NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Mammay, Michael - "Planeta"

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

Douglas, Ian - "Star Carrier. Światłość"


 Ziębiński, Robert - "Piosenki na koniec świata"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

Linki

Lynch, Scott - "Republika złodziei" (wyd. 2)
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Niecni Dżentelmeni
Kolekcja:
Tytuł oryginału: The Republic of Thieves
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła
Data wydania: Październik 2013
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7480-396-0
Oprawa: miękka
Liczba stron: 680
Cena: 45,00 zł
Rok wydania oryginału: 2012
Wydawca oryginału: Gollancz
Tom cyklu: 3



Lynch, Scott - "Republika złodziei"

Dwa wątki, dwie postaci, jedna historia


„Republikę złodziei” można – znacząco upraszczając rzecz jasna – scharakteryzować stwierdzeniem: „to samo, ale nie tak samo”. Najnowsza powieść Scotta Lyncha oferuje ten sam klimat opowieści, ale w stosunku do poprzedniczek przynosi kilka zmian.

Niewielu jest pisarzy fantasy, którzy mogą rywalizować z George’em R.R. Martinem w irytowaniu czytelników długością czasu oczekiwania na kolejny tom. Po bardzo dobrych „Kłamstwach Locke’a Lamory” i „Na szkarłatnych morzach” czytelnicy z utęsknieniem czekali na trzeci tom „Niecnych dżentelmenów”. I czekali... aż Scott Lynch upora się z problemami zdrowotnymi i ukończy „Republikę złodziei”. Oto jest, po blisko sześciu latach, powieść utrzymująca klimat poprzedniczek, a jednocześnie z przeorientowanym rozłożeniem akcentów fabularnych.
Jak zapewne wszyscy pamiętają, drugi tom cyklu skończył się w emocjonującym momencie: Locke został otruty i nic nie wskazywało na to, że i z tej opresji uda mu się wykaraskać. Początek „Republiki złodziei” faktycznie na to wskazuje, ale dla stojącego nad grobem bohatera ratunek przychodzi z niespodziewanej i (nawet biorąc pod uwagę okoliczności) niechcianej strony: więzimagów. Oczywiście nie ma nic za darmo i w zamian Locke i Jean zostają wplątani w polityczną grę, gdzie ich przeciwniczką zostaje Sabetha; była członkini Niecnych Dżentelmenów i miłość życia Lamory.
Książka posiada również drugą oś fabularną. Rozdziały „teraźniejsze” przeplatają się z retrospekcjami pokazującymi początki złodziejskiej kariery bohaterów, ich szkolenie, aż do pierwszej samodzielnej misji: wyprawy do innego miasta i pomocy w wystawieniu sztuki, tytułowej „Republiki złodziei”. Rzecz jasna po przybyciu na miejsce sytuacja się komplikuje i Niecni Dżentelmeni muszą skorzystać z całej gamy umiejętności, by wyjść cało z opresji.
Dla czytelników pewnym zaskoczeniem zapewne będzie fakt, że tym razem Locke i spółka nie tworzą zakręconej, wielopoziomowej intrygi, której finał długo pozostaje tajemnicą. Owszem, w poczynaniach bohaterów pojawiają się charakterystyczne zagrywki mające na celu zmylenie przeciwników, ale w przeważającej liczbie przypadków jedynie reagują na okoliczności, a nie sami je kreują. Dodatkowo narracja poprowadzona jest w ten sposób, że nawet gdy wreszcie wcielają własny plan, dość łatwo jest go przewidzieć. Zaskoczenie w tym tomie pochodzi więc w większym stopniu z zewnątrz, od innych zakulisowych graczy, a nie od obserwowanych z bliska postaci.
Wydaje się, że ta zmiana w rozłożeniu akcentów fabularnych jest celowym zabiegiem Lyncha, który nie chciał, aby gnająca na łeb na szyję akcja zasłoniła rozciągniętą na wiele lat i dwa główne wątki opowieść o skomplikowanych relacjach między Lamorą a Sabethą. Z jednej strony dane jest obserwowanie jej kolejnych etapów, a z drugiej autor wreszcie dokonuje bardziej szczegółowej charakterystyki głównych postaci, ze szczególnym uwzględnieniem Locke’a. To nie tylko ewolucja uczucia od szczeniackiego zauroczenia, poprzez młodzieńczą burzę hormonów, po dojrzałą miłość, ale także idąca z tym w parze zmiana postrzegania świata i swojej roli w nim. Nie jest to więc tkliwe romansidło, ale umiejętnie wpleciony wątek miłosny w większy wzór fabularny.
Za sprawą tak poprowadzonych wątków powieść staje się przede wszystkim teatrem dwóch postaci, ale i drugoplanowi bohaterowie – jak np. trochę odsunięty na boczny tor Jean – są scharakteryzowane barwnie i wnoszą dużo ożywienia do tekstu. W dodatku opisanie wydarzeń z przeszłości pozwala na wskrzeszenie braci Sanza, pary budzących sympatię zawadiaków.
Mimo kilkuletniej przerwy Lynch nic nie zatracił z lekkości (i ostrości) pióra i nadal tworzy obrazowe metafory, cięte dialogi i barwne porównania, dzięki którym powieść kipi od humoru, a lektura przynosi dużo radości; nie tylko za sprawą fabuły, ale również na poziomie poszczególnych zdań czy akapitów. Szczególnie dużo satysfakcji przynosi śledzenie słownej szermierki pomiędzy postaciami; pełnej złośliwości, ale również sympatii.
Te cechy sprawiały, że powieści Lyncha były powiewem świeżości i próbą opowiedzenia na nowo leiberowskiego modelu powieści łotrzykowskiej. Po części nadal tak jest, chociaż przy trzeciej powieści nie można już przecież mówić o zaskoczeniu formą. Amerykański pisarz nie ucieka przy tym od wykorzystania klasycznych schematów i archetypów fantasy – w „Republice złodziei” można natrafić na przynajmniej kilka z nich, ale podanych w taki sposób, że nie irytują wtórnością.
Werdykt końcowy musi być pozytywny. Konstrukcyjnie, dzięki uzupełniającym się dwóm głównym wątkom, jest to najlepsza z dotychczasowych powieści Lyncha; szczególnie gdy doda się jeszcze rozwinięcie psychiki postaci. Co prawda wielbiciele cyklu mogą poczuć się nieco rozczarowani zmniejszeniem skali intrygi, jednak nie zmienia to faktu, że nad całością nadal unosi się ten sam duch, a lektura wciąga i nie odpuszcza od początku do końca. Na szczęście tym razem obyło się bez ogromnego cliffhangera w końcówce, ale wydarzenia z finału zwiastują emocje w przyszłości.



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2013-10-27 19:42:05
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Druss - 21:40 28-10-2013
"W dodatku opisanie wydarzeń z przyszłości pozwala na wskrzeszenie braci Sanza, pary budzących sympatię zawadiaków." Jak widzę powieść Lyncha wpisuje się w modny ostatnio nurt żywych trupów :D

Shadowmage - 00:24 29-10-2013
Ciii, bo cię zombie zjedzą :D

Komentuj


Konkurs

Świąteczny konkurs z Rebisem i Szmidtem


Świąteczny konkurs z Warcraftem


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Cherezińska, Elżbieta - "Wojenna korona"


 Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"

 Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS