NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Pilipiuk, Andrzej - "Księżniczka" (2020)

 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd"

 Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Odważny" (2020)

 Kloos, Marko - "Wstrząsy wtórne"

 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

Linki

Palahniuk, Chuck - "Snuff"
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Tytuł oryginału: Snuff
Tłumaczenie: Elżbieta Gałązka-Salamon
Data wydania: Kwiecień 2013
ISBN: 978-83-60979-27-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 224
Cena: 34,00 zł



Palahniuk, Chuck - "Snuff"

Śliski temat


Chuck Palahniuk ma problemy. Pewnie wiele z nich pomaga mu tworzyć dobrą prozę jak to u literatów bywa, ale jeden z pewnością zawadza – sukces „Fight Clubu” nadal pozostawia w cieniu resztę jego dorobku. Ta powieść, ze szczęściem do dobrej ekranizacji, była jak kopniak w twarz – trudno to wrażenie przebić jakąś wyszukaną koncepcją a powtarzanie nie ma sensu. Kopniak w twarz to szok, błyskawica bólu i przypływ adrenaliny – kopanie po twarzy to po prostu tortura. Wyjściem z tej pułapki może być jeszcze bardziej oszczędne w środkach odwołanie się do namiętności silniejszej niż przemoc. Ale to już śliski temat.

„Snuff” to powieść minimalistyczna, nawet w kontekście całego, stawiającego nieraz na bezczelną prostotę dorobku Amerykanina. Nie zdziwiłbym się gdyby ktoś zaadaptował tę powieść na sztukę sceniczną. Jedno miejsce akcji – poczekalnia planu filmowego, na którym ma zostać pobity rekord seksualny w ilości mężczyzn przypadających na jedną kobietę. Czterech narratorów, w tym trzech uczestników zdarzenia. Weteran branży porno, prawiczek chcący uratować gwiazdę wieczoru, oraz aktor ze złamaną karierą – każdy z nich w samej bieliźnie, oznaczony numerem. Nad wszystkim czuwa młoda asystentka gwiazdy wywołująca kolejne numery. Całość po zmontowaniu ma być opatrzona tytułem „Jak rozjebałem III kurwę światową” – za taki przekład tej nazwy i wielu innych arcydzieł kina XXX, honory dla tłumacza. A śmierć wisi w powietrzu, gdzieś pomiędzy mdłym zapachem przygotowanych dla uczestników słodyczy i przekąsek, których opis otwiera powieść.

Proza Palahniuka rządzi się logiką odpadkową – jeśli chcesz poznać jakiś obiekt, pogrąż się w śmieciach i odchodach jakie po sobie zostawia. Wejdź w nieczysty ustęp tabu. W ten sposób, zanurzając się w rynsztoku branży porno, autor podgryza współczesne, powszechne, nudne, konsumpcjonistyczne społeczeństwo zachodnie. Wskazuje na to jak w swej hipokryzji stygmatyzuje seksualność. Obnaża związki seksu i śmierci. W tym wszystkim bardzo fajnie owija siecią skojarzeń główną postać – królową porno, Cassie Wright. Staje się ona ziemią obiecaną, księżniczką czekającą na oswobodziciela, nabiera w swoim poświeceniu iście chrystusowego rysu. Nie znamy jej bezpośredniej relacji, ale występuje jako główny punkt odniesienia każdego z narratorów, za każdym razem nieco inny. Jednym słowem, na blisko dwustu stronach otrzymujemy kłębek motywów, o którym porozmawiać można w czasie wykraczającym za ten przeznaczony na samą lekturę książki.

Pierwsze wydanie „Snuff” w Polsce miało pecha. Zdaje się na etapie łamania tekstu wypadł niemały fragment powieści w rozdziale czwartym i przypuszczalnie parę innych zdań. O samej sprawie dowiedziałem się z mediów społecznościowych, gdzie przedstawicielka wydawnictwa przepraszała czytelników i obiecała erratę na stronie wydawnictwa (w chwili pisania tych słów jeszcze jej nie ma). Sam nie wiem, co gorsze, że oni zapomnieli o trzech stronach w książce, czy to, że ja tę książkę przeczytałem i nie zauważyłem dziury. Zagubiony fragment nie był strategiczny, co więcej tekst nie urywa się nagle. Prawdę mówiąc urywa się tak, że wygląda jak rasowy cliffhanger, a zagubioną część łatwo dośpiewać sobie, znając dalsze wydarzenia. Nie otrzymujecie więc półproduktu, lecz powieść z błędem, który choć irytujący, nie wpływa na odbiór całości.

Czy Palahniukowi udało się przebić „Fight Club”? W moim odczuciu nie, choć sam koncept powieści rokował taką możliwość. Rozczarowują ostatnie strony powieści, będący typowym przykładem tego, co w popkulturze zwie się „skakaniem nad rekinem”. Scena mająca ukazywać idealną syntezę seksu i śmierci nawet nie szokuje, ile irytuje swoją wymuszonością. A przecież ten motyw, stanowiący oś książki rozgrywany jest dużo lepiej w innych scenach, np. pomylenia viagry z kapsułą cyjanku. Szczęśliwie ten fragment strukturalnie pełni rolę epilogu rozgrywającego się po kulminacyjnym momencie powieści, w którym zostają wyłożone wszystkie karty na stół. Jest zaskoczenie, ale wynikające z przewrotnej logiki całości. Jest to bardzo dobra powieść. Szkoda, że błędem przy składaniu książki nie było wyrzucenie ostatnich stron. Wtedy byłaby lepsza.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2013-06-15 20:50:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ASX76 - 15:09 17-06-2013
Nie zgadzam się, jakoby "Fight Club" nadal pozostawiał w cieniu resztę dokonań Palahniuka! Moim zdaniem zarówno "Udław się", jak i "Rozbitek", są z całą pewnością nie gorsze. --_-

Shadowmage - 16:48 17-06-2013
Reszta jest w cieniu głównie przez ekranizację: jeśli ktoś sięga po raz pierwszy po książki Palahniuka, to zwykle jest to Fight Club.

nosiwoda - 10:44 18-06-2013
Shadow, łamiesz pierwszą i drugą zasadę...

Shadowmage - 11:16 18-06-2013
Hmm... termodynamiki?

lmn - 20:54 18-06-2013
Shadowmage pisze:termodynamiki?
Musisz sobie chyba przypomnieć książkę. Albo film. ;)

Shadowmage - 21:03 18-06-2013
Aaaa... zafiksowałem się na "Snuffie" i z "FC" nie skojarzyłem :)

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS