NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

Ukazały się

Alanson, Craig - "Paradise"


 King, Stephen - "Dolores Claiborne"

 Onyebuchi, Tochi - "Riot Baby"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Lem, Stanisław - "Golem XIV"

 antologia - "Nowoświaty"

 Waszewska, Sylwia - "Imiona śmierci"

Linki

Wegner, Robert M. - "Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Data wydania: Maj 2015
ISBN: 978-83-64384-24-0
Oprawa: twarda
Format: 140×210 mm
Liczba stron: 702
Cena: 49,00 zł
Tom cyklu: 4



Wegner, Robert M. - "Oaza"

Kawałek korka ozdobiony kolorowym piórkiem podskoczył na wodzie i znikł. Rybak szarpnął wędkę do góry, jej koniec wygiął się i zatańczył wahadłowym ruchem, gdy ofiara próbowała zerwać się z haczyka. Ponury uśmiech wykrzywił twarz ukrytą pod ciemny ekchaarem.

Mam cię.

Ryba poszła w drugą stronę, zawróciła, błysnęła brzuchem tuż pod taflą wody i zanurkowała w kierunku dna. Mężczyzna nie spieszył się, pozwalając jej się zmęczyć. To była duża sztuka, ponad łokieć długości i z sześć, siedem funtów wagi. Dawno takiej nie złowił.

Nagle ryba wyskoczyła nad wodę i sunąc w powietrzu wspaniałym łukiem, plusnęła tuż przy brzegu, niemal u jego stóp. Nie zdążył poderwać wędziska, pleciona linka zawisła luźno i przy następnym szarpnięciu pękła. Było po zabawie.

Zaklął.

Po chwili cmoknął poirytowany i zaśmiał się cicho.

– Niech będzie na twoje, cholero.
– Ciekawa reakcja – za jego plecami odezwał się ktoś w k’issari.

Rybak drgnął, bardziej zdziwiony niż przestraszony, i odwrócił się, odruchowo kładąc dłoń na rękojeści szabli. Zasada „pokój, szacunek i gościnność” obowiązywała w Savandarum tak jak we wszystkich oazach na Travahen, lecz jak każde z praw wymyślonych przez ludzi, mogła zostać złamana.

Stał przed nim mężczyzna w luźnej białej szacie utkanej z najprzedniejszego jedwabiu. Ciemne włosy miał gładko zaczesane do tyłu, a krótką, czarną brodę namaszczoną jakimś pachnącym olejkiem. Konowerczyk. Z karawany, która miała wyruszyć dzisiaj.

Przynajmniej dobrze płacili za dodatkową wodę, którą wypijały te ich olbrzymie bydlęta.

Spojrzał przybyszowi w oczy i zaraz rozejrzał się wokół.

– Przyszedłeś tu sam?
– Możemy mówić w meekhu? Słabo znam język Issaram. – Mężczyzna w białej szacie uśmiechnął się łagodnie. – I nie przyszedłem tu sam, przyprowadziła mnie jedna dziewczyna. Eanassa. Powiedziała, że znajdę tu starszego oazy. Zostawiła mnie za twoimi plecami i gdzieś sobie poszła.

Rybak westchnął ciężko, podniósł upuszczoną wędkę i pochylił się, zbierając resztę przyborów.

– To ja jestem starszym osady. Ciekawe, co ją naszło, zazwyczaj nie jest taka uprzejma.
– Obiecałem, że pozwolą jej dotknąć słoniowej trąby. Krąży przesąd, że to przynosi szczęście.
– A przynosi?
– Nasi kornacy mówią, że jeśli możesz dotknąć trąby słonia, to nie znalazłeś się pod jego stopą, więc z pewnością masz szczęście.

Issarski wojownik uśmiechnął się kwaśno.

– Szczęście wam się przyda.
– Ponieważ? – Ciemne brwi uniosły się pytająco.
– Ponieważ wynajęliście Mahaaldów na przewodników.
– Jak nie masz wyścigowego wierzchowca, to dosiadasz osła.
– Ale osioł nie zrzuci cię z grzbietu i nie stratuje na śmierć, gdy tylko okażesz chwilę słabości. Możecie poczekać kilka dni, znajdę wam przewodników godnych zaufania. Issaram.

Konowerczyk pokręcił głową i skrzywił się dziwnie.

– Nie możemy czekać. Wyruszamy już dziś. Przyszedłem tylko po to, by podziękować za gościnę w oazie. Dziękuję i niech woda zawsze napełnia twój puchar.
– I twój również w drodze między dłonie Matki.

Mężczyzna w bieli uśmiechnął się lekko.
– Lub na sąd Pana Ognia.

Rozległ się krzyk i w głębi alejki prowadzącej nad staw pojawiło się kilku ubranych w żółte tuniki zbrojnych. Truchtali szybko w stronę rozmawiających. Uśmiech Konowerczyka stał się zmęczony.

– Szukają mnie, bo nie lubią, jak oddalam się bez eskorty. Najwyraźniej sądzą, że ślepiec nie poradzi sobie z najprostszym zadaniem.

Odwrócił się i ruszył w stronę wojowników, z wprawą stawiając stopy na kamiennych płytach alejki.

– Aha. – Odwrócił się jeszcze, a jego białe źrenice błysnęły niepokojąco. – Powiedz tej dziewczynie, że wyruszamy za godzinę, więc mam mało czasu, by się jej odwdzięczyć. Jeśli się spóźni, sama będzie sobie winna.


Dodano: 2015-05-07 22:10:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

"Kraina Lovecrafta" - książka a serial


 Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"

 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

Recenzje

Gunia, Wojciech - "Dom wszystkich snów"


 Mortka, Marcin - "Nie ma tego Złego"

 Jadowska, Aneta - "Cud, miód, Malina"

 Komuda, Jacek - "Zawisza. Czarne krzyże"

 King, Stephen - "Później"

 Bazterrica, Agustina - "Wyborny trup"

 Swanwick, Michael - "Matka żelaznego smoka"

 Shute, Nevil - "Ostatni brzeg"

Fragmenty

 Herbert, Frank - "Rój Hellstroma" (przedmowa)

 Kornew, Paweł - "Żniwiarz"

 Kornew, Paweł - "Przeklęty metal"

 Novik, Naomi - "Mroczna wiedza"

 Kubasiewicz, Magdalena - "Wszystko pochłonie morze"

 Karnicka, Anna - "Paradoks marionetki. Sprawa Króla Demonów"

 Miela, Agnieszka - "Śmiech diabła"

 Pypłacz, Joanna - "Dwór na Martwym Polu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2021 nast.pl     RSS      RSS