NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)

Crouch, Blake - "Rekursja"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Głowacki, Aleksander - "Alkaloid"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Kwiecień 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-61187-46-2
Oprawa: twarda
Format: 135×205mm
Liczba stron: 432
Cena: 45,00 zł
Seria: Science Fiction z plusem



Głowacki, Aleksander - "Alkaloid"

Komiksowy „Lalki” brak


Świetna konstrukcja świata i pomysł rodem z science fiction nie wystarczają, jeśli konstruowanie wątków i umiejętności pisarskie pozostawiają wiele do życzenia. „Alkaloid” to ciekawa próba, ale lektura książki przysparza więcej męczarni niż przyjemności.

Steampunk na Zachodzie przeżywa rozkwit, więc nic dziwnego, że i w Polsce retrofuturystyka nabiera na znaczeniu i popularności. Próby opowiadań, a nawet powieści, już się trafiały, ale dopiero „Alkaloid” Aleksandra Głowackiego (pseudonim) w pełni wykorzystuje scenograficzny i gadżetowy potencjał tego podgatunku. Po odłożeniu książki na półkę pozostaje żal, że pozostałe elementy powieści stoją na znacznie niższym poziomie, przez co lektura staje się męcząca.
Wydawca (i zapewne autor) starają się promować ten tytuł nie jako steampunk, ale jego odmianę: chempunk. Nie jestem zwolennikiem dokonywania sztucznych i nadmiarowych podziałów: szczególnie w przypadku, gdy nie jest to uzasadnione. W przypadku „Alakloidu” właśnie to ma miejsce – entourage ma cechy typowe dla steampunku, a substancja chemiczna: alka, wyciąg z bulwy buszmena – jest jedynie elementem stymulującym zmiany. Stymuluje ona możliwości umysłowe i fizyczne, dzięki czemu ludzie (a szczególnie nieliczni wybrańcy) są zdolni do niesłychanych czynów. Czy jest to podstawa do utworzenia nowego podgatunku? Wątpliwe, obecnie niewiele jest steampunku faktycznie opartego na parze: pisarze prześcigają się w tworzeniu różnorakich XIX-wiecznych, retrofuturystycznych wariacji.
Głównym bohaterem „Alkaloidu” jest znany z kart „Lalki” Stanisław Wokulski. Trop ten sugerowałby, że nawiązania do prozy Prusa są istotnym elementem powieści Głowackiego (wszak ten pseudonim nie wziął się znikąd). Okazuje się jednak, że ścieżki oryginalnego, i alkaloidowego Wokulskiego rozchodzą się dosyć szybko, by już się później nie zejść. W efekcie postać ta uruchamia początkowo szereg skojarzeń, ale z czasem okazują się one błędne. Wokulski Głowackiego oprócz nazwiska i przeszłości niewiele ma – również charakterologicznie – z postaci Prusa, a nawiązania jawią się jako pretekstowe. Z niewielkimi modyfikacjami centralną postacią powieści mógł zostać inny literacki (lub nie) bohater.
Być może kluczem do odczytania takiej obsady jest skłonność autora do masowego wprowadzania postaci z epoki do prowadzonych wątków? Zmiany spowodowane wynalezieniem alki są znaczące i świat obecny w książce jest znacząco inny, niż znany z podręczników do historii, ale Głowacki wprowadza znane osobistości w nowe realia. Czasem odnajdują się one w nowej rzeczywistości, a czasem ich obecność nie wydaje się być naturalna. Niemniej ta metoda często stosowana jest w retrofuturystyce i zastosowanie jej przez autora nie dziwi; tym bardziej, że nierzadko efekt jest satysfakcjonujący.
Bez wątpienia na plus należy zaliczyć wizję świata. Zmiany są wprowadzone konsekwentnie i logicznie, a połączenie wyobraźni z naukami ścisłymi tworzy smakowity obraz. Pod tym względem „Alkaloid” zaskakuje raz po raz tworząc stymulującą całość. Niestety, by mieć możliwość docenienia tego elementu, konieczne jest przebicie się przez pozostałe części składowe, które utrudniają rozsmakowanie się w lekturze.
Skoro już o fabule, to składa się ona w większości ze slajdów, filmowych lub komiksowych kadrów, w których dominuje dynamiczna akcja koncentrująca się na tyleż spektakularnych co podrasowanych alką walkach. Powieść Głowackiego wydaje się więc prędzej scenariuszem na mangę (zresztą są takowe przymiarki) czy anime w związku z orientalną – przynajmniej na początku książki – scenerią, niż na literaturę; pomijając już nawet nawiązania do rodzimej klasyki. Być może ktoś o lżejszym piórze byłby w stanie wykrzesać z tego materiału więcej. Niestety fraza Głowackiego nie niesie; kanciasty literacko język pozwala prędzej na przyswojenie informacji niż zanurzenie się w przedstawianych scenach.
Powyższe elementy znacząco utrudniają obcowanie z treścią. Szkoda tym bardziej, że oprócz niebanalnego świata przedstawionego autor stawia pytania dotyczące granic władzy jednostki i jej nieomylności. Niestety, by do nich dotrzeć, trzeba przebić się przez męczące czytelnika fragmenty, których nie osładza nawet przemyślana i urozmaicona szata graficzna prezentująca m.in. prasowe wycinki o tym, jak zmienił się świat pod wpływem alki. Powieść Głowackiego wzbudza więc ambiwalencję: z jednej strony ma niezaprzeczalne walory, ale z drugiej zaserwowane one zostały w ciężkostrawnej formie. Mariaż spektakularnych i w założeniach rozrywkowych slajdów z przemyślaną koncepcją tym razem nie wypalił.




Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-06-17 08:54:24
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

xaric - 10:18 17-06-2012
Mam mniej więcej podobne odczucia, też właśnie odłozyłem Alkaloid na półke po przeczytaniu. Ciężko mi się jednak zgodzić ze wspomnianą kanciastością literacką, warsztatowo i językowo nie miałem z Alkaloidem problemów, to raczej to rozdrobnienie fabuły jakoś sprawiło że nie zostałem wessany w świat alki. Przez większość czasu spędzanego na lekturze miałem w głowie 'no dobrze, ale o co kaman?' potem zbiory scenek były objaśniane ale nie zmieniało to faktu, że do tego objaśnienia trzeba było dobrnąć przez coraz więcej znaków zapytania i scen dziwnie 'od czapy'. Ciężko mi sie określić w ocenie, wiem jednak na pewno że ciężko wobec tej książki przejsć obojętnie.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Wygraj "Mutanta"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS