NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Stephenson, Neal - "Epoka diamentu"

Bradbury, Ray - "Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca"

Ukazały się

Przechrzta, Adam - "Chorągiew Michała Archanioła" (2019)


 Heng, Rachel - "Klub samobójców"

 Kubasiewicz, Magdalena - "Gdzie śpiewają diabły"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (Mag)

 Komuda, Jacek - "Jaksa. Bies idzie za mną". Tom 1

 Older, Daniel Jose - "Ostatni strzał"

 Żulczyk, Jakub - "Zmorojewo" (Agora)

 Elphistone, Abi - "Podniebna pieśń"

Linki


Wegner, Robert M. - "Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Data wydania: Maj 2015
ISBN: 978-83-64384-24-0
Oprawa: twarda
Format: 140×210 mm
Liczba stron: 702
Cena: 49,00 zł
Tom cyklu: 4



Wegner, Robert M. - "Oaza"

Kawałek korka ozdobiony kolorowym piórkiem podskoczył na wodzie i znikł. Rybak szarpnął wędkę do góry, jej koniec wygiął się i zatańczył wahadłowym ruchem, gdy ofiara próbowała zerwać się z haczyka. Ponury uśmiech wykrzywił twarz ukrytą pod ciemny ekchaarem.

Mam cię.

Ryba poszła w drugą stronę, zawróciła, błysnęła brzuchem tuż pod taflą wody i zanurkowała w kierunku dna. Mężczyzna nie spieszył się, pozwalając jej się zmęczyć. To była duża sztuka, ponad łokieć długości i z sześć, siedem funtów wagi. Dawno takiej nie złowił.

Nagle ryba wyskoczyła nad wodę i sunąc w powietrzu wspaniałym łukiem, plusnęła tuż przy brzegu, niemal u jego stóp. Nie zdążył poderwać wędziska, pleciona linka zawisła luźno i przy następnym szarpnięciu pękła. Było po zabawie.

Zaklął.

Po chwili cmoknął poirytowany i zaśmiał się cicho.

– Niech będzie na twoje, cholero.
– Ciekawa reakcja – za jego plecami odezwał się ktoś w k’issari.

Rybak drgnął, bardziej zdziwiony niż przestraszony, i odwrócił się, odruchowo kładąc dłoń na rękojeści szabli. Zasada „pokój, szacunek i gościnność” obowiązywała w Savandarum tak jak we wszystkich oazach na Travahen, lecz jak każde z praw wymyślonych przez ludzi, mogła zostać złamana.

Stał przed nim mężczyzna w luźnej białej szacie utkanej z najprzedniejszego jedwabiu. Ciemne włosy miał gładko zaczesane do tyłu, a krótką, czarną brodę namaszczoną jakimś pachnącym olejkiem. Konowerczyk. Z karawany, która miała wyruszyć dzisiaj.

Przynajmniej dobrze płacili za dodatkową wodę, którą wypijały te ich olbrzymie bydlęta.

Spojrzał przybyszowi w oczy i zaraz rozejrzał się wokół.

– Przyszedłeś tu sam?
– Możemy mówić w meekhu? Słabo znam język Issaram. – Mężczyzna w białej szacie uśmiechnął się łagodnie. – I nie przyszedłem tu sam, przyprowadziła mnie jedna dziewczyna. Eanassa. Powiedziała, że znajdę tu starszego oazy. Zostawiła mnie za twoimi plecami i gdzieś sobie poszła.

Rybak westchnął ciężko, podniósł upuszczoną wędkę i pochylił się, zbierając resztę przyborów.

– To ja jestem starszym osady. Ciekawe, co ją naszło, zazwyczaj nie jest taka uprzejma.
– Obiecałem, że pozwolą jej dotknąć słoniowej trąby. Krąży przesąd, że to przynosi szczęście.
– A przynosi?
– Nasi kornacy mówią, że jeśli możesz dotknąć trąby słonia, to nie znalazłeś się pod jego stopą, więc z pewnością masz szczęście.

Issarski wojownik uśmiechnął się kwaśno.

– Szczęście wam się przyda.
– Ponieważ? – Ciemne brwi uniosły się pytająco.
– Ponieważ wynajęliście Mahaaldów na przewodników.
– Jak nie masz wyścigowego wierzchowca, to dosiadasz osła.
– Ale osioł nie zrzuci cię z grzbietu i nie stratuje na śmierć, gdy tylko okażesz chwilę słabości. Możecie poczekać kilka dni, znajdę wam przewodników godnych zaufania. Issaram.

Konowerczyk pokręcił głową i skrzywił się dziwnie.

– Nie możemy czekać. Wyruszamy już dziś. Przyszedłem tylko po to, by podziękować za gościnę w oazie. Dziękuję i niech woda zawsze napełnia twój puchar.
– I twój również w drodze między dłonie Matki.

Mężczyzna w bieli uśmiechnął się lekko.
– Lub na sąd Pana Ognia.

Rozległ się krzyk i w głębi alejki prowadzącej nad staw pojawiło się kilku ubranych w żółte tuniki zbrojnych. Truchtali szybko w stronę rozmawiających. Uśmiech Konowerczyka stał się zmęczony.

– Szukają mnie, bo nie lubią, jak oddalam się bez eskorty. Najwyraźniej sądzą, że ślepiec nie poradzi sobie z najprostszym zadaniem.

Odwrócił się i ruszył w stronę wojowników, z wprawą stawiając stopy na kamiennych płytach alejki.

– Aha. – Odwrócił się jeszcze, a jego białe źrenice błysnęły niepokojąco. – Powiedz tej dziewczynie, że wyruszamy za godzinę, więc mam mało czasu, by się jej odwdzięczyć. Jeśli się spóźni, sama będzie sobie winna.


Dodano: 2015-05-07 22:10:05
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Gdzie śpiewają diabły"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Corey, James S.A. - "Gorączka Ciboli"


 Liu, Cixin - "Piorun kulisty"

 Gromyko, Olga - "Wiedźmie opowieści"

 Seltzer, David - "Omen"

 Fletcher, Charlie - "Paradoks"

 VanderMeer, Jeff - "Zrodzony"

 Poe, Edgar Allan - "Miasto w morzu i inne utwory poetyckie"

 Valente, Catherynne M. - "Domostwo błogosławionych"

Fragmenty

 Liu, Cixin - "Piorun kulisty"

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS