NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Wśród gwiazd"

Mammay, Michael - "Przestrzeń"

Ukazały się

Abnett, Dan - "Pancerz pogardy"


 Pilipiuk, Andrzej - "Traktat o higienie. Z dziejów dra Skórzewskiego"

 Jadowska, Aneta - "Kurczaczek i Salamandra"

 Jaumann, Bernhard - "Sępom na pożarcie"

 Brown, Ryk - "Aurora Cv-01"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Kres, Feliks, W. - "Północna granica" (edycja limitowana)

 Kres, Feliks W. - "Król Bezmiarów" (edycja limitowana)

Linki

Watts, Peter - "Rozgwiazda"
Wydawnictwo: Ars Machina
Cykl: Trylogia Ryfterów
Tytuł oryginału: Starfish
Tłumaczenie: Dominika Rycerz-Jakubiec
Data wydania: Kwiecień 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-932319-1-1
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 370
Cena: 37,90 zł
Rok wydania oryginału: 1999
Wydawca oryginału: Tor Books
Tom cyklu: 1



Watts, Peter - "Rozgwiazda"

Protoślepowidzenie


Peter Watts w przedmowie do polskiego wydania „Rozgwiazdy” sam się dziwi fenomenowi, jakim był odbiór „Ślepowidzenia” w Polsce i zastanawia się, jak będzie odbierana jego wcześniejsza, debiutancka powieść. To pytanie nurtuje pewnie nie tylko Wattsa, ale też czytelników – czy powieść, której wydawnictwo Mag mimo nalegań fanów nie chciało wydać, nie spowoduje rozczarowania? Czy nie będziemy jej odbierać tylko przez pryzmat późniejszej, bardziej dojrzałej powieści? Czy rzeczywiście „Rozgwiazda” jest utworem znacząco słabszym od „Ślepowidzenia”.
Tym razem zamiast w przestrzeń kosmiczną, Watts zabiera czytelnika w morską otchłań: to tam, kilka kilometrów pod powierzchnią, w wiecznych ciemnościach, nieliczna grupa bohaterów musi zmagać się z wyzwaniami, jakie stawia przed nimi nieprzyjazne (a wręcz otwarcie wrogie) środowisko. Watts ma doktorat z biologii morskiej, więc oddanie realiów życia w głębinach przyszło mu z łatwością. Udało mu się jednocześnie uciec przed pułapką zbytniego wdawania się w szczegóły, co zdarza się czasem autorom piszącym o własnych fascynacjach. Wręcz przeciwnie, ma się wrażenie, że temat został potraktowany bardzo oszczędnie, chociaż udanie się to komponuje z jednak ubogą florą i fauną tych obszarów.
Ten – być może dla niektórych – niedostatek nadrobiony jest oddaniem ponurej, ciężkiej atmosfery niewielkiej placówki w głębinach (zresztą ten sam zabieg stosowany jest dosyć często w science fiction – otchłanie kosmosu i oceanu mają ze sobą wiele wspólnego): kto oglądał na przykład „Otchłań” może sobie wyrobić niejakie mniemanie czego można się spodziewać po książce Wattsa. Współgra to udanie z kreacją postaci. Watts zdecydował się na nietypowy zabieg, bo bohaterami uczynił grupę wykolejeńców i osób z różnorakimi psychicznymi ułomnościami, doświadczonymi przez los, skrzywdzonych przez innych. Okazuje się, że osoby niepotrafiące działać normalnie w społeczeństwie, w obcym i nieprzyjaznym środowisku potrafią odnaleźć swoje miejsce na Ziemi – aczkolwiek akurat stworzenie przez nich w miarę poprawnie działającej społeczności wydaje się najbardziej wątpliwym elementem powieści. Niemniej to właśnie postaci – ich psychika, relacje i zachowania stanowią największy atut powieści. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Watts ma słabość do nienormalnych protagonistów; potrafi ich też nieźle prowadzić.
Przez większość powieści akcja toczy się nieśpiesznie, bardziej koncentrując na przeżyciach wybranych postaci niż na śledzeniu biegu wydarzeń. Szybko okazuje się, iż gdzieś w tle powstaje szeroko zakrojony spisek, ale do czytelnika, podobnie jak do odciętych od świata postaci, niewiele – lub wręcz nic – z niego dociera. Dopiero w końcowej fazie książki konwencja bierze górę, akcja nabiera rozmachu a wątki szybko zaczynają się rozwijać, przez co w finale powieści mamy do czynienia z niemal typowym thrillerem bliskiego zasięgu, aczkolwiek niestety odbywa się to ze stratą dla nastroju.
Podobnie jak w „Ślepowidzeniu”, również i w „Rozgwieździe” kanadyjski pisarz wykorzystuje dorobek wielu nauk, ze szczególnym uwzględnieniem psychologii i biologii. Z dziedzin bardziej twardych również korzysta, aczkolwiek oszczędnie. Akcja powieści w domyśle toczy się w nieodległej przyszłości, więc większość wynalazków i gadżetów używanych przez postaci już istnieje – czy to na papierze, czy też w formie prototypów. Watts jedynie ekstrapolował ich rozwój, wprowadził do użytku.
Wypada odpowiedzieć na pytania postawione w pierwszym akapicie recenzji. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że rzeczywiście „Rozgwiazda” jest powieścią słabszą od „Ślepowidzenia”: mniej dojrzałą, prostszą w konstrukcji, nie tak bogatą intelektualnie. Jednakże można w niej odnaleźć liczne elementy i problemy, które pełnego wyrazu nabrały w późniejszej powieści. Wydaje się, że Watts – jak dobry naukowiec – przed zbudowaniem finalnej wersji urządzenia, wpierw stworzył prototyp. To na nim sprawdził, co i jak działa, a zdobywszy te doświadczenia (przypuszczalnie nauka trwała przez cały cykl „Ryfterów”), miał już wiedzę konieczną do napisania tak wyśmienitej powieści, jaką jest „Ślepowidzenie”.
Nie sposób nie uciekać się do porównań miedzy tymi dwoma powieściami; nie sposób też nie patrzeć na jedną przez pryzmat drugiej. Niemniej nawet w tym świetle „Rozgwiazda” wcale źle nie wypada. Może i jest powieścią o jeden czy dwa poziomy prostszą, ale nie czyni jej to słabą. Nieco inaczej rozłożone akcenty sprawiają, iż dysproporcja nie jest aż tak wyraźna, bo podczas lektury na co innego zwraca się uwagę. Jako powieść bardziej przystępna, o bardziej skonwencjonalizowanej strukturze i fabule, powinna przemówić do szerszego grona czytelników, jednocześnie nie rozczarowując tych, których zafascynowała pierwsza wydana w Polsce powieść Wattsa.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2011-06-15 20:57:04
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Kulawego szermierza"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Jordan, Robert - " Wojownik Altaii"


 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

 Rushdie, Salman - "Quichotte"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 Przechrzta, Adam - "Demony zemsty. Beria"

 Kisiel, Marta - "Płacz"

 Szczerek, Ziemowit - "Cham z kulą w główie"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

Fragmenty

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS