NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

de Castell, Sebastien - "Tron tyrana"

Lafferty, R.A. - "Najlepsze opowiadania"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Jamiołkowski, Marcin - "Okup krwi"
Wydawnictwo: Genius Creations
Cykl: Herbert Kruk
Data wydania: Wrzesień 2014
ISBN: 978-83-7995-010-2
Oprawa: miękka
Format: 12.5x19.5 cm
Liczba stron: 210
Cena: 29,99 zł
Tom cyklu: 1



Jamiołkowski, Marcin - "Okup krwi"

Magia wraca do Warszawy


Marcin Jamiołkowski w „Okupie krwi” przedstawia czytelnikom pierwszą z serii opowieści urban fantasy o Herbercie Kruku, podwarszawskim magu. Rzec można – koledze po fachu Harry’ego Dresdena, Petera Granta czy Matthew Swifta. I tu – przy okazji czynienia takich porównań – od razu pojawia się kwestia, czy aby warto poświęcać czas przygodom jeszcze jednego maga, czy książka jest wystarczająco oryginalna, czy ta historia potrafi zaskoczyć? Moja odpowiedź na wszystkie pytania brzmi: tak.
Po pierwsze i najważniejsze: „Okup krwi” napisany jest poprawnym językiem i lekkim stylem, co sprawia, że ta historia „czyta” się w zasadzie sama. Przy tym absolutnie nie odstaje ani poziomem fabuły, ani stopniem jej komplikacji od wyżej wspomnianych pozycji o anglojęzycznych kolegach po fachu. Po drugie, fabuła – choć w znacznej części przewidywalna i wykorzystująca na poziomie ogólnym znane schematy (szantaż, misja do wypełnienia w ściśle określonym czasie) – potrafi zaskoczyć drobnymi, szczegółowymi rozwiązaniami. Po trzecie, wyjaśnienia, których udziela autor ustami bohatera i jego wspomnienia pozostają w równowadze z bieżącymi wydarzeniami, tworząc odpowiedni kontekst opowieści. I na dodatek poczynania wziętego krawca i pasjonata magii w jednej osobie naprawdę można śledzić z zainteresowaniem: Herbert po prostu daje się lubić. Ale największą, moim zdaniem, zaletą książki jest spojrzenie na magię, które proponuje autor.
To, że opowie o jakimś ciekawym miejscu w Warszawie nie zaskakuje, przeciwnie – oczekiwałam tego w nadziei poznania jakiejś interesującej a nieznanej mi opowieści i nie zawiodłam się. Nie zostałam również zaskoczona tym, że autor postanowił wykorzystać warszawskie legendy. Istotne jest, w jaki sposób to zrobił. I tutaj Marcin Jamiołkowski poważnie u mnie zapunktował: personifikacje Złotej Kaczki i Bazyliszka są przedstawione naprawdę współcześnie, być może lekko ukosmopolitycznione, ale przecież i my także zmieniliśmy zasadniczo punkt widzenia. W obronie takiej kreacji zdecydowanie przemawia fakt, że magia – i nie zdradzam treści, a jedynie przywołuję to, co zdecydował się zdradzić w swojej nocie wydawca – wraca do Warszawy. A skoro wcześniej odeszła na lata, to któż może wiedzieć – dokąd. Być może główne postaci warszawskich legend zdecydowały się odwiedzić zachodnich krewniaków i przejęły od nich niektóre nawyki/zwyczaje/metody działania? Ponadto, uwzględniając wojenną historię naszej stolicy, fabularne uzasadnienie znajduje okropny skądinąd tytuł; istnieje poważna szansa, że dzięki tej książce zdołam przełamać doprawdy nienajlepsze (delikatnie mówiąc) skojarzenia, jakie we mnie budzą najprzeróżniejsze „krwawe dzieła” sztuki pisarskiej.
Zdecydowanie pozytywne wrażenie zrobił na mnie również pomysł na konstrukcję zaklęć rzucanych przez głównego bohatera. Herbert mianowicie nie gromadzi mocy w magicznych artefaktach, nie macha w specjalny, odgórnie skodyfikowany sposób różdżką i nie wykrzykuje po łacinie tajemnych formułek – on posługuje się typową magią użytkową: jest pomysłowy i potrafi wykorzystać praktycznie każdy przedmiot, w tym wiele takich, o których magicznej przydatności my, laicy w tej dziedzinie, nawet nie pomyślelibyśmy, ba – radośnie uznalibyśmy je za kompletnie bezwartościowe i bez wahania wrzucilibyśmy do śmietnika. Wspaniale kontrastuje to z samymi inkantacjami, których język jest sformalizowany, brzmi wręcz urzędowo lub nawet – nie bójmy się tego słowa – biurokratycznie. Efekt końcowy jest naprawdę bardzo dobry i mimo zestawienia ze sobą tak kontrastujących elementów (a może właśnie dlatego), czytelnik łatwo może uwierzyć, że takie połączenie będzie działać.
Łatwo z powyższego wywnioskować, że czasu spędzonego przy lekturze „Okupu krwi” absolutnie nie żałuję. Przeciwnie, znakomicie się bawiłam. I jestem bardzo zadowolona, że opowieść o naszym własnym rodzimym magu ujrzała światło dzienne, bo z powodzeniem może konkurować z innymi cyklami o miejskich czarodziejach. Autor zawiesił sam sobie poprzeczkę dość wysoko i narobił mi apetytu na kolejne tomy. A przecież to debiut!


Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2014-10-06 10:13:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 00:49 03-11-2014
Ogólnie się z recenzją zgadzam, ale mam parę uwag.
W "konstrukcji magii" najbliżej chyba do wspominanej w recenzji Griffin.
Debiut niezły, aczkolwiek w paru miejscach się prosiło o rozbudowanie tła lub inne wprowadzanie wątków. Ale zabawa podczas lektury dobra.
I jeszcze drobnostka, która może być uwagą odnośnie książki, albo też ogólną. Mianowicie jako mieszkańca stolicy strasznie mnie irytowały kolejne opisu ulic, po których codziennie chodzę. I nie wiem czy autor robił to zbyt dosłownie, czy też to, co ciekawi mnie w opisach innych miast, tu mnie męczyło.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS