NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zelazny, Roger - "Pan Światła" (Zysk i S-ka)

Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"


 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Gwynne, John - "Gniew"

Linki

Elliott, Kate - "Głaz gorejący" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Elliott, Kate - "Korona Gwiazd"
Tytuł oryginału: The Burning Stone
Tłumaczenie: Joanna Wołyńska
Data wydania: Wrzesień 2014
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7506-707-1
Oprawa: miękka
Format: 145×205 mm
Liczba stron: 856
Cena: 49,90 zł
Rok wydania oryginału: 1999
Tom cyklu: 3



Elliott, Kate - "Głaz gorejący"

Trzecią część cyklu „Korona Gwiazd” postanowiłem uznać za przełomową dla całego cyklu. Autorka w fabule wyłożyła wiele kart na stół. Udzieliła zasadniczych odpowiedzi dotyczących potencjalnego Finałowego Starcia. A nawet oznaczyła jego termin – pięć lat od wydarzeń w tej powieści. Dlaczego pięć, a nie rok, dziesięć lub niewiadomo ile? W większości powieści, czy cykli fantasy, z którymi miałem do czynienia do tej pory, też miały nadejść Straszne Wydarzenia. Heroldują je zazwyczaj dawno zapomniane, ale „odkopane” z niepamięci, czy innych zakamarków przepowiednie i objawiające się Znaki. Zazwyczaj mętne, a prawie zawsze związane z bogu ducha winnym (na wczesnym etapie cyklu) bohaterem znikąd, który dopiero musi odkryć przeznaczenie. Zawsze jednak prowadzące do jakiejś Ostatniej Bitwy.

Nie napiszę teraz, że w cyklu Kate Elliott jest inaczej, nowatorsko. Autorka również zaplanowała coś w rodzaju Ostatniej Bitwy. Ale o tym, kiedy to wydarzenie nastąpi, nie decyduje w gruncie rzeczy żadna przepowiednia. I choć świat jest pełen magii, która odgrywa (i odgrywać będzie dalej) znaczącą rolę w tym uniwersum, to tak naprawdę o wszystkim decyduje nauka.

W tym miejscu odnieść się ponownie należy do założeń wykreowanego ustroju społeczno-politycznego. Autorka wzorowała się na wczesnym średniowieczu, nakładając na nie silniejsze niż w rzeczywistości (ale to tak naprawdę dyskusyjne), ograniczenia wiążące się z wpływem wiary i hierarchicznego kościoła zarządzającego religią. W świecie „Korony Gwiazd” zakazana jest nie tylko magia, ale do rangi jakiegoś budzącego wstręt czarnoksięstwa urasta także wiedza. Jak na przykład wspominana w poprzednich recenzjach tego cyklu matematyka, nauka będąca kluczem do wiedzy o ruchu sfer niebieskich. To ona jest kluczem do ustalenia tego, co i kiedy się wydarzy. Nie magia, nie rzucane zaklęcia, ale żmudne wyliczenia, których musi dokonać główna bohaterka, Liath. Choć jest to wiedza, którą mogli jej po prostu przekazać nauczyciele, to fakt, iż sama musi dojść do tego, co kryje się za liczbami, jest niezbędny, aby bohaterka dojrzała. Dzięki temu zrozumie cel i przeznaczenie. Oraz to, że dla swoich opiekunów, w tym najważniejszego z nich, jest tylko narzędziem, które musi zostać wykorzystane. Nie z racji tego, że opiekunowie są źli, ale dlatego, że przyświeca im ważniejszy cel. To także będzie oddziaływać na losy Liath i Sanglanta, którym w tej powieści autorka zafunduje kilka nieoczekiwanych zawirowań.

Także kolejny z bohaterów cyklu zostanie wyrwany ze wzoru przewidywalnej egzystencji. To było największe zaskoczenie fabularne w „Głazie Gorejącym”, moim zdaniem wytrącające krytykom z rąk zarzut przewidywalności. Wątki drugoplanowe nadal budują świat i zapewniają czasami nowe spojrzenie na wydarzenia z powieści (jak wątek Rosvity czy wciąż dla mnie niezrozumiałe błąkanie się po fabule Ivara i jego... kolegów). Fabułę zaś wieńczy niezły zwrot akcji, który wprowadzić może w kolejnej powieści sporo zamieszania związanego z ujawnieniem zagadek z przeszłości. Zarówno jeśli chodzi o przyszłość całego świata, jak i przeszłość Liath (nietrudno się domyślić, że są ze sobą związane).

Przy tym, na ile to możliwe w powieści fantasy, czytając kolejny tom „Korony Gwiazd”, miałem przyjemne poczucie, że autorka zadbała o realistyczne przedstawienie świata, konsekwentnie go rozwijając i pogłębiając. A do tego nie popada w nadmierne „rozwodnienie” fabuły. Choć kto wie, jak to będzie wyglądać w kolejnej części. Z ciekawych smaczków „historycznych” – wskazać należy na pojawienie się wzmianki o królestwie Polan, nazywanych w powieści Poleniami. Jest to tylko napomknięcie w kontekście snutych planów matrymonialnych w królewskiej rodzinie. Ale ma swój urok.

Nasunęła mi się także refleksja ogólnej natury dotycząca wykreowanego świata. To taka alternatywna wersja średniowiecza, w której kobiety miały więcej praw. Co by było gdyby postacie takie jak Hildegarda z Bingen miały znacznie więcej władzy czy ogólnie możliwości. Autorka nie popada tu w skrajność. Nie idzie zatem tropem Roberta Jordana; jej świat to nadal feudalna domena mężczyzn. Ale kobiety pełnią w niej bardziej podmiotową rolę. Przede wszystkim mogą sprawować władzę, czy też ubiegać się o nią na równi z mężczyzną. Nie ma równouprawnienia, ale pod pewnymi względami kobieta zajmuje pozycję równorzędną, a niekiedy nawet przewyższa nią mężczyzn. Dobrym przykładem jest kwestia dziedziczenia korony i kwestia władzy religijnej. Skoposa to nic innego jak kobiecy odpowiednik papieża. Zresztą całą władzę w kościele sprawują kobiety. A biorąc pod uwagę spętanie obyczajowości i wiedzy religijnymi nakazami i wierzeniami, nie jest to władza iluzoryczna. Jeśli chodzi o władzę polityczną, to wystarczy wskazać choćby na margrabinę Judith (która nieodmiennie kojarzy mi się z Mahaut, przeciwniczką Roberta d’Artois z cyklu „Królowie przeklęci” M. Druona). Warunkiem dziedziczenia nie jest primogenitura, ale zdolność do zapewnienia następcy. Toteż królewskie dzieci wyruszają w pewnym wieku na roczną podróż, w trakcie której muszą spłodzić/urodzić bękarta. Dziecko takie, poza pochodzeniem i opieką, niczego nie zyskuje. Ma świadczyć tylko o tym, że książę/księżniczka są zdolni do zapewnienia ciągłości dynastii. Z tym faktem wiąże się też interesująca (przynajmniej w dwóch pierwszych częściach) implikacja. Książę Sanglant, wydawałoby się idealny kandydat na króla, jest wszak takim bękartem. I to do tego spłodzonym z Obcą. A król szukał pretekstu, aby jakoś to zmienić. Taki pretekst w końcu odnajdzie, o czym przekonają się czytelnicy części pierwszej. Z jakim skutkiem, tego można się dowiedzieć w części drugiej i trzeciej (jak również tego, że w tej powieści wcale nie chodzi o takie proste ułożenie losów bohaterów).

Cykl w jego trzeciej odsłonie wciąż pozostaje dla najniżej podpisanego interesującą rozrywką na długie, jesienne wieczory. Wciąż zaskakuje fabularnie, w tym złożonością i realizmem kreowanego świata. Oby udawało się to autorce w częściach kolejnych. Jest ku temu spora nadzieja; zwłaszcza, że „Dziecko Płomienia” wprowadza nową perspektywę i poszerza scenę, na którą wkraczają nowe postacie.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2014-11-07 17:35:03
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Recydywista"


 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

Fragmenty

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS