NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

Bardugo, Leigh - "Język cierni"

Ukazały się

Dukaj, Jacek - "Katedra" (2017)


 Day, David - "Atlas Tolkienowski"

 Smith, Guy N. - "Przeklęci"

 Martin, George R.R. - "Rycerz Siedmiu Królestw" (wyd. ilustrowane)

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Douglas, Ian - "Star Carrier. Mroczny Umysł"

 Mull, Brandon - "Smocza straż"

 Lovecraft, H.P. - "Nienazwane"

Linki



Ciszewski, Marcin - "www.ru2012.pl"
Wydawnictwo: Znak
Cykl: Wojna.pl
Data wydania: Listopad 2011
ISBN: 978-83-240-1664-8
Oprawa: miękka
Format: 144×205mm
Liczba stron: 356
Cena: 33,90 zł
Tom cyklu: 4



Ciszewski, Marcin - "www.ru2012.pl"

O jeden most/tom za daleko

„www.ru2012.pl” Marcina Ciszewskiego to bezpośrednia kontynuacja losów postaci poznanych na kartach powieści „www.1939.com.pl” i „www.1944.waw.pl”. Książka rozpoczyna się od bardzo mocnego akcentu – już w pierwszym zdaniu dowiadujemy się o śmierci głównego bohatera, a chwilę później stajemy się świadkami terrorystycznego ataku na lotnisko w Okęciu. Wydawałoby się, że po takim otwarciu napięcie może tylko rosnąć – niestety nic bardziej złudnego.
Tak po prawdzie nie rozumiem Ciszewskiego. Finał „www.1944.waw.pl” był w moim odczuciu idealny. Słodko-gorzki, tak jak większość zwycięstw. Z jednej strony bohaterowie wracają do naszych czasów, a równocześnie poniesione straty nie pozwalają im w pełni cieszyć się z odniesionego sukcesu. Skąd więc pomysł na kontynuację? Pieniądze, naciski czytelników, a może chęć doprowadzenia wszystkiego do hollywoodzkiego happy endu? Jakby nie było, decyzja o napisaniu „www.ru2012.pl” wydaje mi się chybiona.
Podstawowym zarzutem, który można postawić autorowi to zmiana konwencji książki. O ile do tej pory czytaliśmy powieści militarne, gdzie na pierwszy plan wysuwały się opisy mniejszych i większych bitew, teraz mamy do czynienia z powieścią szpiegowską. Jerzy Grobicki wraz z towarzyszami zostaje uwikłany w walkę wywiadów niemieckiego (z okresu II w.ś.) oraz współczesnych – rosyjskiego i amerykańskiego. Celem ich działań jest zdobycie technologii podróżowania w czasie, a przynajmniej przeszkodzenie w jego użyciu przeciwnikom. Rozpoczyna się klasyczna gra wywiadów, gdzie każdy może okazać się zdrajcą, a dawny sojusznik zaciekłym wrogiem. Temat chwytliwy, ale w wykonaniu Ciszewskiego niedopracowany. W trakcie lektury nie odczuwa się napięcia, a zagadki prezentowane przez autora, pomimo świadomego mylenia tropów, są łatwe do rozwiązania. Mało przekonująco w roli szpiega wypada sam Grobicki, który o wiele lepiej sprawdzał się w roli dowódcy jednostki wojskowej. Do tego trzeba dołożyć kilka ułatwiających życie przebłysków geniuszu czy „zbiegów okoliczności” mających na celu ułatwienie mu zadania, np. znajomość z ekspertem od bunkrów.
Kolejnym błędem Ciszewskiego było przeniesienie akcji do teraźniejszości. Pozbawiło to książkę jednego z głównych atutów poprzedniczek: wycieczki w czasie i pokazania różnic w mentalności i postawach ludzi z dwóch odrębnych epok. Brakuje też emocji – niby stawką opisanej batalii są losy całego świata, ale dużo ciekawiej wypadało powstrzymanie Blitzkriegu czy powodzenie powstania warszawskiego. Z tego też powodu w trakcie lektury nie odczuwa się, tak jak wcześniej, dumy płynącej z przewagi polskiego oręża nad niemiecką machiną wojenną.
Nie oznacza to oczywiście, że Ciszewski w ogóle zrezygnował z opisów konfrontacji współczesnych sił zbrojnych z ich odpowiednikiem z okresu II wojny światowej, wręcz przeciwnie. Opis bitwy pomiędzy wszystkimi stronami konfliktu (Niemcami, Rosją i Polską) zajmuje ponad siedemdziesiąt stron i stanowi punkt kulminacyjny powieści. W tym miejscu wypada po raz kolejny oddać szacunek autorowi, który należy do grona nielicznych pisarzy potrafiących tak plastycznie oddać przebieg działań zbrojnych. Dzięki opisowi wydarzeń zarówno z perspektywy szeregowego żołnierza, jak i poszczególnych dowódców odnosimy wrażenie uczestnictwa w walce. Co ciekawe nawet użycie elektronicznych cudów techniki nie gwarantuje sukcesu – w ostatecznej konfrontacji najważniejszym elementem pozostaje człowiek, jego spryt, wytrzymałość i wola zwycięstwa.
O ile batalistyczna część książki stoi na dobrym poziomie, prawdziwe schody zaczynają się w momencie, kiedy Ciszewski wchodzi na pole minowe zwane „podróżami w czasie”. We wcześniejszych częściach wątek ten był traktowany dość pobieżnie, wręcz po macoszemu. Większość bohaterów nie przejmowała się zbytnio zmianami w kontinuum czasoprzestrzennym, traktując je jako zło konieczne. Tymczasem duża część fabuły „www.ru2012.pl” mocno zahacza o kwestie paradoksów czasowych. I niestety autor nie wychodzi z tej konfrontacji obronną ręką. Służby specjalne niby od początku (od II w.ś.) wiedzą o całym przedsięwzięciu, ale nie robią nic, aby zawczasu interweniować. Ot, czekają biernie, aż nadejdzie dany dzień i dopiero wtedy na szybko montują operację. Autor raz ustami prezydenta USA wyraża obawę, że cały znany świat ulegnie zagładzie (nie zaistnieje w historii), a następnie pozwala żyć osobie, która w wyniku opisanych wypadków nie powinna się urodzić. Pewne istotne informacje raz pojawiają się, a raz znikają. Niezbyt fortunnym pomysłem jest także cofnięcie fabuły do punktu wyjścia, co moim zdaniem zwiększa tylko cały galimatias. Nieszczególnie szlachetne wydaje się także zachowanie głównego bohatera, który w imię partykularnych interesów zmienia przeszłość/przyszłość wielu milionów ludzi. Gdyby tak chociaż pojawiła się wzmianka o możliwości istnienia alternatywnej rzeczywistości, co tłumaczyłoby część powstałych paradoksów. A tak, chcąc zakończyć książkę klasycznym happy endem, pisarz lekceważy wszystkie prawidła podróży w czasie lub ewentualnie nagina je do własnych potrzeb.
„www.ru2012.pl” to słabe zakończenie naprawdę udanej serii. Widać, że Ciszewski miał chęć doprowadzenia cyklu do pomyślnego finału, szkoda tylko, że zapomniał, czym wybrukowane jest piekło.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2012-01-11 17:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Cameron, Miles - "Straszny smok"


 Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

 Weitz, Chris - "Młody świat"

 Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

 Weir, Andy - "Artemis"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

Fragmenty

 Gromyko, Olga; Ułanow, Andriej - "Plus/minus"

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS