NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

Ukazały się

Douglas, Ian - "Star Carrier. Światłość"


 Ziębiński, Robert - "Piosenki na koniec świata"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Pilipiuk, Andrzej - "Przeszłość dla przyszłości"

 antologia - "Wigilia pełna duchów"

 Chesterton, Gilbert Keith - "Człowiek, który był Czwartkiem"

 Węcławek, Dominika - "Skoczkini. Zapiski z międzygwiezdnego lotu"

 Rusnak, Marcin - "Diabły z Saints"

Linki

Cetnarowski, Michał - "I dusza moja"
Wydawnictwo: Powergraph
Kolekcja: Kontrapunkty
Data wydania: Kwiecień 2013
ISBN: 978-83-61187-72-1
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205
Liczba stron: 258
Cena: 34,00 zł
Seria: Kontrapunkty



Cetnarowski, Michał - "I dusza moja"

Horror z życia wzięty


„I dusza moja” przedstawia ludzkie losy splecione tragedią, stanowiącą jednocześnie sedno, jak i margines fabuły. Powieść przemyślana, intensywnie emocjonalna i mocna, zostawiająca trwały ślad w pamięci. Nie sposób przejść obok niej obojętnym.

Michał Cetnarowski kojarzony jest przede wszystkim jako redaktor, ale w dorobku ma przynajmniej kilka bardzo dobrych opowiadań (część z nich znalazła się w wydanym w 2009 roku zbiorze „Labirynty”). Nie dziwi więc fakt, że spróbował swych sił również z dłuższą formą. „I dusza moja” – bo taki tytuł nosi jego debiutancka powieść – ukazała się w powergraphowej serii „Kontrapunkty”. Podobnie jak poprzedniczki łączy dobre pisarstwo i silne emocje z elementem fantastycznym, aczkolwiek w tym przypadku bardzo oszczędnym. To horror, w którym nie jest konieczne wprowadzanie nadnaturalnych zjawisk, by stymulować emocje.
Powieść rozpoczyna się jak dobry filmowy thriller: akcja jest zawiązywana powoli, prezentowani są główni bohaterowie podczas ich codziennych czynności: poszukiwań pracy, przekomarzania się z koleżankami, wyprawy do kręcenia kolejnego nudnego reportażu. Jednakże, odmiennie od hollywoodzkiego kina, Cetnarowski nie kończy szybko etapu ekspozycji, a tworzy z niego sedno opowieści. W „I dusza moja” szkolna strzelanina stanowi zaledwie tło: cały czas obecne, ale bardziej w domyśle a nie dokładnym opisie przebiegu zdarzeń. Kluczowe jest natomiast przedstawienie odmiennych ludzkich reakcji i postaw w obliczu kryzysu i tragedii. Eskalację i wzrost napięcia osiąga zupełnie innymi środkami. Ba, kiedy już ma się wrażenie, że dynamiczne i krwawe opisy są tuż-tuż, następuje zmiana punktu widzenia, przesunięcie akcentów.
Przy takim pomyśle na książkę newralgicznym elementem jest kreacja bohaterów. Autor nie sili się na udziwnienia, w pierwszoplanowych rolach obsadza zwykłe, można by wręcz napisać – archetypiczne postaci. Mamy więc ojca i córkę, między którymi nie najlepiej się układa, młoda nauczycielka z poczuciem misji, żądny sławy i sensacji reporter czy policjant traktujący swój zawód... może nie jako dopust boży, ale z pewnością rzecz daleką od spełnienia młodzieńczych marzeń. Właśnie z ich perspektywy czytelnik ma możliwość śledzenia wydarzeń, przy czym jest to wiedza fragmentaryczna, pełna znaków zapytania. Pewnikiem są jedynie ich reakcje, przedstawione wiarygodnie, chociaż zwykle zgodne z klasycznie przyjmowanymi rozwiązaniami. Bohaterowie nie wypadają z roli, ale nie oznacza to, że ich zachowanie nie może od czasu do czasu zaskoczyć.
Jak już wcześniej pisałem, „I dusza moja” ma bardzo rozbudowany etap ekspozycji, przede wszystkim za sprawą retrospekcji. Powieść jest skonstruowana w ten sposób, że na każdą część składają się epizody z punktu widzenia wszystkich postaci. Punktem wyjściowym jest teraźniejszość, ale myśli bohaterów szybko uciekają w przeszłość, pogłębiając ich charakterystykę i tłumacząc, w jaki sposób dotarli do obecnej sytuacji. Z przymrużeniem oka można stwierdzić, że Cetnarowski poważnie potraktował stwierdzenie, że w momencie kryzysu całe życie przebiega przed oczami. Z pewnością pomaga to w poznaniu bohaterów i wyzwoleniu u czytelnika emocji, a także jest wymuszone przez pomysł na konstrukcję utworu, ale też czasem przychodzi myśl, że w danej sytuacji myślałoby się na pewno nie o tym, co przebiega przez umysł danego protagonisty. Jednakże poprzez te historie są budowane, nabierają barw i stają się znajome, niemal rzeczywiste: nie jest to łatwa rzecz do osiągnięcia.
Podejmując próbę klasyfikacji gatunkowej, można stwierdzić, że powieść Cetnarowskiego jest thrillerem czy też horrorem afantastycznym: takim, w którym poczucie niepokoju i inne emocje targające czytelnikiem nie są efektem wprowadzenia elementu nadnaturalnego, a umiejętnej konstrukcji fabuły i kreacji postaci. Po takie rozwiązania sięgają u nas, aczkolwiek z większym wykorzystaniem fantastyki, na przykład Łukasz Orbitowski czy Jakub Małecki; chociaż Cetnarowski w pewnym momencie też z niej korzysta, to tylko w celu uwypuklenia charakterystyki jednej postaci, która prawdopodobnie i bez tego byłaby całkowicie zrozumiała. Cała reszta to realizm: tym straszniejszy, że bliski prawdziwym wydarzeniom. Ma się też wrażenie, że w porównaniu z wyżej wymienionymi autorami proza redaktora działu prozy polskiej w Nowej Fantastyce jest bardziej przemyślana, by nie powiedzieć wykalkulowana.
„I dusza moja” jest próbą zmierzenia się z niełatwym tematem brutalnych tragedii, niestety coraz częściej mających miejsce. Motywacją nie jest jednakże chęć korzystania z taniej sensacji, jak chce to czynić jeden z bohaterów, a raczej potrzeba przekucia na język literatury ostrych emocji towarzyszących tego rodzaju nieszczęściom. Jednocześnie dzięki umiejętnemu operowaniu akcentami i wyczuciu powieść daleka jest od popadania w patos czy makabrę. Ponadto Cetnarowski pozostawia kilka niedomówień i pozwala czytelnikowi dopowiedzieć sobie losy niektórych postaci. Jednakże chęć poznania rozwiązania jest przyćmiona poprzez zaserwowane w finale katharsis: przeżywa je jedna z postaci, a zatem staje się ono także udziałem czytelnika. Chociażby dla tego jednego momentu, tak rzadkiego we współczesnej prozie, warto zapoznać się z tą powieścią.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2013-04-04 19:30:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Świąteczny konkurs z Rebisem i Szmidtem


Świąteczny konkurs z Warcraftem


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"


 Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i anioł z kamienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"

 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS