NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Weekes, Patrick - "Cesarstwo masek"

Ukazały się

Martin, George R.R. - "Lodowy smok" (nowe ilustracje)


 Vonnegut, Kurt - "Matka noc"

 Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

Linki

Małecki, Jakub - "Dygot"
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: Październik 2015
ISBN: 978-83-7924-438-6
Oprawa: miękka
Format: 150 x 215 mm
Liczba stron: 320
Cena: 36,90 zł



Małecki, Jakub - "Dygot"

Rozdział pierwszy

Poznał ją na tym samym polu, na którym dwadzieścia sześć lat później umarł pod pożartym księżycem. Lało od kilku godzin. Szedł wolno, uważając, by nie poprzebijać pęcherzy na stopach. Czuł smród bijący spod koszuli.
Leżała w płytkiej kałuży. Ręce rozłożyła szeroko. Patrzyła w niebo, mrużąc oczy, i chwytała krople w usta.
Usiadł obok i wygrzebał z kieszeni rozmokłego papierosa. Pochylił się, osłonił ramieniem i jakoś zapalił. Podał jej, nie chciała. Zaciągał się i patrzył na ciało opięte mokrą, brudną sukienką. Przedstawił się, na co tylko się uśmiechnęła. Powiedział, że mieszka w Piołunowie, że wraca ze żniw u wuja, który znowu się spił, że jeszcze ma kawał drogi, i tego typu bzdury.
Położył się obok niej. Pod plecami czuł lepką, chłodną ziemię. Szorstkie rżysko kłuło w przedramiona. W zachmurzonym niebie nie widział nic ładnego. Krople wpełzały mu do nosa. Zimno. Dziewczyna zamknęła oczy i długo leżeli tak bez słowa, moknąc. Pobrali się cztery lata później.
Na początku nie mówiła wiele. Sprawiała wrażenie, że jeśli już musi, to jest za to na siebie zła. W pierwszych latach wspólnego życia Janek kładł się czasem po obiedzie i z zamkniętymi oczami słuchał, jak wali garnkami, klaskaniem przegania koty i szura w piecu pogrzebaczem. Szybko przyzwyczaił się do jej milczenia i do dźwięków wypełniających jego dom, który wcale nie był jego. Przed wyjściem w pole, też należące do obcych, splatał ręce na jej brzuchu i przyciskał twarz do szczupłej, opalonej szyi. Pachniała sobą i trochę mlekiem, jak szczeniak.
Blade piegi zsypywały się jej z nosa na policzki. Włosy w kolorze rdzy wiązała w długi warkocz. Czasami w zamyśleniu przygryzała jego końcówkę i do końca życia już się tego nie oduczyła.
Wstawała przed świtem, nigdy go przy tym nie budząc. Kiedy z włosami jak wiecheć słomy pojawiał się w kuchni, machała do niego z podwórka. Przynosiła jaja i powoli układała je w skrzynce, a on prosił, żeby mu coś zaśpiewała. Zwykle nic nie odpowiadała, czasem tylko, żeby się nie wygłupiał. Otwierał wtedy płytką szufladę pod blatem i wyjmował postrzępione na rogach Pismo Święte w czarnej skórzanej oprawie, a potem czytał powoli na głos jedną stronę. Kiedy wracał z pola, czytał ją po raz drugi, przy świecy i już po cichu.
Na śniadanie jadł dwie kromki, a w niedzielę popijał je szklanką ciepłego mleka, które przynosiła mu w kance z obory. Lubiła patrzeć, jak je. Opierała wtedy brodę na dłoniach i zsuwała łokcie coraz bliżej środka stołu. Lubiła siedzieć na słońcu z zamkniętymi oczami i rękami założonymi na piersiach. Koty owijały jej się wtedy wokół stóp i spały, mrucząc cicho.
Mówiła, że jej rodzice umarli dawno temu. Janek nie znał szczegółów.
– Był taki grajek, na flecie gwizdał, ale pokraka, nogi krzywe i cały też koślawy– powiedział mu kiedyś syn sołtysa, wzbijając cepem chmurę pyłu. – Pokrzyw na niego gadali, no bo nic ino w krzakach sypiał. Wszyscyśmy się z niego śmiali, bo i on też różne takie opowiadał, że świętych w niebie odwiedza i z diabłem gada, i takie tam. Wyrazy takie używał, że jakby je sam wymyślił. Miał takie wielkie krosty, jakby wyrośnięte na plecach, pochylony chodził i grał w kółko jakieś melodie, co się ich sam nauczył. Podobno się utopił, ale ojciec mówi, że go chłopy zatłukły.
– A matka?
– A co?
– Jak umarła?
– Matka przecie żyje.
Matką Irenki była podobno Dojka wariatka, która chodziła po wsi i oporządzała zwierzęta za parę łyków mleka.. Miała długie siwe włosy pozlepiane na plecach i ręce tak spracowane, jakby żyła sto lat albo więcej. Siedziała zwykle pod drewnianym pomnikiem, mającym przedstawiać chyba anioła, lecz przypominającym bardziej kurę, ewentualnie bażanta. Podciągała kolana pod brodę, a wielki biust rozlewał się jej pod luźną, zgrzebną koszulą. Kiedy ktoś przechodził obok pomnika, uśmiechała się albo wykrzykiwała niezrozumiałe przekleństwa, waląc pięściami w ziemię.
O rodzicach dziewczyny opowiadali mu syn sołtysa, ślepy Klucha, i najstarsza dziewczyna od Paliwodów. Ich wersje różniły się od siebie, ale Pokrzyw zawsze występował w nich jako obłąkany cudak, który opowiadał, że gada z diabłami i świętymi. Podobno zgwałcił Dojkę, kiedy ta była jeszcze dziewczynką. Od tamtej pory prawie się nie rozstawali. Żebrali o jedzenie, sypiali w krzakach i w rozkopanych stogach siana. W Piołunowie jedni mówili, że Pokrzyw się utopił, a inni, że zabiło go kilku pijanych chłopów. Podobno obwiniano go o plagę nieszczęść we wsi. Po jego śmierci Dojka wyrzeźbiła w uschłym pniu szkaradną, skrzydlatą figurkę.
Pokrzywa pamiętali tylko starsi ludzie, a o Dojce we wsi w ogóle się nie mówiło. Ta otyła kobieta o szalonych oczach była jak stary bezpański pies, którego codziennie widzisz, ale nie dostrzegasz. Janek nigdy o nią żony nie zapytał. Od czasu rozmowy przy cepach tylko kłaniał się Dojce, przyprawiając ją o histeryczny śmiech.

(...)



Dodano: 2015-10-13 10:51:13
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS