NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Mull, Brandon - "Baśniobór. Plaga cieni" (oprawa twarda)
Wydawnictwo: W.A.B.
Cykl: Baśniobór
Tytuł oryginału: Fablehaven. Grip of the Shadow Plague
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Data wydania: Maj 2012
ISBN: 978-83-7747-671-0
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 464
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2008
Tom cyklu: 3



Mull, Brandon - "Baśniobór. Plaga cieni"

Trzeba wam wiedzieć, że lata recenzenckiego fachu potrafią zrobić z czytelnika istotę niezwykle zrzędliwą, obojętną i wymagającą, ale – przyznaję szczerze – na kolejną część „Baśnioboru” czekałem jak na rozpakowanie gwiazdkowych prezentów. Do pisarstwa Brandona Mulla można mieć sporo zastrzeżeń, ale prawda jest taka, że gdybym potrafił popłynąć pod prąd rzeki czasu i wrócić do czasów dzieciństwa, to takie właśnie książki pakowałbym do łódki.

Tom pierwszy przyjąłem jeszcze ze sporym sceptycyzmem, narzekając na nieskładną kreację świata, moralnym indyferentyzm i uproszczoną psychologię bohaterów. W tomie drugim Mullowi udało się wyeliminować wiele wad, a te, które pozostały, umiejętnie przesłonił dynamiczną akcją, ciekawymi postaciami i ich barwnymi przygodami.

Jak na tym tle wypada tom trzeci? Niestety, mówiąc szczerze, jest nieco rozczarowujący. Po części to pewnie efekt ogromnych nadziei rozbudzonych w drugim tomie, a po części nie dość solidnego wykonania. Gdyby rozrysować wykres przebiegu atrakcyjności całego cyklu, „Plaga Cieni” kreśliłaby na nim odwrócenie wzrostowego trendu i okres (przejściowej, miejmy nadzieję) słabości.

Akcja powieści stanowi bezpośrednią kontynuację wydarzeń opisanych w poprzednim tomie. Od pierwszych stron trafiamy w okres tych samych wakacji, napotykamy liczne postaci znane z „Gwiazdy Wieczornej...” i niedokończone w niej wątki, a – w przypadku nieco gorszej pamięci lub dłuższej przerwy w lekturze – możemy nie uciec przed uczuciem chwilowego zagubienia. Ścisłe powiązanie tomów drugiego i trzeciego pomaga jednak autorowi uniknąć mozolnego zawiązywania akcji i dynamizuje fabułę powieści. Dodatkowo ubarwia ją okresowe rozdzielenie ścieżek głównych bohaterów (Kendry i Setha) oraz urozmaicenie w postaci Zaginionej Góry – nowego rezerwatu, z jego pustynną scenerią, stanowiącą miłą odmianę od leśnej monotonii Baśnioboru.

Niestety, to właśnie w wydarzeniach rozgrywających się w drugim rezerwacie, skupiły się wady tej książki. Wątek został nakreślony w pośpiechu, a niektóre fragmenty zostały okrojone do tego stopnia, że ich opisy podważają psychologiczną wiarygodność postaci i logiczną spójność fabuły. Przykładów jest aż nadto. Bohaterowie przyjmują śmierć towarzyszy z porażającą obojętnością („A ja byłem jego dłużnikiem. Uratował mi skórę. Groźne miejsce. Pech. Chodźmy dalej”). Długo przechodzą trudną drogę pełną śmiertelnych pułapek, a potem wracają nią w ciągu jednej strony. Człowiek-cień nie może mówić (całkiem logiczne, gdy jest się pozbawionym strun głosowych cieniem), ale może słuchać (już niezbyt logiczne, gdy jest się cieniem pozbawionym przecież błony bębenkowej). W obliczu zagrożenia, bohaterowie wydostają zaś z kryjówek starannie ukryte i zabezpieczone artefakty, które ukryto i zabezpieczono po to, by chronić je przed takim właśnie zagrożeniem.

Drobne potknięcia i niespójności można by mnożyć, ale wydaje się, że nie są książce rozłożone równomiernie. Jej początek wydaje się nie odbiegać od poziomu drugiego tomu, a zakończenie w dużej mierze rekompensuje słabości. Błędy, nonszalancko pominięte szczegóły i fragmenty napisane od niechcenia kumulują się gdzieś w środkowej części. Z samej treści książki nie sposób wydedukować przyczyny, ale leżą one najpewniej i w metodzie pisarskiej (czyżby pośpiech? dopisanie słabszych epizodów w ramach uzupełniania objętości?), i w nie dość starannej redakcji.

Nieco kontrowersji budzą też uproszczenia w kreacji postaci. Sam konflikt sił dobra i zła jest mocno odpersonalizowany, a ciężar przeniesiony jest z konfliktów interpersonalnych ku bezosobowym zagadkom, przeszkodom i zadaniom. To akurat cecha charakterystyczna całego cyklu, ale w trzecim tomie zjawisko przybiera na sile. Tytułowa plaga cienia rozprzestrzenia się jak choroba wirusowa, bez związku z moralnymi wyborami bohaterów, a postacie potasowane są między jasną a ciemną stronę mocy bez silenia się na psychologiczne uzasadnienia.

Z jednej strony jest to sprytny manewr zwalniający autora z konieczności odpowiadania na pytania o motywy (biorąc pod uwagę metodę zarażania, wystarcza zwykle odpowiedź: „coś mnie ugryzło”). Z drugiej jednak strony pozbawia powieść ważnego elementu świadomej walki między dobrem a złem, konieczności dokonywania moralnych wyborów i brania za nie odpowiedzialności. Ten defekt wzmacnia dodatkowo wszechobecna infiltracja i konspiracja, które miały zapewne budować dramaturgię. Różnice między dobrymi i złymi postaciami są często niedostrzegalne (wszak najszlachetniejsze pobudki i akty heroizmu mogą się potem okazać wyłącznie kamuflażem). Obawiam się, że taka metoda kreacji postaci odbiera fabule ważny, ludzki wymiar, a dodatkowo każe zadać pytanie, czy książka aby na pewno stanowi odpowiednią lekturę dla młodego czytelnika.

Po wszystkich tych zastrzeżeniach nie zabrzmi to może wystarczająco wiarygodnie, ale potencjał cyklu ciągle pozostaje dość spory. Jeśli przymknąć oko na chwilowy kryzys formy, powieść ciągle rewanżuje się kilkoma ciekawymi scenami i pomysłami, dynamiczną akcją tudzież lekką i relaksującą formą. Wykres atrakcyjności ustanowił minimum w czasie wizyty w Zaginionej Górze i od tamtej pory zdecydowanie kieruje się ku górze. W perspektywie kolejnych części słabsze fragmenty „Plagi cieni” mogą wydać się wyłącznie wypadkiem przy pracy.



Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2012-05-22 19:42:42
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS