NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Abercrombie, Joe - "Bohaterowie" (2019)

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Ukazały się

Siwiec, Tomasz - "Muchy"


 Siwiec, Tomasz i Jakub - "Krwawy połów"

 Campbell, Jack - "Przestrzeń zewnętrzna: Nieugięty"

 Žamboch, Miroslav - "Bakly. W objęciach śmierci", tom 2

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

 Śmigiel, Łukasz - "Daemon"

 Black, Holly - "Królowa niczego"

 Jameson, Hanna - "Ostatni"

Linki

Wegner, Robert M. - "Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza"
Wydawnictwo: Powergraph
Cykl: Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Data wydania: Marzec 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-61187-41-7
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 688
Cena: 47,00 zł
Tom cyklu: 3
Seria: Fantastyka z plusem



Wegner, Robert M. - "Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza"

Fantasy w zachodnim stylu


Czy jest możliwe by w kraju nad Wisłą pisać epickie fantasy tak, jak to robią w krajach anglojęzycznych? Wegner swoimi książkami udowadnia, że jak najbardziej. Jego pierwsza powieść utrzymuje poziom znany z wcześniejszych zbiorów; jednocześnie autorowi udało się uniknąć błędów tak często przydarzających się w przejściu od opowiadań do długiej formy.

Robert M. Wegner zawojował polskich miłośników epickiego fantasy dwoma tomami opowiadań z serii „Opowieści meekhańskiego pogranicza”. Szesnaście historii z czterech krańców imperium przyniosło liczne potyczki, uniesienia i emocje. Nie było jeszcze chyba w Polsce pisarza, który tak dobrze wpasowałby się w zachodnie wzorce fantasy. Jednocześnie był to jedynie przedsmak przed większą całością, wprowadzenie w realia, przedstawienie bohaterów. Prawdziwa przygoda z Meekhanem miała się rozpocząć dopiero od powieści. I oto jest „Niebo ze stali”, powieść może nie idealna, ale sprawiająca podczas lektury mnóstwo radości.
W książce poznajemy dalsze losy bohaterów z „Północy” i „Wschodu”, czyli oddziału Górskiej Straży pod dowództwem porucznika Kennetha, Wozaków oraz Kailean i Dagheny. Wątki, początkowo prowadzone oddzielnie, po pewnym czasie się zazębiają. W trakcie wydarzeń postaci korzystają zarówno z ostrej stali, jak i magicznych sztuczek. Wśród opisywanych przygód jest afera szpiegowska, przemarsz bardzo nietypowej armii, jest wreszcie sól epickiego fantasy, czyli sceny walki i wielkie bitwy. Wegner korzysta z całego bogactwa rozwiązań fabularnych występujących w gatunku. Dzięki takiemu urozmaiceniu nie pozwala odbiorcy nudzić się ani przez chwilę.
Powieść Wegnera oferuje te same atuty, co zbiory opowiadań, chociaż już w nie takim natężeniu. Jest to o tyle zrozumiałe, że długa forma ma inne wymogi konstrukcyjne i nie jest możliwe tworzenie punków kulminacyjnych co kilkadziesiąt stron, czy też umożliwianie czytelnikowi regularnego przeżywania katharsis przy mocnych zakończeniach scen czy wątków. W efekcie można odnieść wrażenie, że akcja „Nieba ze stali” toczy się mniej dynamicznie. To powolne (ale nie zbyt wolne) budowanie napięcia i splatanie wątków rekompensuje końcówka, w której jest wszystko, czego czytelnik Wegnera oczekuje: krwawe pojedynki na śmierć i życie, dramatyzm, emocje i łzy.
Pewną, chociaż nieznaczną przeszkodą w przeżywaniu wydarzeń są nie zawsze wyraziste postaci, miejscami zepchnięte na dalszy plan przez samą historię. Stąd też niektóre wątki, choć wiele wnoszące do fabuły, nie są tak samo zajmujące jak inne. Nie wynika to z braku umiejętności pisarskich, a raczej z autorskiego wyboru – gdy obiektyw literackiej kamery zostaje nakierowany na jakąś postać, wątek od razu zaczyna nabierać dodatkowych barw.
We wstępie wspomniano, że trudno znaleźć polskiego autora piszącego podobnie do Wegnera. Jednakże patrząc na światową fantastykę, widać jednego autora, którego twórczość ma wiele cech wspólnych. Jest nim Steven Erikson (twórca „Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych”) i chociaż polski pisarz nie stworzył tak rozbudowanego świata, a postaci nie posiadają (w większości) nadludzkich mocy, to między cyklami obu tych autorów można rozpoznać pewne analogie. Widoczne jest to w sposobie konstruowania powieści i ich zakończenia, niektórych rozwiązaniach dotyczących kreacji świata, skłonności do nieco czarnego humoru (u Wegnera element wykorzystywany dosyć oszczędnie), umiejętności tworzenia scen pełnych patosu, a jednocześnie sprawiających wrażenie naturalnych. Należy jednocześnie nadmienić, że w graniu emocjami czytelnika polski autor jest lepszy od Kanadyjczyka; również z fantastycznych rekwizytów Wegner korzysta z większą rezerwą.
Wydawało się, że dwa zbiory opowiadań stanowią wprowadzenie do następnych tomów. Po lekturze „Nieba ze stali” można stwierdzić to samo. Owszem, akcja toczy się wartko, a część wątków z wcześniejszych utworów się splata, ale nadal daleko jest do odkrycia, co stoi za opisywanymi wydarzeniami. Oczywiście w powieści pojawiają się kolejne poszlaki i informacje, ale czytelnik – podobnie jak bohaterowie – nadal błądzi we mgle domysłów. Fanów cyklu z pewnością to cieszy, gdyż zapowiada się jeszcze spora dawka wyśmienitej lektury. Minus jest tylko jeden: trzeba będzie na nie czekać. W przypadku tak dobrego page-turnera oczekiwanie potrafi być naprawdę nieznośne.

Recenzja równolegle ukazała się w siedemnastym numerze Literadaru.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2012-04-06 16:45:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Jander - 23:22 06-04-2012
Uwielbiam Eriksona, nie przepadam za Wegnerem. Nie wiem o co chodzi.

Shadowmage - 08:03 07-04-2012
Pewnie za mało magii :P

Jander - 10:46 07-04-2012
Za mało wszystkiego.

Lett - 11:22 07-04-2012
Zachwycam się Wegnerem, znudził mnie kilka tomów temu Erikson. Bez złośliwości to.

historyk - 16:20 07-04-2012
Mnie akurat obaj zdecydowanie do gustu nie przypadli. Eriksona - w bólach i nudzie - przeczytałem jedną książkę, Wegnera nawet jednej skończyć mi się nie udało, rzuciłem to w kąt gdzieś w połowie...

Yans - 18:44 07-04-2012
Wegnera uwielbiam i uważam, że w chili obecnej pisze lepiej od Eriksona, który gdzieś tak od 5 tomu Malazańskiej sagi stracił polot i przynudza.

Jander - 23:13 07-04-2012
Żeby tak Wegner prezentował chociaż 1/2 tego co Erikson.

Tigana - 11:01 08-04-2012
Jander pisze:Żeby tak Wegner prezentował chociaż 1/2 tego co Erikson.

To by stracił wielu czytelników np mnie :wink:

ASX76 - 16:32 09-04-2012
Tigana pisze:
Jander pisze:Żeby tak Wegner prezentował chociaż 1/2 tego co Erikson.

To by stracił wielu czytelników np mnie :wink:


Gdyby była to lepsza połowa Eriksona, to dlaczego nie? ;)

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"


 King, Stephen - "Instytut"

 Flint, Eric - "1632"

 Simmons, Dan - "Zimowe nawiedzenie"

 Butcher, Jim - "Zmiany"

 Tolkien, J.R.R. - "Upadek Gondolinu"

 Cherezińska, Elżbieta - "Wojenna korona"

 Raduchowska, Martyna - "Fałszywy Pieśniarz"

Fragmenty

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

 Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"

 Jensen, Danielle L. - "Królestwo Mostu"

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS