NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Ukazały się

Bradbury, Ray - "Green Town"


 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

 Miller, Frank; Wheeler, Thomas - "Przeklęta"

Linki

Cornwell, Bernard - "Nieprzyjaciel Boga"
Wydawnictwo: Erica
Cykl: Trylogia arturiańska
Tytuł oryginału: The Enemy of God
Tłumaczenie: Jerzy Żebrowski
Data wydania: Wrzesień 2010
Wydanie: II
ISBN: 978-83-62329-00-7
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 520
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 1996
Wydawca oryginału: Michael Joseph & St Martins Press
Tom cyklu: 2



Cornwell, Bernard - "Nieprzyjaciel Boga"

Wiecznie dobra pragnąc, wiecznie chaos czyni


Chociaż pierwszy tom trylogii Bernarda Cornwella wprawił mnie w szok i osłupienie i całkowicie zmienił moje postrzeganie arturiańskiej legendy, to autor wystarczająco mnie zaintrygował, żebym sięgnęła po „Nieprzyjaciela Boga”. I mimo że byłam przygotowana na zderzenie obowiązującego mitu z wersją Cornwella, to udało mu się jeszcze niejednokrotnie mnie zaskoczyć.
Autor sprawnie kontynuuje podjęte wątki, a poprzednie wydarzenia przypomina zarówno w przedmowie, jak i w toku akcji. Tym razem opowieść wciąga od pierwszych słów, mniej tutaj rozważań Derfla o własnej marności, nawet przestoje akcji są interesujące, bowiem stanowią część historii. W „Nieprzyjacielu Boga” wyodrębnić można trzy główne wątki. Jednym jest poszukiwanie artefaktu, największego skarbu Brytanii, magicznego Kotła, z którego pomocą Merlin pragnie przywrócić władzę dawnym bogom. Drugim życie samego Derfla. Narrator daje się poznać z romantycznej strony, czytelnik więcej dowiaduje się o jego prywatnym życiu i powiązaniach z ówczesnymi wydarzeniami. Trzecim i najważniejszym motywem są dążenia Artura do jedności brytyjskich plemion i wypędzenia Saksonów z wysp. Autor przedstawił już w „Zimowym monarsze” Artura jako świetnego stratega, tym razem czytelnik może obserwować również jego mroczniejszą stronę. I tak jak na początku podziwiałam tego bohatera, tak tutaj uznałam go za największego hipokrytę, naiwnego i słabego człowieka, którego największym marzeniem jest wieczny pokój i miłość nawet między wrogami. Rozumiem, w czym tkwiła jego wielkość, ale i jego największa porażka.
W drugim wątku zawiera się również motyw ścierania się religii. O ile pierwszy tom pokazuje obecność czarów w ludzkim świecie jako nieodłączną jego część, w którą jednak nie bardzo wierzą sami druidzi, o tyle tutaj magia traktowana jest z największym respektem. Wyrazem tego może być chociażby poszukiwanie wspomnianego Kotła. Nawet królowa Igraine, praktykująca chrześcijanka, za wszelką cenę pragnie czarów:
„– Opowiadają jednak, że wszyscy zniknęliście – upiera się moja królowa. – Ludzie Diwrnacha utrzymywali, że odlecieliście z wyspy. To znana historia! Moja matka mi ją opowiadała. Nie możesz po prostu powiedzieć, że odeszliście!” (s. 157-158)
Zgodnie ze świadectwami historii Cornwell przedstawia starą wiarę jako lokalną. Bóstwa tracą moce na terenach nie swojego panowania. Autor rewelacyjnie ilustruje słowami Derfla, poganina, walkę chrześcijan z innowiercami, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie dochodzi do szerzenia nienawiści i prób zwalczenia drugiej religii. Czytelnik coraz mocniej zdaje sobie sprawę, że stary świat odchodzi nieubłaganie, a wierzenia zachowają się w sercach jego wyznawców tylko do czasu ich śmierci. Co więcej, świat religii pokazany jest w silnej opozycji do rzeczywistości Artura. Sam tytuł powieści może być rozumiany dwuznacznie. Chociaż według narratora Nieprzyjacielem Boga wódz został nazwany przez chrześcijan, to nie wierzył on także w bogów Dumnonii. Pragnął za wszelką cenę przywrócić porządek rodzinnym ziemiom, co, jak powiedział Merlin, a potwierdził Derfel, jest niemożliwe:
„Kiedy jednak panuje porządek, nie potrzebujemy już bogów. [...] Jeżeli wszystko rozumiesz – mówiłem z namysłem – to nie ma już miejsca na czary. Wzywasz bogów tylko wtedy, kiedy jesteś zagubiony i wylękniony. Oni jednak lubią być wzywani, czują się bowiem wtedy potężni, i dlatego właśnie chcą, aby panował chaos.” (s. 76)
Tak, w świecie, w którym człowiek wszystko pojmuje, nie ma miejsca na cuda ani na wiarę, bo po co wierzyć, skoro wszystko daje się wyjaśnić naukowym językiem? Czyż nie do tego dąży człowiek? Jakkolwiek „Nieprzyjaciel Boga” to powieść historyczna, nie sposób nie zauważyć, że doskonale wpisuje się w czasy współczesne.
Podobnie jak w pierwszej części, tak „Nieprzyjaciel Boga” zachwyca historycznymi realiami i świetnie zobrazowanymi bohaterami, aczkolwiek subiektywizm w przedstawianiu niektórych osób i wydarzeń chwilami męczy. Żadna z postaci nie stoi w miejscu, każda w jakiś sposób ewoluuje, każdą czytelnik poznaje głębiej. Zgodnie z moim życzeniem w drugim tomie częściej pojawia się Ginewra, która dopiero tutaj ujawnia swe prawdziwe oblicze, a jednak nadal fascynuje i wydaje mi się jedną z najlepiej dopracowanych postaci w trylogii. Prym wiedzie natomiast Merlin, który charakterem przypomina czarownika z filmu „Excalibur” (nakręconego na podstawie poematu Malory’ego) – jego potęga nie tkwi w znajomości zaklęć, ale w nieprzeciętnej inteligencji, przebiegłości, wyrachowaniu i stanowczości w dążeniu do celów, bezczelności i bucie, które budzą szacunek i lęk, sprawiają, że chociaż jest strażnikiem dawnej wiary, jego zdanie nadal liczy się wśród królów Brytanii. Autorowi udaje się uniknąć jednoznaczności w przedstawianiu Saksonów, różniących się kulturą, ale posiadających wśród swoich mądrych oraz marnych wodzów. Aelle czy Cedrik mogą się równać z niejednym władcą Brytów pod względem wielkości w walce, jednak żaden nie dorasta Arturowi do pięt.
Historia snuta przez Derfla wydaje się bardzo prawdziwa, aczkolwiek on sam nie daje zapomnieć, że to zaledwie jedna z wersji i trzeba się liczyć z tym, że nie jest obiektywna. Cierpiętnicza postawa narratora nadal mnie denerwuje, coraz częściej jednak zastanawiam się, dlaczego wybrał życie zakonnika i służy znienawidzonemu przez siebie Sansumowi, skoro ten przedstawiany jest jako najczarniejszy z charakterów (zaraz po Lancelocie). Oprócz głównych wątków autor wplata w „Nieprzyjaciela Boga” opowieści związane z mitem arturiańskim, jak choćby historię miłości Tristana i Izoldy, nie mającą nic wspólnego z tą, którą znamy z liceum. Potężną dawkę romantyzmu, melodramatu nawet, dostajemy w wydarzeniach z życia samego Derfla. W powieści zdarzają się też zwroty akcji, jakich nie powstydziliby się twórcy telenowel. Mimo wszystko lektura nie ciąży i nawet spora ilość błędów nie razi tak bardzo, jak by mogła przy nudniejszej i mniej wprawnie napisanej książce.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2011-07-30 19:42:51
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

historyk - 13:16 31-07-2011
A dlaczego uważasz, że to powieść historyczna? Bo dla mnie to fantasy "kamelockie".

ASX76 - 14:10 31-07-2011
Może to pod wpływem szoku, osłupienia i zachwytu? :wink:

Eruana - 16:12 31-07-2011
To też :wink: fantasy jednak kojarzy mi się z jakimikolwiek czarami, magią, która rzeczywiście jest, a nie tylko się w nią wierzy i o niej mówi, a u Cornwella czegoś takiego nie ma, wszystko jest wytłumaczalne.

ASX76 - 16:36 31-07-2011
Co nie zmienia faktu, że powieść historyczna to nie jest. :wink:

Eruana - 14:19 03-08-2011
Pójdźmy na kompromis i określmy to jako fantasy historyczną, Sapkowskiego można było, Cornwella tyż (a dla mnie i tak jest to bardziej powieść historyczna niż fantasy).

ASX76 - 20:02 03-08-2011
O nie! Żadnych kompromisów, zero tolerancji! :wink:
Fantasy historyczna - historycy popadną w histerię na taką nazwę/określenie. :lol:

historyk - 23:58 03-08-2011
Eruana pisze:To też :wink: fantasy jednak kojarzy mi się z jakimikolwiek czarami, magią, która rzeczywiście jest, a nie tylko się w nią wierzy i o niej mówi, a u Cornwella czegoś takiego nie ma, wszystko jest wytłumaczalne.

Jesteś tego pewna? Bo nie za dobrze pamiętam - czytałem trylogię dawno temu, poprzednie wydanie - ale wydaje mi się, że którymś tomie wykorzystywany był magiczny kocioł.

Jeśli zaś nie było elementów stricte fantastycznych, to mam problem z zakwalifikowaniem tej pozycji. Bo w takim wypadku, fantasy to nie jest, ale powieść historyczna też nie. To taki mit odczytany na nowo z próbą racjonalizacji :). W każdym razie, fantasy może nie, ale fantastyka tak.

Shadowmage - 09:43 07-08-2011
Może po prostu powiedzmy, że to fantastyka historyczna? :)
Zresztą bardzo wiele książek aspirujących do miana powieści historycznych mniej lub bardziej nagina fakty i luźno je traktuje. Cornwell idzie tylko malutki krok dalej.
Inna sprawa, że "magia" była kiedyś czym naturalnym. Jeśli każdy taki element ma świadczyć o fantastyczności, to chyba Sienkiewicza i Kraszewskiego trzeba uznać za pisarzy fantasy :)

ASX76 - 14:44 07-08-2011
Proszę nie mącić! :wink:

historyk - 15:57 07-08-2011
Shadowmage pisze:Może po prostu powiedzmy, że to fantastyka historyczna? :)
Zresztą bardzo wiele książek aspirujących do miana powieści historycznych mniej lub bardziej nagina fakty i luźno je traktuje. Cornwell idzie tylko malutki krok dalej.
Inna sprawa, że "magia" była kiedyś czym naturalnym. Jeśli każdy taki element ma świadczyć o fantastyczności, to chyba Sienkiewicza i Kraszewskiego trzeba uznać za pisarzy fantasy :)

Kraszewskiego raczej nie czytuję (to taki Pilipiuk XIX w. - stawiał na ilość, nie jakość), ale Sienkiewicz to coś zupełnie innego niż Cornwell. Sienkiewicz pisał powieści historyczne, oparte na źródłach i badaniach historyków.

Cornwell wziął na warsztat epos rycerski, czyli coś z tego samego worka co mity, legendy, baśnie. I podjął próbę racjonalizacji, czyli obdarcia z elementów nadprzyrodzonych (choć nie do końca!), dodania wiarygodnych cech psychologicznych postaciom, wreszcie dostosowania kultury, sztuki walki itp. do realiów V-VI w. (w tych czasach miał działać król Artur, ale zgodnie ze średniowieczną "aktualizacją" świat przedstawiony zgodny był z tym co autorzy widzieli za oknem :) - czyli np. turnieje rycerskie właściwe dla wieku XII-XIII, kiedy część opowieści powstawała, ale nie dla wieku V, w którym miała toczyć się akcja).

Reasumując, nie jest to fantastyka historyczna, nie jest to historia alternatywna, nie do końca jest to fantasy. Może właściwe byłoby określenie "powieść parahistoryczna" albo właśnie "aktualizacja i racjonalizacja mitu".

Eruana - 21:23 07-08-2011
Ja się nie bawię w kategoryzowanie, dla mnie książka to dobra książka, średnia książka albo zła książka, staram się odchodzić od podziałów gatunkowych, bo to ma coraz mniej sensu, jest fikcja i nie-fikcja i jak widzę, muszę się bardziej pilnować;-P Jeden kocioł, który tak naprawdę nie wiadomo, czy był magiczny, bo zniknął zanim zdołano go wykorzystać w rytuałach, o fantastyce nie świadczy, a czym jest historyczny fakt, skoro badania historyczne co chwila dokonują nowych odkryć, kłócących się z poprzednimi? Cornwell podobnie jak Sienkiewicz siedział nad źródłami i podobnie jak on pokazał swoją wersję historii (nikt mi nie wmówi, że Potop albo Ogniem i Mieczem jest całkowicie zgodny z historią, no dajcie spokój). A recenzja to zapis czysto subiektywnych myśli na temat książki czy filmu, dla mojego znajomego Daybrakers może być horrorem, dla mnie to science fiction z wampirami i kto ma rację? I czy tu w ogóle chodzi o rację? Precz z gatunkowością! O.

historyk - 15:03 14-08-2011
Eruana pisze: a czym jest historyczny fakt, skoro badania historyczne co chwila dokonują nowych odkryć, kłócących się z poprzednimi? Cornwell podobnie jak Sienkiewicz siedział nad źródłami i podobnie jak on pokazał swoją wersję historii (nikt mi nie wmówi, że Potop albo Ogniem i Mieczem jest całkowicie zgodny z historią, no dajcie spokój).

Jedno już widzę z daleka - historykiem to Ty nie jesteś. Być może stąd te dziwaczne tezy i porównywanie Sienkiewicza (który korzystał z kronik, pamiętników, dokumentów) z Cornwellem, dla którego podstawowym źródłem był epos rycerski (czyli, upraszczając, bajki).

ps.
Nie ma czegoś takiego jak "całkowicie zgodny z historią", to nawet nie tylko Jasiennica, ale i Labuda z Łowmiańskim nie byli "całkowicie". Przede wszystkim sprawdź co to jest "historia". Dla szybkości uświadomię Cię, że historia to nie jest synonim słowa "przeszłość". Historia to nasz obraz przeszłości zbudowany na podstawie źródeł oraz wiedzy pozaźródłowej. O królu Arturze itp. nie donoszą żadne źródła, więc siłą rzeczy z historią sensu stricte nie ma powieść Cornwella nic wspólnego.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS