NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baoshu - "Odzyskanie czasu"

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Jones, Diana Wynne - "Ruchomy zamek Hauru"


 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Adeyemi, Tomi - "Dzieci prawdy i zemsty"

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Riggs, Ransom - "Konferencja ptaków"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi", tom 2

 Ćwiek, Jakub - "Topiel"

 Holmberg, Charlie N. - "Papierowy mag"

Linki

Lee, Edward - "Ludzie z bagien"
Wydawnictwo: Replika
Tytuł oryginału: Creekers
Tłumaczenie: Maksymilian Tumidajewicz
Data wydania: Maj 2012
ISBN: 978-83-76741-00-0
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 145 x 205 mm
Liczba stron: 400
Rok wydania oryginału: 1994



Lee, Edward - "Ludzie z bagien"

Wydany w ubiegłym roku „Sukkub” Edwarda Lee zyskał dość nieoczekiwanie spory rozgłos wśród polskich miłośników horroru. Okazało się, że ciągłe wznowienia Stephena Kinga i Grahama Mastertona, uzupełnione o ich najnowsze teksty, nie zaspakajają potrzeb krajowych czytelników, a nowy autor ma duże szanse na znalezienie u nas grona fanów. Kwestię: czy mamy do czynienia z chwilową modą, czy „narodzinami gwiazdy” – miała rozstrzygnąć powieść „Ludzie z bagien”. Problem w tym, że nie rozstrzyga.
Zastanawiam się, jakimi przesłankami – poza finansowymi – kierowało się wydawnictwo Replika, wybierając na drugą powieść na naszym rynku właśnie „Ludzi z bagien”. Jeżeli porównamy jej amerykańską datę wydania (1994) i „Sukkuba”, to okaże się, że dzielą je jedynie dwa lata. To zdecydowanie za krótko, aby w tym czasie doszlifować warsztat i rozwinąć się literacko. Co gorsza, fabuła tych książek jest bliźniaczo podobna.
W obu wypadkach Lee skorzystał ze schematu powrotu głównego bohatera do prowincjonalnego miasteczka z dzieciństwa. O ile jednak w „Sukkubie” można było znaleźć dalekie echa filmu „Kult”, w tym wypadku przychodzą na myśl „Wzgórza mają oczy” czy „Teksańska masakra piłą mechaniczną”.
Wyobraźmy sobie odizolowana grupę ludzi zamieszkujących trudno dostępne bagna. Następnie dodajmy do tego wątek kanibalizmu, kazirodczych praktyk seksualnych i mrocznego kultu, a w rezultacie dostaniemy ogólną wizję najnowszej powieści Lee.
Oczywiście w książce nie zabrakło miejsca na znak firmowy autora – solidną dawkę przemocy. W tym miejscu trzeba przyznać, że szczegółowe opisy kolejnych zbrodni mogą wywołać nawet na zaprawionych w boju miłośnikach horroru chęć przerwania lektury. Brutalne gwałty, pobicia czy obdzieranie żywcem ze skóry to tylko część „atrakcji”, które czekają na czytelników. Co ciekawe większość z tych aktów przemocy jest wynikiem działań tzw. normalnych ludzi, a „Bagnowi” stanowią tylko bezbronne ofiary. Takie rozłożenie akcentów prowadzi do pytania: „Kto tu tak naprawdę jest potworem?”
Byłoby jednak sporym uproszczeniem, traktować najnowszą powieść Lee tylko i wyłącznie jako „Vademecum małego sadysty”. Sporym plusem książki jest oddanie klimatu zabitego dechami miasteczka, gdzie jedyną rozrywkę stanowi przydrożny bar ze striptizem. Tutaj nie ma miejsca na wielkie marzenia, a świat kończy się na pobliskiej drodze stanowej. Praca, rodzina, alkohol, czasami narkotyki to ich całe życie.
Równie sprawnie Lee radzi sobie z kreacją bohaterów i to zarówno tych pierwszoplanowych, jak i epizodycznych. Mało który pisarz potrafi sprawić, że momentalnie czujemy obrzydzenie do danej postaci, a potem nasza antypatia tylko rośnie. A takich przypadków w wypadku „Ludzi z bagien” mamy sporo. Z kolei główny bohater, Phil Straker, to archetyp bezkompromisowego gliniarza, który po trupach dąży do celu. Ekspert w kwestiach zawodowych, nieudolny w życiu prywatnym. Nieźle prezentuje się także sylwetka jego bezpośredniego przełożonego szeryf Mullins, który za maską tępawego gliniarza z prowincji kryje wiele niespodzianek.
Nie sposób także coś zarzucić fabularnemu tempu. Akcja rozwija się sprawnie, a opisy kolejnych aktów przemocy są rozsądnie dawkowane. Szkoda tylko, że wielki finał to równocześnie wielkie rozczarowanie. Niby logiczny i wynikający z treści, ale także bliźniaczo podobny do tego z „Sukkuba”. Czy naprawdę nie stać Lee na wymyślenie czegoś innego?
Odpowiedź na to pytanie przyniesie prawdopodobnie dopiero zapowiadana na sierpień powieść „Golem”. Jest to książka stosunkowo nowa (rok wydania 2009), która powinna pokazać, w którą stronę rozwinął się talent Edwarda Lee. A „Ludzie z bagien”? Przypadną do gustu głównie zatwardziałym miłośnikom krwawszej odmiany horroru; innym czytelnikom zalecam inną lekturę.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2012-07-27 09:56:57
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Baoshu - "Odzyskanie czasu"


 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS