NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Pilipiuk, Andrzej - "Księżniczka" (2020)

 Biedrzycki, Bartosz - "Zimne światło gwiazd"

 Campbell, Jack - "Zaginiona flota. Odważny" (2020)

 Kloos, Marko - "Wstrząsy wtórne"

 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

Linki

Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Bicz Boży" (miękka)
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Ja, inkwizytor
Data wydania: Czerwiec 2011
ISBN: 978-83-7574-220-6
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 484
Cena: 38,85 zł
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki



Piekara, Jacek - "Ja, inkwizytor. Bicz Boży"

A ja coś wiem, ale nic nie powiem


Rozpoczynając lekturę najnowszej książki Jacka Piekary z cyklu o Mordimerze Madderdinie miałem złe przeczucia. Już poprzednie odsłony cyklu „Ja inkwizytor” nie spełniły moich oczekiwań – no bo co mogło zachwycić w czterech przeciętnych opowiadaniach, niewnoszących nic nowego do całej sagi? Drugą rzeczą wywołującą mój niepokój był fakt, iż będziemy mieć do czynienia z powieścią, a doświadczenie z „Przenajświętszą Rzeczypospolitą” oraz „Charakternikiem” pokazywało, iż dłuższa forma literacka nie stanowi mocnej strony Jacka Piekary. Z drugiej strony była też iskierka nadziei – nowe wyzwanie dawało autorowi szansę na wyjście poza dotychczasowy schemat przygód o bogobojnym inkwizytorze. W dodatku opis wydawcy sugerował, że otrzymamy w końcu odpowiedź na kilka zagadek nurtujących czytelników.
Początek książki jest standardowy. Młody Mordimer wraz z innymi inkwizytorami rozpoczyna kolejne śledztwo, tym razem w sprawie tajemniczej śmierci jednego z biskupów. Okoliczności wydarzenia są co najmniej dziwne, a sytuacji nie ułatwiają dostarczone Świętemu Oficjum liściki z biblijnym cytatem będące wyzwaniem rzuconym przez ukrywającego się w cieniu sprawcę. W miarę rozwoju fabuły, jak to zwykle u Piekary bywa, padają kolejne ofiary, a dochodzenie zatacza coraz szersze kręgi. Zmieniają się podejrzani, pojawiają się nowe, dziwne okoliczności. Innymi słowy otrzymujemy nie więcej, niż jeszcze jedno inkwizytorskie opowiadanie.
Biorąc pod uwagę całość kompozycji powieści nasunęła mi się analogia z tekstem „Wąż i gołębica” ze zbioru „Młot na czarownice”. Autor zastosował tutaj podobny zabieg: śledztwo stanowi jedynie pretekst do spotkania Mordimera z osobą posiadającą olbrzymią wiedzę na temat Jezusa Chrystusa, Kościoła i samej Inkwizycji. I mogę się założyć, że ów ktoś jeszcze pojawi się na kartach cyklu.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której pomyślałem w trakcie lektury. Być może się mylę, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z powieścią, ale z dwoma przenikającymi się opowiadaniami. Wystarczyłoby jedynie oddzielić wątek śmierci biskupa od kwestii związanych z klasztorem, wprowadzić lekkie korekty w fabule i gotowe – mamy dwa niezależne teksty. Przyjmując mój punkt rozumowania, rodzi się pytanie: czemu miałby służyć taki zabieg? Zabrakło materiału na dwa pełnowartościowe teksty? Chyba nie, bo na każdy z wyszczególnionych przeze mnie wątków przypada mniej więcej ta sama liczba rozdziałów. Dużo bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że Piekara chciał przeprowadzić próbę generalną przed „Czarna Śmiercią”? Ewentualnie szukam dziury w całym, a tekst po prostu rozrósł się z poziomu opowiadania do powieści.
Mocno temu „rozrostowi” pomogły rozbudowane dialogi. Jeśli w książce pojawia się opcja awansu Mordimera, to automatycznie zostajemy szczegółowo zapoznani z zasadami funkcjonowania Świętego Oficjum na odległych placówkach. Spotkanie z mordercą to z kolei okazja do prowadzenia dysput teologicznych. Równie rozmowni są świadkowie zbrodni, tajni współpracownicy oraz podejrzani; nie mogło także zabraknąć miejsca dla monologów wewnętrznych naszego bohatera i jego przemyśleń. W rezultacie otrzymujemy dużo słów, a mało treści.
A jak się ma sprawa wyjawienia sekretów inkwizytorskiej rzeczywistości? Kiepsko. Autor w dalszym ciągu bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę sugerując, że zaraz coś ujawni, by chwilę później zmienić zdanie. Wbrew wydawniczej nocie nie otrzymamy jednoznacznej odpowiedź na pytanie co stało się z Chrystusem po zdobyciu Rzymu, ani jaki los pisany jest głównemu bohaterowi serii. Owszem, są podane pewne wskazówki, sugestie, ale nic ponad to. W zamian dostajemy kolejne zagadki; tylko dlaczego część z nich przypomina te rodem z powieści Dana Browna?
Byłbym jednak niesprawiedliwy, gdybym powiedział, że „Bicz Boży” nie wnosi nic nowego do wiedzy o „piekarowym” uniwersum. Między słowami znajdziemy informacje na temat geografii (m.in. Polski), funkcjonowania Inkwizycji, a także historii. Autor kilkakrotnie nawiązuje przy tym do czasów antycznych i postaci założyciela Świętego Oficjum Marka Kwintyliusza, co może sugerować zaawansowany etap prac nad „Rzeźnikiem z Nazaretu”. Nie są to jednak żadne kamienie milowe, a raczej kamyczki uzupełniające ogólny obraz świata przedstawionego.
Patrząc obiektywnie „Ja inkwizytor. Bicz Boży” Jacka Piekary nie stanowi regresu, ale także nie jest krokiem naprzód. Po prostu dostajemy książkę, która idealnie wpisuje się w cykl inkwizytorskich przygód. Niby dostarcza nowe informacje, a jednocześnie nie wprowadza nowej jakości. Ot, krok do przodu i dwa w tył. I nie zmieni tego ani fakt, że dostajemy najobszerniejszy z dotychczasowych wolumin, ani buńczuczne zapowiedzi na okładce. Produkt tylko dla wytrwałych fanów.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2011-08-22 20:54:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS