NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem" (Wehikuł czasu)

Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Ukazały się

McDonald, Ed - "Upadek Wron"


 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 World of Warcraft: Kronika. Tom II

 Muller, Xavier - "Erectus"

 Lingas-Łoniewska, Agnieszka - "Obrońca noc"

 Herbert, Frank - "Dzieci Diuny" (2020)

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Doyle, Arthur Conan - "Igranie z duchami"

Linki

Weir, Andy - "Marsjanin"
Wydawnictwo: Akurat
Tytuł oryginału: The Martian
Tłumaczenie: Marcin Ring
Data wydania: Listopad 2014
ISBN: 978-83-7758-817-8
Liczba stron: 384
Cena: 39,99 zł
Rok wydania oryginału: 2012



Weir, Andy - "Marsjanin"

To może być bestseller1)


Ta recenzja, nie licząc przypisu, zawiera 3053 znaki. Dotyczy niedawno wydanej książki. Chodzi o napisanego przez Andy’ego Weira „Marsjanina”. Powieść była początkowo odrzucana przez wielu wydawców. Jak pewnie się domyślacie, wszystko skończyło się dobrze. Napiszę o tym dopiero za 151 wyrazów. Najpierw wspomnę, że „Marsjanin” opowiada o astronaucie, uczestniku misji na... tak, Marsa! Tytułowy Mark Watney w efektownie nieprawdopodobnych okolicznościach został na Czerwonej Planecie sam. Pozostała ekipa wystartowała w podróż powrotną na Ziemię. Przylot kolejnej misji jest przewidziany za 1412 solów, marsjańskich dni. Wody, tlenu, a przede wszystkim jedzenia Markowi wystarczy tylko na 400 solów. Musi więc jakoś sobie z tym poradzić, nie na darmo jest botanikiem i inżynierem. Osobą inteligentną, pogodną, a jednocześnie pełną determinacji. Niestraszne mu nawożenie 62,5 metra kwadratowego ziemniaków własną kupą. Potrafi samodzielnie wytworzyć wodę z wodoru i tlenu. Nie boi się obcowania z materiałami radioaktywnymi. Czasu do nadejścia ewentualnego ratunku zostało jednak wiele. Mars zaś szykuje kolejne pułapki.
Zmęczyliście się początkiem recenzji, czy stwierdziliście, że bardzo sprawnie się ją czyta? W odpowiedzi na to pytanie leży klucz do tego, czy „Marsjanin” okaże się książką dla Was. Autor powieści, niezrażony kolejnymi odrzuceniami i niesiony uporem godnym tytułowego bohatera, wydał w końcu tekst własnym sumptem. Dalej sprawy potoczyły się szybciej i dla Weira pomyślniej, dość stwierdzić, że niedługo na ekrany kin trafi filmowa adaptacja książki. Do pewnego stopnia trudno się temu dziwić. Kilkuwyrazowe zdania sprawiają, że „Marsjanin” przypomina szkic scenariusza, akcja toczy się szybko i od pewnego momentu dwutorowo, efekt naukowości osiągany jest przez kolejne wymieniane w tekście liczby czy nazwy urządzeń. Łatwo sobie też wyobrazić podkręcający napięcie migający w rogu ekranu licznik dni, który skądinąd występuje też w pewnej postaci w książce. Wizualny potencjał kryjący się w rozmachu marsjańskich krajobrazów, regularnie stające przed astronautą nowe przeszkody (występujące co prawda w łatwo przewidywalnych momentach – wystarczy, żeby Mark napisał w swoim dzienniku „wszystko idzie bardzo dobrze”), swojsko-heroiczny bohater oraz zasadniczo prosta jak konstrukcja skafandra intryga zdają się idealnie dostosowane do potrzeb hollywoodzkiej ekranizacji. Nie powinno więc być zaskoczeniem, jeśli – niesiona filmową reklamą – sukces rynkowy odniesie i książka. Z jednej strony dla fantastycznej literatury to pewnie korzystne, z drugiej zaś szkoda, że autentycznie dobrze napisane powieści rozrywkowe SF (takie jak choćby „Przebudzenie lewiatana” Jamesa Coreya) regularnie przegrywają w Polsce popularnością z tekstami wyraźnie niższych lotów.
Do języka prozy Weira, subtelnością przypominającego młoty wikingów, dość celnie dopasował się tłumacz. Pozostaje mieć nadzieję, że opublikowana wersja książki (czytałem egzemplarz przed redakcją) będzie zawierać istotnie mniej anglicyzmów i niezgrabności.


1) Nieco się tego obawiam.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2014-11-29 15:38:32
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 15:44 29-11-2014
W zasadzie z recenzją się nie zgadzam. Znaczy fakt, nie jest to literacko dzieło wybitne, a raczej mocno przeciętne, ale mimo wszystko przygody bohatera mnie wciągnęły, a humor i pomysłowość dały niezłą rozrywkę.

romulus - 21:12 29-11-2014
Mam w ebookowych planach. Ale się nie spieszę, może film przyjdzie obejrzeć wcześniej...

xaric - 00:15 01-12-2014
Damn.. :( zabiłeś mój entuzjazm wobec tej książki :(

Yans - 16:08 18-12-2014
Wessało m nie jak marsjańska burza ! Czyta się świetnie !
Cóż za pozytywne zaskoczenie !

Shadowmage - 16:27 18-12-2014
Mówiłem, że ci się spodoba :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj drugi Kroniki World of Warcraft


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"


 Dick, Philip K. - "Druciarz Galaktyki"

 Flint, Eric & Weber, David - "1633"

 Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"

 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Fragmenty

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS