NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Erikson, Steven - "Cena szczęścia"

Fedyk, Karolina - "Skrzydła"

Ukazały się

Smith, Guy N. - "Pogrzebani"


 Kossakowska, Maja Lidia - "Upiór południa" (wyd. zbiorcze)

 Arenson, Daniel - "Ziemia w ogniu"

 Holland, Sara - "Everless"

 Watson, Angus - "Ziemi tej nie opuścisz"

 Dębski, Eugeniusz - "Oprawca Boży"

 Reeve, Philip - "Cynowa Księga"

 Cummings, Lindsay; Alsberg, Sasha - "Zenith"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Sanderson, Brandon - "Studnia wstąpienia"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Ostatnie Imperium
Tytuł oryginału: The Well of Ascension
Tłumaczenie: Anna Studniarek
Data wydania: Styczeń 2010
ISBN: 978-83-7480-153-9
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 640
Cena: 39 zł
Rok wydania oryginału: 2008
Tom cyklu: 2



Sanderson, Brandon - "Studnia wstąpienia"

Klasyczna powieść fantasy zazwyczaj kończy się pokonaniem złego władcy i przejęciem władzy przez głównego bohatera, ewentualnie dochodzi jeszcze do hucznego weseliska. I nawet jeśli mamy do czynienia z wielotomowymi tasiemcami, ta konwencja nie ulega zmianie: poszczególne części kończą się zwycięstwem nad kolejnym wrogiem i co najwyżej data ślubu zostaje przesunięta. Rzadko który autor zastanawia się nad tym, jak człowiek znikąd poradzi sobie z zarządzaniem całym królestwem czy dowodzeniem armią przyjmując a priori, że bohater fantasy zna się na wszystkim. Od czasu do czasu powstaje jednak książka, która pokazuje, że szczęśliwe zakończenie to dopiero początek kłopotów.
Akcja „Studni wstąpienia” Brandona Sandersona, bo o niej właśnie mowa, rozpoczyna się kilka miesięcy po śmierci Ostatniego Imperatora. Teoretycznie wszystko poszło dobrze: zostaje wprowadzony nowy bardziej demokratyczny system rządów, a lud zyskał wolność oraz swobody obywatelskie. Niestety prawda jest inna: miasto Luthadel jest oblężone przez kolejnych pretendentów do korony, ludzie nie umieją korzystać z odzyskanych praw, a na dodatek pojawia się tajemnicza mgła.
Wizja Sandersona wciąga. Autor odszedł od bajkowości, z jaką zazwyczaj kojarzy się fantasy i włożył sporo wysiłku w uwiarygodnienie stworzonego uniwersum. Tak jak w prawdziwym świecie okazuje się, że samo włożenie korony na głowę nie czyni nikogo wybitnym władcą, a nawet najbardziej światłe idee nie napełnią brzuchów głodującym. Równie ciężkie okazuje się samo bycie królem – począwszy od umiejętności wydawania poleceń, a skończywszy na ubraniu czy fryzurze. Niespodziewanie władza okazuje się nieznośnym ciężarem, któremu nie każdy jest w stanie sprostać.
Czytając „Studnie wstąpienia” należy także zapomnieć o rozwiązaniach spod znaku: garstka bohaterów wygrywa z dużo liczniejszą armią wroga. Tutaj liczy się każdy żołnierz, a przewaga kilku tysięcy żołnierzy robi prawdziwą różnicę. Kiedy zawodzą armie, do gry wchodzą politycy. I tu znów trzeba pochwalić Sandersona. Przedstawiona intryga polityczna nie jest może zbyt zawiła, ale za to bardzo prawdopodobna. Poszczególni bohaterowie działają racjonalnie, a ich posunięcia są uwarunkowane zarówno realnymi możliwościami (armia, liczba allomantów), jak i charakterem. Stąd też różnorodne sposoby pokonania tych samych problemów; jedni wybiorą rozwiązanie siłowe, inni będą preferować bardziej subtelne metody.
Zresztą kreacje bohaterów to kolejny duży atut powieści. Każda z pierwszoplanowych postaci została obdarzona własnym zestawem cech charakteru, co powoduje, że czytelnicy szybko znajdują jakiegoś ulubieńca. Ciekawie przy tym wypada pomysł polegający na obdarzeniu postaci pozytywnych cechami nieprzystającymi bohaterom: strachliwość, niepewność, zazdrość. Dodatkowo postaci ewoluują – jest to najbardziej widoczne w przypadku Elenda Velture’a, który przeistacza się z powątpiewającego we własne możliwości młodzieńca w męża stanu z prawdziwego zdarzenia. Nieco gorzej wygląda sytuacja, kiedy Sanderson zabiera się za opis uczuć łączących parę głównych bohaterów Vin i Elenda. Rozumiem, że są oni jeszcze nastolatkami, ale ich uczuciowe zawirowanie niebezpiecznie skręcają w stronę klasycznych romansów. Zwroty w stylu: „nie jestem godny jej uczuć”, „kocham go, ale beze mnie będzie mu lepiej” pojawiają się za często.
Wspomniane wyżej racjonalne podejście do fabuły „Studni wstąpienia” nie oznacza jednak, że autor zapomniał o magii. Wręcz przeciwnie. Sanderson wzbogaca system allomancji o kolejne metale, poznajemy także nowe, zaskakujące umiejętności Zrodzonych z Mgieł. Miłym urozmaiceniem jest zwiększenie roli magicznych stworzeń, kolossów i kendr. Autor zadbał nie tylko, żeby „były”, ale równocześnie stworzył bardzo ciekawy opis tych stworzeń: ich życia, zwyczajów i możliwości. Zresztą fragmenty książki mówiące o „docieraniu się” Val i OreSeur należą do jednych z ciekawszych w książce. Nie zabrakło także miejsca na kolejne magiczne pojedynki allomantów, a także chyba najbardziej spektakularną scenę, kiedy główna bohaterka, prawie samodzielnie, pokonuje całą armię.
Powieść Sandersona posiada tylko jedną, aczkolwiek zasadniczą wadę – objętość. Przeczytanie opasłego, liczącego siedemset pięćdziesiąt stron tomiska wymaga sporo wolnego czasu. Należy zatem nastawić się nawet na kilkanaście godzin lektury, nocne maratony i zarwane poranki. Co gorsza – format książki znacznie utrudnia jej transport i lekturę w drodze do/z szkoły lub pracy. Może warto pomyśleć o kilkudniowym L-4?


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2010-05-08 18:35:37
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ASX76 - 12:45 03-02-2011
Od kiedyż to większa objętość ciekawej (sądząc po recenzji) książki jest jej wadą? :lol:

Tigana - 14:02 04-02-2011
Spróbuj włożyć Sandersona do kieszeni to zrozumiesz, że objętość może być wadą.

ASX76 - 20:12 05-08-2011
Aż tak obszernych kieszeni to nie mam. ;) Wychodzi na to, że głównym kryterium oceny książki, jest dla Ciebie: czy zmieści się ona do kieszeni... :P

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Szczęki"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e02)

Recenzje

Zelazny, Roger - "Aleja Potępienia"


 Jadowska, Aneta - "Dzikie dziecko miłości"

 Majka, Paweł - "Jedyne: Ścieżki krwi"

 Barnhill, Kelly - "Syn wiedźmy"

 Corey, James S.A. - "Gry Nemezis"

 Piekara, Jacek - "Płomień i krzyż", tom 3

 Wexler, Django - "Piekielny batalion"

 Piekara, Jacek - "Płomień i krzyż", tom 2

Fragmenty

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Bonowicz, Karina - "Gdzie Diabeł mówi dobranoc"

 Strickland, Adrianne; Miller, Michael - "Cień" #2

 Strickland, Adrianne; Miller, Michael - "Cień" #1

 Liu, Cixin - "Era supernowej"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS