NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Kroniki marsjańskie. Człowiek ilustrowany. Złociste jabłka słońca"

Fletcher, Charlie - "Paradoks"

Ukazały się

Antologia - "Za tamą"


 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Radecki, Łukasz - "Bóg Horror Ojczyzna"

 Larson, B.V. & VanDyke, David - "Wygnaniec"

 antologia - "Mroczne dziedzictwo. Antologia w hołdzie Jamesowi Herbertowi"

 Weber, David; Zahn, Timothy; Pope, Thomas - "Wezwanie do zemsty"

 Wolski, Marcin - "Pies w studni. Kot w windzie czyli rekonkwista"

 McDonald, Ed - "Zew kruka"

Linki


VanderMeer, Jeff - "Finch"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: Finch
Data wydania: Luty 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-194-2
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 392
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2009



VanderMeer, Jeff - "Finch"

Trzecie spojrzenie na Ambergris


Jeff VanderMeer, jeden z bardziej pomysłowych pisarzy fantastyki, w powieści "Finch" po raz trzeci wraca do swego sztandarowego projektu: miasta Ambergris, gdzie dzieją się rzeczy nieprawdopodobne i fascynujące, za każdym rogiem czeka niespodzianka. Granica między rzeczywistością a ułudą jest wyjątkowo cienka: dzięki temu nigdy nie wiadomo, czego się spodziewać, a każda kolejna wizyta w tym mieście stanowi niezapomniane przeżycie. Tak jest i tym razem, chociaż początek tego nie zapowiada.
Chociaż książki ze świata Ambergris łączy wspólna sceneria, w formie znacząco się różnią. „Miasto szaleńców i świętych” składa się z licznych utworów powiązanych ze sobą w różny sposób, a „Shriek: Posłowie” ma formę pamiętnika. Na tym tle „Finch” wydaje się wręcz nieprzyzwoicie zwyczajny. Powieść rozpoczyna się jako kryminał noir: tytułowy bohater jest policjantem na służbie panujących obecnie w Ambergris Szarych Kapeluszy. Przychodzi mu prowadzić dochodzenie w sprawie odnalezionych razem zwłok człowieka i przedstawiciela obecnych władców miasta. Sprawa, od początku zagmatwana, z czasem robi się zagmatwana jeszcze bardziej. Finch, którego przygody przedstawiono na panoramie istotnych przemian zachodzących w jego otoczeniu, zostaje wciągnięty w walkę o panowanie nad miastem, poznaje też liczne tajemnice miasta; w tym te, które nurtują czytelników od pierwszego kontaktu ze światem wymyślonym przez VanderMeera. W pewnym momencie to, co rozpoczęło się jako kryminał, przeradza się w rasowy thriller. Autor sprawnie żongluje konwencjami, więc w powieści odnajdzie się elementy nie tylko tych dwóch dominujących.
Dotychczasowe książki ze świata Ambergris fabularnie nie były ze sobą bezpośrednio powiązane, ale wydarzenia w nich opisywane w wielu miejscach się przenikały. Podobnie jest i tym razem: sporo jest nawiązań, pojawiają się znani z wcześniejszych tomów bohaterowie. Teoretycznie każdą z książek można czytać niezależnie, ale zabierając się za „Fincha” bez znajomości poprzedniczek, odbiorca pozbawia się możliwości wyłapania wielu przygotowanych dla niego smaczków. Chronologicznie akcja omawianej powieści toczy się po wcześniejszych książkach, dzięki czemu można poznać kolejną odsłonę burzliwej historii miasta – i nie jest to przesada, bo o ile w „Shrieku: Posłowiu” Ambergris przeżywało ciężkie momenty, to tym razem opisywane są wydarzenia mające jeszcze większe znaczenie dla przyszłych losów miasta. Po raz pierwszy u VanderMeera zdarzyło się, że nie stworzył kameralnej fabuły, ale zaczął kreować wydarzenia ze znacznie większym rozmachem, umiejscawiając je w szerszym kontekście. Ambergris przestaje być nieco oderwanym od otoczenia miastem. Zamiast zamkniętego wszechświata, zostaje pokazana szersza perspektywa. Jasnym staje się też, że autor koncepcję miał od dawna dokładnie zaplanowaną, bo rozrzucone po trzech tomach wątki i szczegóły układają się w spójną całość.
Ze względu na obraną konwencję, a także skalę opisywanych wydarzeń, „Finch” jest zdecydowanie najbardziej przygodową i dynamiczną książką z dotychczas wydanych w Polsce książek VanderMeera; żywszą nie tylko od tych ze świata Ambergris, ale także od „Podziemi Veniss”. To nowe doświadczenie dla czytelników, ale jednocześnie przyjemne. W powieści pełnej akcji amerykański pisarz radzi sobie więcej niż poprawnie i prowadzeniu fabuły niewiele można zarzucić, chociaż mnie proza VanderMeera podoba się bardziej, gdy tworzy opowieści gęste i oniryczne. Podczas lektury odnosi się wrażenie, że autora bardziej interesuje pokazanie świata przedstawionego, jego kolejnych odsłon i miraży, niż tworzenie powieści, gdzie wszystko podporządkowane jest fabule. W klasycznych powieściach detektywistycznych można by to traktować jako wadę, ale w przypadku pisarstwa, jakie uprawia VanderMeer, zupełnie to nie przeszkadza i stanowi jedynie element większego obrazu: „Finch”, podobnie do wcześniejszych książek autora, wymyka się ludzkiej skłonności do szufladkowania.
Ambergris było fascynujące od początku, ale w konwencji noir zagłębienie się w jego realia, spacer po jego ulicach, nabiera dodatkowego smaku. To nie jest już dekadenckie miasto artystów, ale doświadczona przez wojny scena rozgrywek między Szarymi Kapeluszami a ludźmi. Ulice pełne są grzybowych tworów, a nowi panowie miasta z łatwością kontrolują poczynania podwładnych. VanderMeer zdecydował się na ciekawe rozwiązanie, po części zresztą obecne już w „Shriek: Posłowiu”, i bawi się biotechnologicznymi przekształceniami żywych istot poprzez właściwości przeróżnych grzybów. W rezultacie Szare Kapelusze dysponują ponadprzeciętnymi umiejętnościami i możliwościami, lecz nie o technologicznym, tylko organicznym charakterze. Wizje i pomysły VanderMeera są tyle fascynujące, co przerażające.
Każda z powieści o Ambergris pozwala ujrzeć czytelnikowi nowe oblicze miasta, a autor korzysta z innych zabiegów literackich i konwencji, by raz po raz zaskakiwać czytelnika. W „Finchu” również spróbował nowych rozwiązań, które zastosował z sukcesem. Chociaż ciężko mówić o stylu VanderMeera, w „Finchu” oddalił się on chyba najdalej od dotychczasowej (wydanej w naszym kraju) twórczości. Efekt jest jak zwykle świetny, chociaż czasem brakuje dusznej atmosfery jego poprzednich utworów.



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2011-02-18 08:35:11
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Miasto Złomu"


Artykuły

Wywiad z Brandonem Sandersonem


 Wywiad z Dmitrem Glukhovskym

 Wywiad z Joe Abercrombiem

 Fantastyka 2017 - plebiscyt

 Modyfikowany Węgiel - powieść a serial

Recenzje

Stephenson, Neal & Galland, Nicole - "Wzlot i upadek D.O.D.O."


 Gaiman, Neil - "Ocean na końcu drogi"

 Le Guin, Ursula K. - "Wracać wciąż do domu"

 Lawrence, Mark - "Szara siostra"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

 Małecki, Jakub - "Nikt nie idzie"

 King, Stephen - "Uniesienie"

Fragmenty

 Haghenbeck, F.G. - "Diablero"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Cadigan, Pat - "Alita: Battle Angel. Miasto złomu"

 Eames, Nicholas - "Królowie Wyldu"

 Bourne, J.L. - "Rozbita klepsydra"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Wyprawa"

 Straub, Peter - "Upiorna opowieść"

 Hejankowski, Sebastian - "Światłoczuły"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS