NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Lawrence, Mark - "Święta siostra"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Jabłoński, Witold - "Słowo i miecz"
Wydawnictwo: SuperNOWA
Cykl: Słowiańska apokalipsa
Data wydania: Marzec 2013
ISBN: 978-83-7578-040-6
Oprawa: miękka
Format: 120 x 198 mm
Liczba stron: 648
Tom cyklu: 1



Jabłoński, Witold - "Słowo i miecz"

Nowa wizja słowiańskiego mitu


Wierzenia słowiańskie są fascynujące, na nasze nieszczęście zachowały się w szczątkowej ilości, a z licznych opracowań legend trudno odsiać oryginalne historie od zmyślonych. Nie mówiąc już o wydarzeniach historycznych z wczesnego średniowiecza, które były preparowane równie ochoczo, jak mitologia. Byli tacy, którzy podjęli się trudnego wyzwania stworzenia opowieści w słowiańskim klimacie. Po lekturze „Władcy wilków” Juraja Červenáka zaczęłam się obawiać, że rację miał Andrzej Sapkowski, kiedy w jednym z wywiadów powiedział, że stworzenie wiarygodnej fantasy słowiańskiej jest praktycznie niewykonalne. Mylił się jednak twórca cyklu wiedźmińskiego. Witoldowi Jabłońskiemu udało się nie tylko napisać rewelacyjną fantasy słowiańską, lecz także osadzić ją mocno w historycznym kontekście, jakiego nie da Wam żadna lekcja historii w szkole.
Na „Słowo i miecz” czekałam cztery lata, od czasu spotkania autorskiego podczas warszawskiej Avangardy, kiedy Witold Jabłoński zapowiedział, że pracuje nad fantasy słowiańską, której akcja będzie się rozgrywała w X wieku w Polsce. Byłam wówczas po lekturze znakomitej „Fryne hetery”, więc zacierałam ręce z niecierpliwości. Premiera najnowszej powieści pisarza była kilkakrotnie przesuwana, ale kiedy tylko otrzymałam egzemplarz recenzencki, zabrałam się do czytania i… Odłożyłam książkę po kilkudziesięciu stronach, za bardzo mnie denerwował styl autora, który swymi jednoznacznymi określeniami narzucał mi odbiór przedstawianych wydarzeń i bohaterów. Musiało minąć kilka miesięcy i niezbyt ciekawych książek, abym wróciła do powieści. Tym razem zignorowałam ten charakterystyczny ton, który zresztą maleje w okolicy sto sześćdziesiątej strony, i pozwoliłam się zabrać w magiczną podróż do zamierzchłej przeszłości.
Jabłoński w doskonałym stylu udowadnia, że można napisać porywającą powieść historyczną z wątkiem fantastycznym. Zabiera czytelnika do krainy dawnych Polan, krainy bogów, władców i odważnych wodzów. Wielbiciele słowiańskich mitów będą zachwyceni, bowiem autor umiejętnie wplata wierzenia i obrzędy w opisywane wydarzenia. Po raz kolejny, w specyficzny dla siebie, lekko bezczelny i może czasami przejaskrawiony sposób, Jabłoński pokazuje podstępną grę Kościoła Katolickiego, który krok po kroku niszczył nasze wierzenia, jedne z nich wchłaniając i czyniąc swoimi, inne tępiąc wielce nie po chrześcijańsku. Jakkolwiek narracja jest wrogo nastawiona do katolicyzmu, to można wysnuć jasny wniosek, że każda religia służy do panowania nad ludźmi, bez wyjątku; autor umiejętnie pokazuje te mechanizmy po jednej i po drugiej stronie.
Oprócz głównego wątku, czyli walki jednej wiary z drugą, pisarz odzwierciedlił ówczesne obyczaje i polityczne tło, tak dalekie od tego, czego uczą nas w podręcznikach szkolnych. Na historii uczymy się bowiem o królach-symbolach, książka Jabłońskiego pozwala poznać ich wizerunki niewybielone. Może są czasami przesadzone, może czasami idą w zupełnie odwrotnym kierunku niż to, co zwykle o nich wiemy, ale są o wiele prawdziwsze niż to, co wynosimy ze szkół. Lektura powieści z pewnością skłoni niejednego czytelnika do sięgnięcia nie tylko po źródła przedstawione w bibliografii, lecz także po inne książki dotyczące naszych dziejów.
Barwny język opowieści współgra z pełnokrwistymi bohaterami. I chociaż sam autor mówił, że główną postacią jest Miecław, waleczny wódz Mazowszan, który powstał przeciwko polskim królom i chrześcijańskiej wierze, to najważniejszą osobą w całej historii jest Dziewanna. Niewinna dziewczyna, piękna Dziewanna staje się zakonnicą Donatą, przebiegłą i podstępną wichrzycielką, by wreszcie przeistoczyć się w mściwą czarownicę, wcielenie bogini Żywii. Matka Miecława, upodlona przez króla Bolesława, którego woje zamordowali jej rodzinę i ukochanego w imię katolickiej wiary, wychowuje syna na mściciela i samą siebie skazuje na niekończące się poświęcenie. Co więcej, Miecław zdaje sobie sprawę, że jest pionem w rękach potężnej wiedźmy, nie jest szczęśliwy z przeznaczenia, jakie mu wybrała i wolałby proste życie (niczym legendarny Artur z „Trylogii arturiańskiej”), przyjmuje rolę z godnością i pokorą prawdziwego wojownika. Skomplikowane są relacje tych dwojga, ale też pełne miłości i uwielbienia. Oprócz nich w powieści występuje jeszcze wiele ciekawych postaci – zakochany w Żywii Mścigniew, jego opiekun i mentor kobiety wróż Widun, tajemniczy przypominający elfa Andaj, brat Lucjusz, Bolesław i jego synowie, a także Kazimierz, polski-niepolski władca. „Słowo i miecz” nie jest jedynie opowieścią o walce, ale też historią poświęcenia, bólu, zdrady, podróżą ku wybawieniu, różnie rozumianym przez bohaterów.
Przede wszystkim jednak „Słowo i miecz” to świetna, niezwykle spójna wizja mitu słowiańskiego. Przedstawieni tu bogowie to nie rzeźbione figurki, ale prawdziwe bóstwa, które przychodzą na wezwanie, jeśli im to odpowiada, potrafią być okrutne i bawią się swymi wyznawcami, lecz doceniają ich odwagę i pomagają w urzeczywistnieniu planów. Jakże są bliższe od nieobecnego chrześcijańskiego boga. Opisywane obrzędy są tak szczegółowe, że miałam wrażenie, iż w nich sama uczestniczę i łatwo sobie wyobrazić, że tak właśnie żyli ludzie wczesnego średniowiecza na polskich terenach. Proza przeplatana jest wersetami „prasłowiańskich” pieśni, które dodatkowo ubarwiają powieść. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Gorąco polecam!


Autor: Anna Zasadzka
Dodano: 2013-08-18 19:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 18:09 19-08-2013
Z recenzji wnoszę raczej, że autor to kolejny fantasta nie mający pojęcia o dziejach wczesnego średniowiecza. Ale skoro autorka recki tak entuzjastycznie ocenia poziom właśnie historyczny powieści, to proszę o podanie jakie kompetencje ma Anna Zasadzka by takowe oceny formułować. Doktorat zrobiony w katedrze historii średniowiecznej? Bo opinia - sorrki za określenie - niedouka jest jednak czymś innym niż opinia profesjonalisty.

Pytam bo mam złe doświadczenia z podobnymi opiniami z Katedry (patrz zachwyty nad poziomem historycznym książek Rafała Dębskiego, który w mej ocenie jest zwykłym niedoukiem wkraczającym na pole sobie całkowicie obce).

Ł - 20:37 19-08-2013
@Historyk - są różne poziomy wejścia w każdą dziedzinę. Peter Watts w którymś felietonie w NFie napisał o jakimś swoim patencie z "Ryfterów" że jest to generalnie naukowe mambo-dżambo (coś o Behemocie i przenikaniu ścian komórki), ale takie jakie zauważył dopiero konsultujący się z nim profesor biologii, a on je zostawił bo już był z cyklem daleko w lesie. Co z tego wynika? Że czasem warto wrzucić na luz i przyjąć że naukowość każdego świata kreowanego w głowie pojedynczej osoby ma pewne luki. Oczywiście można też zachowywać się jak lisek-chytrusek, wleźć na dane pole, obsikać je i powiedzieć że oto moje i każdy kto wie choć trochę mniej ode mnie i nie ma habilitacji z dziedziny to nieuk. Tylko że to trochę tak jakby... lamerskie?

Tanit - 21:46 22-08-2013
@Historyk - nie trzeba robić doktoratu z historii średniowiecznej by takową dobrze poznać, obrażanie kulturalne na pewno nie jest. Jako historyczka, choć nie specjalizująca się w tej epoce, swoje przeczytałam. Ponad to autor opiera się o bogatą bazę źródłową, bibliografię uznaną przez uniwersytety. Już podczas pisania tetralogii przedstawił bogatą bibliografię, a o treściach samych książek rozmawiałam z historykami starszymi stażem i byli pod wrażeniem lektury. Jednakże nie jest to powieść historyczna sensu stricto, a opierająca się o wydarzenia i postaci historyczne momentami mniej lub bardziej podkolorowana.
Jesliś historyk powinieneś znać zasadę - najpierw przeczytać a potem opiniować ;]

historyk - 18:08 24-08-2013
Po co mam czytac coś, co już po lekturze recenzji sprawia wrażenie gniota histerycznego? Jak ktoś jest historycznym niedoukiem, to nie powinien pisac powieści historycznych (wydawałoby się oczywiste...), może akcję osadzić w never never landzie.

Tanit - nie wiem z kim mam przyjemnośc, czy Ty i Anna Zasadzka to ta sama osoba? Jeśli tak, to nie interesuje mnie w tej chwili co przeczytał autor, tylko co Ty przeczytałas, że dajesz sobie prawo do oceniania poziomu historycznego książki. Ja np. nie odważyłbym się oceniać astronomicznego, fizycznego czy chemicznego poziomu książki SF...

Shadowmage - 11:53 25-08-2013
To nie ta sama osoba.

kurp - 01:33 31-08-2013
Szkoda, że autor popłynął. W zasadzie było to do przewidzenia, ale do końca łudziłem się, że to może być fajna, niezacietrzewiona powieść osadzona w bardzo ciekawym czasie.

Gavein - 11:13 31-08-2013
Ja też. Liczyłem na coś a'la Sapkowski z naciskiem na słowiańską mitologię :(

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS