NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Stephenson, Neal - "Ustrój świata"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Stephenson, Neal - "Cykl Barokowy"
Tytuł oryginału: The System of the World
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Październik 2014
ISBN: 978-83-7480-439-4
Oprawa: twarda
Liczba stron: 1060
Cena: 69,00 zł
Rok wydania oryginału: 2004
Tom cyklu: 3



Stephenson, Neal - "Ustrój świata"

Ustrój wszechpowieści


Już gdzieś w recenzjach „Cyklu Barokowego” użyłem metafory szachowej, stwierdzając, że Neal Stephenson rozstawia postacie na szachownicy świata. Po ukończeniu „Ustroju świata” mogę się jedynie utwierdzić w tym sformułowaniu, gdyż na prawie trzech tysiącach stron obserwowałem partię szachów, w której wszystkie ruchy prowadziły do celu, choć sensowność wielu posunięć widać dopiero w szerokiej perspektywie. Poczułem się jak amator biorący udział w rozgrywce z mistrzem, bo właśnie mistrzostwem należy nazwać przeprowadzenie w spójny sposób historii o tak wielu wątkach, bohaterach i tak zróżnicowanej scenografii. Na samym końcu historii pada sakramentalne szach i mat – jeden król wygrywa, drugi zostaje osaczony. Ale Cykl Barokowy nie jest tylko historią królów – każda figura ma tu swój wkład.

„Ustrój świata” niemal w całości rozgrywa się w Londynie, co stanowi odmianę po wątkach „Żywego Srebra”, za sprawą których zwiedziliśmy pół Europy, i fabule „Zamętu”, gdzie dane nam było przebyć pół świata. Nie jest to jednak rodzaj scenograficznej izolacji, wprost przeciwnie – chodzi o pokazanie tego, jak stolica Wielkiej Brytanii zasysa świat do środka, stając się pierwszą globalną metropolią handlową. Tu też dochodzi do konfrontacji wszystkich głównych postaci książki, zarówno fikcyjnych, jak i historycznych. Stephenson umiejętnie oddaje upływ czasu – w końcu całość cyklu rozciąga się na dekady i bohaterowie, których poznaliśmy jako ludzi młodych, w trzeciej części cyklu występują w rolach starych wyjadaczy. Świat tymczasem idzie do przodu i mamy prawo być tak samo zdezorientowani jak Daniel Waterhouse wracający do Londynu po kilkunastu latach. Podkreślenie wagi zmian, często niedostrzeganych przez doniosłość późniejszej rewolucji przemysłowej, jest nieocenione – początek cyklu i jego koniec faktycznie oferują możliwość obcowania z dwoma odmiennymi krańcami epoki. Ci, którzy umieją się dostosować i płyną na fali (uprzednio pomagając jej powstać), wygrywają. Zwrócić należy uwagę na brak wyraźnej postaci naczelnego antagonisty, choć wielu bohaterów, większość o francuskim rodowodzie, starała się tę rolę w całym cyklu pełnić. Ta szwarccharakterowa dziura może być dla wielu ułomnością Cyklu, ale ja w niej widzę raczej wskazówkę. Stephenson zwraca uwagę na strukturalne konflikty interesów w różnych hierarchiach. Nie ma dobrych i złych – są gracze o przeciwstawnych celach. Niektórzy próbują się dorobić małym trudem, jak np. zwolennicy niewolnictwa, ale autor nie krytykuje ich z pozycji etycznych, lecz raczej racjonalnie – to, co robicie, jest na dłuższą metę głupie i niewydajne. Nawet Daniel Waterhouse, obserwując działanie machin, w których powstaniu miał udział, widzi ich negatywne społecznie skutki; ale przyjmuje je do wiadomości, tak samo jak to, że nowy ustrój świata, jaki nadejdzie (a w jakim my żyjemy), również daleki będzie od ideału.

By nie utrzymywać tekstu w konwencji całkiem czołobitnej, opiszę również, co w całym cyklu jednak nie przypadło mi do gustu. Kołysały mnie do snu dłużące się dygresje o architekturze i planach zabudowań przestrzeni miejskiej XVII-wiecznego Londynu – oczywiście niezupełnie bezpodstawne w swojej obecności, bo przecież mające znaczenie w wątku poszukiwań tajemnych przejść i ukrytych skarbów, ale jednak za długie dla każdego bez smykałki architektoniczno-urbanistycznej. Autor z pewnością ją ma, jednak dla większości czytelników spokojnie wystarczyłby zwięzły akapit połączony z odesłaniem do map na końcu książki. Mapa owszem jest, ale tylko jedna i tylko w jednym tomie. Ci, którzy liczyli na wyjaśnienie tajemnic Enocha Roota, tajemniczego inspiratora wydarzeń fabularnych i mostu pomiędzy nimi, również mogą poczuć się nieusatysfakcjonowani, gdyż dużo bardziej wylewny był on w „Cryptonomiconie”. „Cykl Barokowy” oczywiście dodaje o nim nieco informacji, ale zdawkowo i należy wyczytywać je z kontekstu. Zabrakło mi również obecności tej postaci w epilogu, co byłoby pięknym domknięciem klamry z początku cyklu.

„Cykl Barokowy” jest zwieńczeniem moich dotychczasowych przygód z polskimi wydaniami powieści Neala Stephensona. Można powiedzieć, że czekałem na odpowiednią formę i ta dzięki nowemu wydaniu wydawnictwa Mag się pojawiła. Z szerokiej perspektywy polecam właśnie taką kolejność poznawania twórczości pisarza, bowiem recenzowana „wszechpowieść” nie wyłamuje się rewolucyjnie z jego dorobku – stanowi raczej kwintesencję myśli przedstawioną w jeszcze większej skali. Jeśli zdecydujecie się na tę lekturę, która mi zabrała – bagatela – prawie pół roku, to miejcie świadomość tego, że przeżywając kolejne strony, prawdziwego olśnienia na punkcie całości doznacie dopiero w „Ustroju świata”. Gorąco polecam miłośnikom prozy konsekwentnej.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2015-02-20 12:12:51
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS