NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Jordan, Robert - "Wielkie polowanie" (2019)

Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia" (Wehikuł czasu)


 Schwarz, Alvin - "Więcej upiornych opowieści po zmroku"

 Pasek, Dorota - "Alabastrowe panny"

 Sten, Camilla - "Osada"

 Szostak, Wit - "Fuga" (Powergraph)

 Andrews, Ilona - "Magia zmienia"

 Le Guin, Ursula K. - "Dotąd dobrze"

 Hobb, Robin - "Przeznaczenie Skrytobójcy"

Linki

Valente, Catherynne M. - "Palimpsest"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: Palimpsest
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła
Data wydania: Lipiec 2010
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-176-8
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 320
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 2009
Wydawca oryginału: Spectra Books



Valente, Catherynne M. - "Palimpsest"

Dać się wymazać i napisać na nowo


Palimpsest:
starożytny lub średniowieczny rękopis
pisany na pergaminie,
z którego wytarto tekst pierwotny.

Catherynne M. Valente w zeszłym roku dała się poznać polskiemu czytelnikowi dzięki dwóm tomom „Opowieści sieroty” wydanych w serii Uczta Wyobraźni przez Wydawnictwo Mag. Teraz, po kilku miesiącach przerwy, na półki księgarń trafia jej nowa książka pod tytułem „Palimpsest”, będąca rozwinięciem opowiadania opublikowanego w antologii „Paper Cities”; powieść jakże odmienna od wcześniejszych publikacji amerykańskiej autorki, ale równie, a może nawet bardziej, udana.
Nie każdemu dane jest znaleźć się w tytułowym Palimpseście; dostęp do miasta jest możliwy tylko nielicznym. Przenieść się do niego można wyłącznie na skutek aktu miłosnego z osobą, która już Palimpsest odwiedziła1). Postaci takie naznaczone zostają znamieniem, tatuażem z rysunkiem ulic wyobrażonego miasta. Wizyta w nim jest krótka, tak jak krótka jest aktywnie spędzona letnia noc. Gdy pierwszy raz trafia się do Palimpsestu, los postaci zostaje powiązany z życiami trzech innych osób; mogą się ze sobą nigdy nie spotkać – czy to w Palimpseście, czy to w realnym świecie – ale ich przeznaczenie pozostaje splecione na zawsze, a odczuwanie doznań i przeżyć jest wspólne.
Narracja powieści prowadzona jest z punktu widzenia właśnie takiej czwórki bohaterów; niepodobnych do siebie pod każdym względem, za wyjątkiem poczucia nieprzystawalności do otaczającej ich rzeczywistości – głównie za sprawą straty kogoś bliskiego. Gdy nadarza się szansa przeniesienia się do Palimpsestu, korzystają z możliwości. Każdym tchem chłoną obcość, z fascynacją obserwują otaczającą ich odmienność, która pozwala na zapomnienie, choć na chwilę, o problemach doczesnego świata. I, choć od nich nie uciekną, to zostaną one przedefiniowane w realiach Palimpsestu tak, by mogli je zaakceptować.
Nie każdy jest w Palimpseście szczęśliwy; do pozostania w nim dążą te osoby, które nie znajdują szczęścia i spełnienia w świecie rzeczywistym. Zatem czy miasto stworzone przez Valente jest odskocznią z marzeń sennych, ideałem, do którego można się przenieść w ucieczce przed bólem egzystencji? Nie, jest to miejsce brutalne i okrutne tak samo, jak nasz świat; być może nawet bardziej, gdyż jego odmienność wzmaga wrażenia. Postaci bywają pomiatane, a nawet okaleczane. Jednakże pragnienie pozostania w Palimpsescie jest na tyle silne, że bohaterowie potrafią przetrwać. Postaci do niego trafiające i wykazujące odpowiednio silną wolę pozostania są przemieniane. Odwołując się do tytułu powieści: ich osobowości zostają wymazane, a następnie napisane na nowo – w ten sposób, by pasowały do nowej rzeczywistości. Dawne życie odchodzi w niebyt, a jego miejsce zajmują nowe wyzwania.
Tytułowy Palimpsest to zmitologizowana przestrzeń miejska... a może wręcz miejska przestrzeń społeczna, gdyż nie tyle chodzi w tym przypadku o urbanistykę, zagospodarowanie przestrzenne, a funkcje i role ludzkie w miejskim społeczeństwie. W efekcie Palimpsest jest pełen symboli i alegorii, a mało co (lub być może nawet nic) jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Na każdym kroku spotkać można miejsce lub postać, która budzi szereg skojarzeń, uosabia jakieś zjawisko, grupę, postawę. Groteskowe, niesamowite wizje kryją w sobie odniesienia do rzeczywistości; same również zdając się niemal namacalnymi.
Droga do Palimpsestu nie przebiega jednostronnie; dostać się do niego ludziom jest trudno, ale podróż w drugą stronę nie przysparza tylu kłopotów; dzieje się tak, gdyż z miasta do świata realnego przesączają się idee i symbole. Świat realny i oniryczna rzeczywistość miasta Valente są więc układem naczyń połączonych: z jednej strony Palimpsest przesycony jest symboliką zrozumiałą dla zwykłego śmiertelnika, a z drugiej jest on źródłem idei promieniujących do świata nas otaczającego.
Valente stworzyła powieść wielowymiarową, której możliwych interpretacji jest wiele. Finezja pomysłu byłaby jednak niczym, gdyby nie forma, w jakiej go zaserwowano. Już w „Opowieściach sieroty” amerykańska pisarka dała się poznać jako osoba wspaniale panująca nad słowem pisanym; w „Palimpseście” dokonała z pozoru rzeczy niemożliwej i wspięła się jeszcze wyżej. Słowa płyną wartko, kryjąc w sobie mnogość znaczeń; gdy trzeba przyspieszają jak górski strumień, kiedy indziej leniwie meandrują i zbaczają od głównego nurtu opowieści. Piękno języka w połączeniu z intrygującą treścią tworzą zawrotną mieszankę, przysparzającą czytelnikowi nieprzeciętnych wrażeń. Powieść Valente, choć niełatwa w odbiorze, stanowi jedno z najciekawszych dokonań na polu fantastyki2) w ciągu ostatnich kilku lat.



1) Erotyka jest niewątpliwie istotnym elementem powieści: wszechobecnym, lecz nieinwazyjnym. Valente pisze za pomocą licznych metafor i niedopowiedzeń, spuszczając zasłonę niewiedzy przed czytelnikiem w najbardziej stosownym momencie.

2) Co prawda szufladkując jako fantastykę i porównując „Palimpsest” wyłącznie do przedstawicieli tego gatunku, czyni się tej powieści krzywdę; jest to proza mogąca rywalizować na każdym literackim polu.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2010-07-28 17:30:51
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Lett - 09:11 29-07-2010
Cyt.: "jedno z najciekawszych dokonań na polu fantastyki w ciągu ostatnich kilku lat" - kupuję. I dziękuję za recenzję.

Shadowmage - 17:12 29-07-2010
Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz. Mnie Valente oczarowała.

Lucifer - 20:59 29-07-2010
Ja też dodałem tę książkę do listy zakupów :)

Yans - 14:11 30-07-2010
Już sama okładka jest wielce zachęcająca :)

Dove - 18:52 30-07-2010
Shadowmage pisze:Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz. Mnie Valente oczarowała.

Shadow, a jak byś porównał jej język do stylu Harrisona w "Świetle". Skusiłem się po twojej recce na "Światło" i fraza Harrisona powaliła mnie już od pierwszego zdania (a przeczytało się w życiu to i owo :wink: ). Później było już tylko lepiej i bardziej szokująco - tak jakbyś po tygodniach posuchy w ustach skosztował egzotycznego sorbetu (że sobie pozwolę na pretensjonalność :P ). Podobne wrażenia, choć w innej skali, miałem odkrywając lata temu prozę Odojewskiego. Fraza Harrisona jest ożywczo świeża, błyskotliwa, smakowicie zawikłana, ciemna semantyka języka budzi intelektualne dreszcze - słowem: rozkosz dla nieco bardziej wyrobionego czytelnika (w tym miejscu gratulacje dla tłumacza p. Próchniewicza). Domyślam się, że że język Valente jest bardziej gęsty i ciąży bardziej ku wielopiętrowym alegoriom i rozbuchanej metaforyce, ale czy nie staje sie przez to przyciężki (snuję te domysły na podstawie twojej recki, więc mogę kiksować)?

Shadowmage - 22:20 30-07-2010
Język Valente jest trochę jak barokowa muzyka: ciężka (ale nie przyciężka), pełna ozdobników i meandrów, ale jednocześnie porywająca. Mnie osobiście sposób pisania Valente podoba się jeszcze bardziej, niż Harrisona - choć ciężko porównywać, to zupełnie różne szkoły.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Mutanta"


Wygraj "Dragon Age: Cesarstwo masek"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"


 Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"

 Baxter, Stephen - "Ultima"

 Abercrombie, Joe - "Ostrze"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Fragmenty

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS