NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zelazny, Roger - "Pan Światła" (Zysk i S-ka)

Abercrombie, Joe - "Szczypta nienawiści" (oprawa twarda)

Ukazały się

Jordan, Robert - "Smok Odrodzony" (2020)


 James, Henry - "O duchach"

 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

Linki

Carey, Mike - "Krew nie woda"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Carey, Mike - "Felix Castor"
Tytuł oryginału: Thicker Than Water
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Kwiecień 2010
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-163-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 456
Cena: 35 zł
Rok wydania oryginału: 2008
Tom cyklu: 4



Carey, Mike - "Krew nie woda"

Konwencja się nie wyczerpuje


Powieści o Feliksie Castorze autorstwa Mike’a Careya nie zaskakują formą; wręcz przeciwnie, ich siła leży właśnie w konwencjonalizacji. Sięgając po nie czytelnik oczekuje określonych rozwiązań fabularnych i typów postaci; odejście od wzorców kryminału noir opracowanych dobre kilkadziesiąt lat temu paradoksalnie może zostać poczytane za wadę. Carey skrupulatnie trzyma się więc przepisu na dobry kryminał, dodając jedynie elementy nadprzyrodzone.
Feliks Castor jest egzorcystą-detektywem, twardzielem o miękkim sercu i moralnych zasadach. Wpada co rusz w kłopoty, a wygrzebując się z nich pakuje się w jeszcze większą kabałę. Dobre intencje nie zawsze przynoszą spodziewany efekt, a próbując odkręcić własne błędy, nierzadko jeszcze bardziej gmatwa sytuację. W przygodach towarzyszy mu prawdziwa femme fatale, czyli sukkub w ludzkiej skórze. Tak w skrócie prezentuje się zarys każdego z tomów, nie inaczej jest z „Krwią nie wodą”. Poszlaki (jeśli wypisane krwią nazwisko można uznać za poszlakę) na miejscu zbrodni wskazują na głównego bohatera; ten więc, by dowieść swojej niewinności, musi rozwikłać zagadkę – a ta dotyczy dziwnej „duchowej” atmosfery panującej na jednym z londyńskich osiedli. Przy bliższym przyjrzeniu się temu miejscu, Castor odkrywa, że jego mieszkańcy przejawiają niezdrową fascynację wszelkiego rodzaju ranami kłutymi i ciętymi. Rzecz jasna to dopiero początek, a rozwikłanie zagadki nie będzie należało do oczywistych.
W czwartym tomie cyklu Carey odsłania sporo kart. Przede wszystkim poznajemy liczne szczegóły dotyczące dzieciństwa Castora; w ogóle sprawy rodzinne stanowią jedną z głównych osi fabularnych książki. Można śmiało przypuszczać, że część opisywanych wydarzeń autor oparł na własnych doświadczeniach; wszakże zarówno Carey, jak i Castor, wychowali się w Liverpoolu. Przedstawienie sytuacji młodzieży w upadającym ośrodku przemysłowym, a także konflikty między katolikami a anglikanami zostały całkiem realistycznie przedstawione; rzecz jasna na tyle, na ile pozwala na to rozrywkowa konwencja książki. Nie należy więc się spodziewać wnikliwych analiz i opisów, ale i tak stanowi to interesujące uzupełnienie.
Kontynuowany jest również wątek Rafiego, a także powoli ujawniane są kolejne szczegóły dotyczące natury demonów. Zresztą, w świetle opisywanych w „Krwi nie wodzie” wydarzeń, prawdopodobnie właśnie te dwa wątki będą nabierały znaczenia w kolejnych tomach. Carey tak prowadzi fabułę – a przynajmniej na razie tak się zdaje – by połączyć i wykorzystać te wątki w finale cyklu. Jednakże na tyle umiejętnie dawkuje informacje, pozostawiając sobie liczne furtki, że może spokojnie odwlekać wyjaśnienie jeszcze przez dobre kilka tomów. Niemniej jednak sytuacja jakby drgnęła.
„Krew nie woda” to jak na razie najlepsza powieść cyklu. Jest tak za sprawą kilku rzeczy. Careyowi udało się osiągnąć równowagę pomiędzy kameralnym wątkiem detektywistycznym, a ciągotami ku tworzeniu szerzej zakrojonych scen, w których krew tryska daleko, a trup ściele się gęsto. W powieści narracja koncentruje się przede wszystkim na śledztwie prowadzonym przez Castora, urozmaicanym od czasu do czasu bijatykami. Kiedy wreszcie autor wprowadza wydarzenia dziejące się w większej skali (zamieszki), dzieją się one nieco na uboczu, nie odwracając uwagi od głównego wątku, a jedynie się z nim splatając.
Przy okazji recenzowania poprzednich tomów narzekałem, że Castor zbyt wiele dowiaduje się z rozmów z kluczowymi postaciami; w efekcie wyjaśnienie zagadki nie jest efektem złożenia w całość poszlak, a jest podane przez osobę trzecią jak na tacy; cały wysiłek głównego bohatera polega wyłącznie na dotarciu do kluczowego rozmówcy. W „Krwi nie wodzie” też przez pewien czas się na to zanosiło... ale okazało się to zmyłką. Wreszcie Carey poprowadził fabułę jak należy, dawkując informacje czytelnikowi powoli. Robi to zresztą w sprytny sposób, pozwalając odbiorcy domyślić się poszczególnych faktów zanim wpadnie na nie bohater; niemniej jednak zagadki zostają przejrzane ledwie chwilę przed tym, zanim Castor sam je ujawni. Sprytny to efekt psychologiczny, dający satysfakcję czytelnikowi, ale niewywołujący u niego znudzenia zbyt wczesnym odgadnięciem szarady.
Careyowi udało się umiejętnie dobrać poszczególne elementy składowe książki, dzięki czemu lekturze cały czas towarzyszy napięcie i zainteresowanie. Jest to przykład, jak w przewałkowanej na wszystkie sposoby konwencji nadal można stworzyć dzieło przyciągające czytelnika. Niby jest to żonglowanie ciągle tymi samymi klockami, ale nawet to trzeba umieć, bo wystarczy potknięcie, by zamiast wciągającej powieści, otrzymać mdłą papkę. Carey, choć i w poprzednich tomach prezentował się nieźle, dopiero w „Krwi nie wodzie” spisał się na piątkę.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2010-04-06 18:28:53
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Lett - 22:22 06-04-2010
I tak zamierzam kupić te książkę. Jeśli nakład zostanie wykupiony i jej nie dostanę, będę mieć do Ciebie pretensje!

Yans - 09:18 07-04-2010
Shadow chwali, to ja się obawiam o ten 4 tom ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Wolfe, Gene - "Cień i Pazur"


 Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"

 Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS