NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Kloos, Marko - "Punkt uderzenia"

Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

Ukazały się

Pindel, Tomasz - "Historie fandomowe"


 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana" (2019)

 Clare, Cassandra - "Królowa Mroku i Powietrza"

 Briggs, Patricia - "Dotyk ognia"

 Harkness, Deborah - "Księga czarownic" (wyd. 3)

 Grubb, Jeff - "Ostatni strażnik" (Blizzard Legends)

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Oramus, Marek - "Wszechświat jako nadmiar"

Linki

Riggs, Ransom - "Osobliwy dom pani Peregrine"
Wydawnictwo: Media Rodzina
Cykl: Pani Peregrine
Tytuł oryginału: Miss Peregrine's Home for Peculiar Children
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Data wydania: Listopad 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7278-646-3
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 400
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Tom cyklu: 1



Riggs, Ransom - "Osobliwy dom pani Peregrine"

Wizyta w „Osobliwym domu Pani Peregrine” dowodzi niezbicie, że nie wszystko złoto, co się świeci, a droga od intrygującego pomysłu do satysfakcjonującej realizacji bywa długa i wyboista.

Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z ciekawym literackim eksperymentem, w którym proza wchodzi w dialog z obrazem, a konkretnie z osobliwymi, czasem zabawnymi, a czasem niepokojącymi fotografiami utrzymanymi w klimacie vintage. Być może podobne oczekiwania stanowią wyłącznie nadinterpretację niżej podpisanego, ale zapowiedź kryminalnej zagadki podanej w tego rodzaju oprawie pozwalała przypuszczać, że fotografie staną się pełnoprawnymi elementami opisanej intrygi i będą stanowiły źródło tropów pchających fabułę na nowe tory. Niestety, jak się okazuje, są to oczekiwania zbyt wygórowane.

Fakt, pierwsze kilka fotografii (przedstawiających dzieciaki z tytułowego sierocińca) intryguje, buduje klimat opowieści i stanowi niezły katalizator dla wyobraźni. Paliwa w tym pomyśle wystarcza jednak na krótko. Kolejne zdjęcia nie są już tak frapujące, sprawiają wręcz wrażenie fotek dobieranych na siłę, a i ich rola w opowieści wydaje się dopisana za wszelką cenę.

Może korzystniejsze dla fabuły byłoby nieodwoływanie się do nich bezpośrednio, ale po prostu nienachalne ilustrowanie nimi opowiadanych historii. Fotografie byłyby wówczas nienarzucającym się źródłem klimatu i dodatkowych wrażeń estetycznych, miłym dodatkiem nie pretendującym do istotniejszej roli, a co gorszym fotkom łatwiej byłoby przejść niezauważonymi. Tymczasem Ransom Riggs uparcie trzyma się schematu, w którym każda z fotografii musi zostać bezpośrednio wspomniana w opowieści, a wszystko, co może się wydawać niekompatybilne z opowiadaną historią, jest uporczywie tłumaczone i uzasadniane (czy raczej: naginane i naciągane).

W warstwie literackiej „Osobliwy dom Pani Peregrine” jest kwintesencją przeciętności. Nie wyróżnia go ani język, ani tym bardziej fabuła; nie imponuje kreacja świata i bohaterów. Książka stanowi opowieść o wyprawie dorastającego chłopca na prowincjonalną wyspę, na której poszukuje śladów tytułowego sierocińca z opowieści dziadka i próbuje rozwikłać tajemnicę jego śmierci.

Przez pierwszą część książki czytelnik (podobnie zresztą jak bohaterowie, z głównym włącznie) nie ma pewności, czy niezwykłe zjawiska faktycznie są nadnaturalnymi elementami rzeczywistości, czy też stanowią wyłącznie efekt urojeń i psychicznego rozchwiania Jacoba. I dopóki fabuła kluczy ścieżkami owianymi mgłą tajemnicy, czytelniczy spacer przebiega jeszcze dość obiecująco (niczym nie zachwyca, ale przynajmniej pozwala jeszcze tlić się nadziei na zachwyty). Niestety, prawem każdej literackiej fabuły, po prezentacji zagadek i pytań, z czasem zaczynają padać odpowiedzi i wtedy właśnie cały czar pryska. Okazuje się, że Riggs nie znalazł dla opowieści oryginalnych inspiracji, a kuszące i wciągające zagajenie to wyłącznie jarmarczna sztuczka, która wywodzi czytelnika w pole, ku ogranym i nieciekawym schematom.

Mieszkańcy sierocińca, pomimo niezwykłych cech i umiejętności, nie są zbyt interesujący (a przynajmniej nie poświęcono im dość uwagi, by mogli zainteresować). Obraz konfliktów i relacji między nastoletnim bohaterem a dziedzictwem dziadka i rodzicielską władzą nie prezentuje się szczególnie wnikliwie z psychologicznego punktu widzenia. Mechanizm stojący za istnieniem domu Pani Peregrine sklecono z najbardziej sztampowych motywów fantastyki, a sekret śmierci dziadka i tajemnicze zagrożenie, będące siłą napędową historii, wyjaśniane są nieszczególnie nowatorskimi fenomenami.

Ponadto można odnieść wrażenie, że części odpowiedzi czytelnik nie poznaje (co jest zapewne efektem przygotowania gruntu pod kontynuację). Choć – prawdę mówiąc – ukończywszy lekturę nie odczuwa się z tego powodu nazbyt dojmującego żalu ani też palącej potrzeby poznania pozostałych wyjaśnień. Trudno się temu dziwić, skoro na żadne z powieściowych pytań nie pada odpowiedź, która nie niosłaby rozczarowania.

Pozytywne wrażenie pozostawia za to staranność, z jaką książkę wydano. Standardowy duet czerni i bieli rozszerzono o paletę brązów, które zdobią tekst, wyklejkę, tytułowe strony rozdziałów, kilka grafik i pięćdziesiąt pięknie wyeksponowanych (jakby na modłę starego albumu), monochromatycznych fotografii. Całość zamknięto w twardej oprawie i opatrzono (w powyższym kontekście: dość niewygórowaną) ceną okładkową 35zł.

Niestety, ta kusząca oprawa, marketingowy szum i odważne zapowiedzi kryją bardzo przeciętną powieść, która niczym nie zaskakuje i trwoni potencjał interesującego pomysłu.


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2013-01-12 18:15:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Silverhair - 07:07 13-01-2013
Miałem okazję przeglądać tę książeczkę. Jest w niej kilka koszmarnych fotek w zdecydowanie złym guście i właśnie ze względu na nie nie polecałbym tej książki młodemu czytelnikowi.

kurp - 11:27 13-01-2013
Prawdę mówiąc nie wiem, które fotki możesz mieć na myśli :roll:

Shadowmage - 12:31 07-02-2013
W NFie bardzo pozytywnie oceniają, ale to na razie dwa głosy, jakie napotkałem. Czytał może ktoś jeszcze?

Anneke - 13:12 07-02-2013
Ja czytałam i generalnie zgadzam się z kurpem, choć jestem łagodniejsza w ocenie. Tzn faktycznie najlepsze to jest do momentu, kiedy wyjaśniają się pierwsze tajemnice, ale i tak resztę czyta się nieźle - trochę z rozpędu, a trochę dlatego, że bohater sympatyczny. Mnie się podobało na tyle, że nie żałuję przeczytania, ale nie tak bardzo, żebym miała czytać kolejne części - zwłaszcza że tego, co w pierwszej było najfajniejsze, czyli klimatu tajemnicy, dalej już przecież nie będzie.

ASX76 - 13:34 07-02-2013
Shadowmage pisze:W NFie bardzo pozytywnie oceniają, ale to na razie dwa głosy, jakie napotkałem.


W "NF" często bardzo pozytywnie oceniają. Czyżbyśmy mieli do czynienia z recenzjami sponsorowanymi? //mysli :P

Shadowmage - 13:46 07-02-2013
Anneke-->dzięki za opinię.

ASX-->Szczerze wątpię. Prędzej dobre dopasowanie tytułów do gustów.

ASX76 - 16:13 07-02-2013
Odnoszę wrażenie, że sporo tytułów ma zawyżone oceny, stąd i pewne wątpliwości co do niepokalanej czystości. :P

kurp - 17:53 07-02-2013
Nie wiem, jaka jest tego przyczyna, ale NF faktycznie zawyża oceny. Dla mnie oni, od kiedy pamiętam, nie stanowią żadnej pomocy w zakupach... :?

Shadowmage - 19:06 07-02-2013
Ja się z ocenami w NF często nie zgadzam, ale działa to w dwie strony :) Zresztą chyba ważniejsze jest to, co w tekście, a nie numerek.

ASX76 - 19:26 07-02-2013
W tekstach często pojawiają się bardzo pochlebne określenia. A "numerek" oddaje ich "ducha" w matematycznej formie. :P

kurp - 22:24 07-02-2013
ASX76 ma absolutną rację. Nie chodzi o gwiazdki. Treść też jest jakaś taka entuzjastyczno-napalona. Jak padają argumenty konkretniejsze niż "fajność", jest jeszcze gorzej, bo lecą czasem pod adresem książek, w których nijak się np. ciekawych postaci albo oryginalności dopatrzeć nie idzie...

Ilekroć czytam recenzje w NF, mam wrażenie, że oto mamy wysyp hitów, same must-have'y normalnie.

ASX76 - 01:47 08-02-2013
kurp pisze:Treść też jest jakaś taka entuzjastyczno-napalona.


Może i jarają jakieś zioła lub wciągają ścieżki białego "proszku" przed napisaniem recenzji. Wtedy wszystko wydaje się takie odlotowe. ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Nawiedzenia"


Wygraj "Ostatniego strażnika"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS