestia większego stężenia lewicowych idei albo coś.

Ekspertem od idei nie jestem, ale nie może i jest tam "trochę" lewicowości. Jednak, lewicowe, prawicowe - jeden diabeł. Ważne, że pięknie napisane.

Janusz S. - 17:00 26-01-2016
nosiwoda pisze:...ale mam taki total ultra mega sentyment do tych szmatławych okładek z lat 90., zupełnie nie związanych z treścią, i to liternictwo!, że nie ma mowy u mnie o wymianie. Jest tylko sąsiedztwo na półce...

Ja też mam pewien sentyment, tylko część z nich rozpadła mi się na mniej lub bardziej zmiętolone fragmenty i więcej niż trochę drażniło mnie to, że niezależnie od zawartości książki na okładkach była obowiązkowo mniej lub bardziej goła panienka z bronią w ręku w różnych wariantach z drugi superbohaterem lub coś równie głupiego.
Obrazek
Obrazek

nosiwoda - 10:15 27-01-2016
Ta druga ma jeszcze sens. Chociaż najbardziej WTF była chyba okładka Słowo las znaczy świat. Tzn. ta amberowska, bo... chociaż nie, ta Fenix/CIA też była odczapista.

kurp - 12:04 27-01-2016
romulus pisze:
kurp pisze:Tak jak Ziemiomorze jest dla mnie urzekające, tak to, co próbowałem czytać z Hain zawsze mnie jakoś odrzuca / nudzi. Może to kwestia większego stężenia lewicowych idei albo coś.

Ekspertem od idei nie jestem, ale nie może i jest tam "trochę" lewicowości. Jednak, lewicowe, prawicowe - jeden diabeł. Ważne, że pięknie napisane.

No, niby tak. Mam tak z MacLeodem i czasem Mievillem, a tu jakoś nie. :roll:

romulus - 19:24 27-01-2016
Ja mam tak z Johnem LeCarre. Po "Wiernym ogrodniku" pisze niezmordowanie tę samą powieść: jaka ta Hameryka, i Anglia imperialistycznie straszne, wszystkim rządzi kasa i interesy "kompleksu militarno-przemysłowego" za pośrednictwem kupionych amerykańskich neokonów :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS