NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Weekes, Patrick - "Cesarstwo masek"

Mammay, Michael - "Planeta"

Ukazały się

Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)


 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

 Paolini, Christopher - "Widelec, Wiedźma i smok"

 Flanagan, John - "Powrót Temudżeinów"

 Bloch, Robert - "Psychoza"

 Campbell, John W. - "Coś"

Linki

Card, Orson Scott - "Statki Ziemi"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cykl: Card, Orson Scott - "Powrót do domu"
Tytuł oryginału: The Ships of Earth
Tłumaczenie: Kamil Lesiew
Data wydania: Październik 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7648-944-5
Oprawa: miękka
Format: 142 x 202 mm
Liczba stron: 352
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 1994
Tom cyklu: 3



Card, Orson Scott - "Statki Ziemi"

Ośmiu mężczyzn, osiem kobiet i gorąca pustynia. Czy wybrańcy Nadduszy poradzą sobie z nieznośnym skwarem, wewnętrznymi konfliktami, napięciem seksualnym i ohydnym wielbłądzim serem? Czy komuś uda się odnaleźć kosmoloty i zabrać wszystkich na Ziemię, a przy okazji zgarnąć specjalną nagrodę od samego Nadduszy? Co na to wszystko zamieszkujące pustynię pawiany? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się oglądając nowe ekscytujące reality show „Statki Ziemi”.
Trzeci tom serii „Powrót do domu” Orsona Scotta Carda w całości opowiada o tym, jak grupa wybranych przez komputerowe bóstwo osób radzi sobie, żyjąc z dala od cywilizacji. Ich celem jednak jest nie tylko przetrwanie, ale i dotarcie do miejsca, z którego będą mogli wyruszyć na Ziemię. Problem polega na tym, że sam Naddusza nie bardzo wie, jak ich tam doprowadzić. Nic to jednak, gdyż najwyraźniej nikomu się specjalnie nie spieszy. Życie na pustyni samo w sobie nie jest takie ciężkie, jak mogło się na początku wydawać. Bohaterowie zdają się posiadać umiejętność przystosowania do każdych warunków. Nie mogą jedynie przystosować się do siebie nawzajem.
Fabuła „Statków Ziemi” przypomina typowy program typu reality show. Czytelnik śledzi codzienne życie garstki uczestników całkowicie odciętych od świata. Oczywiście wszystko ubarwione jest odpowiednią ilością dramatyzmu spowodowaną spięciami pomiędzy poszczególnymi osobami. Naddusza występuje tutaj niejako w roli „Wielkiego Brata”, który wszystko obserwuje i ingeruje w szczególnie drastycznych przypadkach, jednak pozostaje milczący, kiedy jego interwencja nie jest absolutnie niezbędna, aby nie obdzierać programu z ładunku emocjonalnego. Do tego postanowił zrobić psikusa grupce swych wybrańców łącząc ich w wyjątkowo niedobrane pary bez możliwości zgłoszenia reklamacji. Skłóceni, spiskujący przeciw sobie, małostkowi ludzie zmuszeni by żyć w niechcianych, a zarazem nierozerwalnych związkach absolutnie nie nadają się na prekursorów nowego życia na Ziemi. Idealnie za to pasują do programu telewizyjnego wdzierającego się w najmniej przyjemne sfery ludzkiego życia.
Pierwszy rozdział rozpoczyna się rozmową Shedemei i Rasy, krótko po opuszczeniu Basiliki przez bohaterów. Obie panie wyrażają swe obawy odnośnie życia na pustyni, jednak to nie ciężkie warunki są powodem ich zmartwień. Według nich najważniejszym problemem wymagającym natychmiastowego omówienia jest to, czy pozostali podróżnicy sprawdzą się w roli monogamistów, czy może ich mała wycieczka zmieni się wkrótce w wielką orgię. I jak może sugerować taki wstęp, spora część ważniejszych wydarzeń obracać się będzie wokół relacji między postaciami, a te w większości przypadków nie są zbyt zdrowe. Akcję napędzają małe i większe spiski kierowanych zawiścią bohaterów oraz wymuszone romansiki last minute. Sprawia to, że momentami jest ciekawie, lecz po dłuższym czasie ta cała nienawiść i inne skrajne emocje nagromadzone przez tak małą grupkę ludzi zaczynają czytelnika irytować.
Od samego początku serii nie lubiłam w zasadzie żadnego z bohaterów. Łaskawszym okiem zdarzyło mi się spojrzeć jedynie na generała Moozha (który w tej części nie występuje) i na Luet. Ta druga to młodziutka wodna wieszczka, a później także żona Nafaia. Dziewczynie zdarzało się wcześniej wykazać siłą charakteru, lecz w „Statkach Ziemi” straciła wiele ze swojej stanowczości i pozwoliła zrobić z siebie zwykłą kurę domową (namiotową?), tak jak pozostałe kobiety. Wszystkie panie jakby zgodziły się w milczącym porozumieniu, że na pustyni oddadzą pałeczkę mężczyznom, a same zajmą się rodzeniem dzieci. Mężczyźni za to nie byliby sobą, gdyby nie zaczęli się tą pałeczką wzajemnie okładać... Niepokoi mnie jednak jedna cecha, którą Card niezmiennie obdarza bohaterów, a mianowicie jakaś dziwna płynność charakteru. Osobowość danej postaci zdaje się zmieniać zgodnie z aktualnym zamysłem autora. Przykładowo Meb to tchórz i nieudacznik, który nie wahałby się dla kaprysu pozabijać kilku pawianów. W pewnym momencie jednak nie tylko ratuje on jednego ze swych braci, ale i rzuca się na pomoc wielbłądowi, ryzykując własnym życiem (po czym jakby nigdy nic powraca do stadium tchórza). Z kolei Zdorab był w pierwszym tomie ukazany jako typowe popychadło. Nieszczęsny człowiek pozwolił się wywieźć obcym ludziom na pustynię i teraz w kółko im usługuje (za Naddusza zapłać, bo pieniędzy żadnych nie dostaje). Do tego dał się zwieść Nafaiowi, gdy ten wcielił w życie naprawdę kiepski podstęp, a to już coś mówi o jego inteligencji. Jednak nagle Zdorab przebudził się jako obdarzony ogromną wiedzą i pokorą, kulturalny i spokojny dżentelmen. O transformacji zakompleksionej i niewiedzącej czego chce Hushidh w przejmującą inicjatywę kusicielkę nawet nie chcę wspominać. Przypuszczam, że autor chciał, aby czytelnicy spojrzeli na postacie z różnych punktów widzenia i być może dostrzegli ich wielowymiarowość. Niestety przeskoki są tak nagłe, że jedyne co widzimy to solidne zaburzenia osobowości.
Jeszcze jedna rzecz warta wspomnienia. Odnotowałam średnio udane żarty o pawianach przewijające się tu i ówdzie w „Pamięci Ziemi” i „Wezwaniu Ziemi”. Postanowiłam wspaniałomyślnie nie wykorzystać tego faktu i nie pastwić nad kilkoma kiepsko skrojonymi postaciami, porównując je do tych sympatycznych zwierzątek. To złośliwe, myślałam, i tak w kółko na nich narzekam. „Statki Ziemi” wystawiły mnie na ciężką próbę. Jest więcej dowcipów o pawianach, pojawiają się całe stada pawianów, zaprzyjaźniony pawian, tresowanie pawianów, a nawet senna wizja z pawianem w roli głównej. W pewnym sensie dzięki pawianom rozpoczyna się nowy etap w życiu ich mniej owłosionych przyjaciół. Sam autor pisze, że pawiany to jedne z jego ulubionych bohaterów. Cóż, panie Card, w tym punkcie jesteśmy jednomyślni.
„Statki Ziemi” to książka napisana nie gorzej niż poprzednie części serii. Trzyma taki sam poziom, jeśli nie wznosi się ciut wyżej. Może jest to spowodowane tym, że sny odgrywają coraz mniejszą rolę w prowadzeniu fabuły. Teraz są co najwyżej enigmatyczną zapowiedzą przyszłych zdarzeń. Kilka spraw zaczyna wymykać się Nadduszy spod kontroli, a Nafai i spółka będą musieli w końcu podjąć jakieś działania samodzielnie. Oczywiście jak tylko uporają się z osobistymi problemami, co niestety zajmie im trochę czasu. Mimo wszystko nie można powiedzieć, by powieść była nudna. Właściwie jest to w miarę przyzwoita lektura pod względem fabularnym. Niestety mało interesujące postaci i niekonsekwencje charakterologiczne, których dopuszcza się na nich autor, mogą skutecznie zrazić czytelnika, gdyż teraz zostają obnażone jeszcze bardziej. Co prawda niewykluczone, że w następnym tomie sytuacja ulegnie poprawie. Z drugiej jednak strony nigdy nie można być pewnym, czy tłamszone konflikty nie zakończą się wielkim rozlewem krwi. Biorąc pod uwagę częste zmiany osobowości, wszystko jest możliwe. Jednak byłoby lepiej nie przenosić tak wielu negatywnych emocji na nową planetę.



Autor: Paulina Szydłowska
Dodano: 2012-02-03 08:30:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Wygraj "Mutanta"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"


 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Komuda, Jacek - "Westerplatte"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS