NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Kristoff, Jay - "Nibynoc"

Ukazały się

Mastai, Elan - "Inne dziś"


 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 McClellan, Brian - "Sługa korony"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki

Thomas, Jeffrey - "Listy z Hadesu. Punktown"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: Punktown/Letters form Hades
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Październik 2009
ISBN: 978-83-7480-146-1
Oprawa: twarda
Format: 135x205 mm
Liczba stron: 400
Cena: 39,00
Rok wydania oryginału: 2000/2003



Thomas, Jeffrey - "Listy z Hadesu. Punktown"

Odmienne oblicza Thomasa


Na kolejną książkę z Uczty Wyobraźni, autorstwa Jeffreya Thomasa, składa się powieść „Listy z Hadesu” oraz zbiór opowiadań „Punktown”. Ich wspólne zestawienie w jednej książce ma zapewne na celu pokazanie różnych aspektów twórczości autora, gdyż poza osobą autora oba projekty literackie nie są ze sobą powiązane w żaden sposób. Nie bez znaczenia jest zapewne również fakt, że obie pozycje nie należą do obszernych, licząc po około dwieście stron. W rezultacie powstała interesująca kombinacja, choć niepozbawiona wad.
„Listy z Hadesu” początkowo fascynują. Thomas kreuje wizję piekła, urealnia wszystkie koszmary, jakie wiążą się z ludzkimi przekonaniami (i literackimi wizjami) o tym miejscu, a jednocześnie dodaje wiele od siebie, tworząc niesamowitą rzeczywistość. Wrażenie potęguje fakt, iż narratorem jest człowiek za życia niewierzący, świadomy, że przez cały czas był w błędzie, ale jest już za późno na zmianę; jest potępiony na wieczność.
Z czasem jednak, wraz z poznawaniem większej liczby szczegółów, obraz piekła traci moim zdaniem na wyrazistości. Owszem, demony katują a anioły polują na potępionych dla rozrywki, pokazywane są nowe sposoby tortur, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że większość mieszkańców piekła żyje w dosyć normalny sposób, od czasu do czasu jedynie przerywany katuszami. Być może w założeniu autora największą męką miała być świadomość braku nadziei na zmianę losu, poczucie bezradności, monotonii czy ciągłego zagrożenia, ale zostało to zbyt słabo zarysowane, a wręcz – patrząc na losy narratora – nawet w piekle są szanse na szczęście. Wizji Thomasa brak mocy, zaprezentowanej chociażby przez Teda Chianga w opowiadaniu „Piekło to nieobecność Boga”.
Nie do końca przekonują mnie również przedstawione w powieści relacje między poszczególnymi istotami zamieszkującymi (lub wizytującymi) piekło. Z jednej strony ciekawym zabiegiem jest stworzenie aniołów, demonów i potępieńców niezgodnie z obowiązującymi archetypami, ale z drugiej strony jednak ich zachowanie, psychologia, wydają mi się nieco niespójne i mało wiarygodne.
Powyższe zarzuty zdaje się po części tłumaczyć finałowa wolta w powieści, odkrycie (domniemanej) prawdy o Bogu i naturze piekła. W jej świetle można znaleźć usprawiedliwienie dla (jak się okazuje) pozornych nielogiczności w „Listach z Hadesu”. Jednakże, przynajmniej dla mnie, sam ten pomysł nie rekompensuje drobnych irytacji, które towarzyszyły podczas lektury.
Zupełnie inaczej prezentuje się „Punktown”, zbiór osiemnastu tekstów poprzedzonych przedmową autora; osadzonych w ziemskiej kolonii Paxton, przez własnych mieszkańców nazywanych właśnie tytułowym Punktown. Opowiadania są ze sobą niepowiązane fabularnie, choć występują (jak Thomas przyznaje – akurat w tym wydaniu) w nich krótkie – jedno lub kilkuzdaniowe – nawiązania, mające na celu zespolenie, zazębienie poszczególnych historii.
Tematyka opowiadań jest bardzo urozmaicona. Amerykański pisarz korzysta z licznych konwencji, w wyniku czego – mimo obranej scenografii – nie można mówić w przypadku „Punktown” o klasycznym science fiction1). W zbiorze znajdują się opowiadania grozy, teksty obyczajowe czy detektywistyczne. Siła niektórych utworów tkwi w fabule i umiejętnym prowadzeniu akcji; wielką zaletą innych są zaś odmalowane postaci, ich wewnętrzne rozterki i relacje z otoczeniem. Rzecz jasna nie wszystkie opowiadania przypadły mi do gustu, lecz duże urozmaicenie tematyczne niemal gwarantuje, że każdy czytelnik znajdzie w „Punktown” coś dla siebie. Mnie najbardziej do gustu przypadły te opowiadania, w których Thomas skupia się na kontrastach kulturowych lub stawia na silną rozbudowę opisów relacji emocjonalnych pomiędzy postaciami.
Punktown – jak sam autor przyznaje – jest dla niego swego rodzaju literacką odskocznią. Miejscem, do którego wraca, w którym wypróbowuje nowe pomysły. Odniosłem jednakże wrażenie, że jest to dla niego wygodne przede wszystkim dlatego, że świat przedstawiony jest dosyć skąpo zarysowany. Pozwala to na wielką dowolność w kreowaniu fabuł, niemal bezkarnym wprowadzaniu nowych elementów, koniecznych akurat do danego tekstu. Jednakże takie rozwiązanie ma również minus – poza nielicznymi przypadkami brak jest elementów spajających. Odnosi się wrażenie, że gdyby zmienić kilka nazw własnych, historie mogłyby mieć miejsce w dowolnie innej lokalizacji, niekoniecznie w Punktown.
Premiera książki Thomasa była wielokrotnie przekładana. Nie wiem, czy powodem były problemy formalno-organizacyjne, czy jednak przeczucie wydawcy, że nie będzie to aż tak dobra pozycja, jak wcześniej wydane w serii. Wydaje się jednak, że decyzja o odłożeniu premiery w czasie okazała się trafna, bo słabsza pozycja trafiła się, kiedy marka serii już się ugruntowała. To nadal jest dobra i intrygująca książka, pełna literackich nawiązań, ale dosyć nierówna – i to w obu jej częściach składowych. Mnie osobiście jednak o wiele bardziej do gustu przypadła wyprawa do Punktown niż Hadesu; obie podróże były dla mnie jednak w pewnym stopniu nieudane.



1) Najbliższe skojarzenia mam nie z literaturą a komiksem. Pewne sceny i rozwiązania nasuwają mi silne skojarzenia z twórczością Enkiego Bilala i – w trochę mniejszym stopniu – Alexandro Jodorowsky’ego.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2009-12-03 17:53:03
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

AM - 23:18 03-12-2009
Bardzo długo zastanawiałem się czy chcę Thomasa w UW, więc tu dobrze odgadłeś, ale... zwyciężyły w końcu emocje. Thomas porusza inne struny wrażliwości, niż dotychczas prezentowani autorzy i po prostu pasuje do spekrum wizji, uczuć czy pomysłów, które chcę pokazać w Uczcie (a właściwie chciałem*).

A poza tym, jeśli wydaje się "bledszy" niż wcześniejsze rzeczy... to jak sam zauważyłeś, zasługa tła, do którego go przyrównujemy.

*Nie wiem czy Palimpsest nie bedzie ostatnią książką w serii, której w dalszej perspektywie mogłoby grozić albo obniżenie poziomu albo brak zainteresowania czytelników. New Weird (to ciekawsze) już właściwie się kończy, na kolejną rewolucję znowu trzeba będzie poczekać. Na polu sf nie istnieją w moim skromnym przekonaniu (a przynajmniej pasujące do mojej wizji) książki porównywalne do Accelerando, Rzeki Bogów czy Ślepowidzenia (grożą nam więc kolejne rozczarowania). A dzieła z kategorii "jeszcze trudniejsze", "dziwne", których zostało jeszcze trochę, takie jak Viriconium czy Welin, raczej nie są za bardzo pożądane nawet przez wielu miłośników UW. O tak...

MORT - 23:28 03-12-2009
Może by tak więc zwolnić nieco z tempem wydawania książek w UW.
... jeśli teraz ma sie ich tyle pojawić, a potem nagle pustka...

No i wciąż liczę, że Wattsowi uda się wkrótce wydać State of Grace i że wtedy pojawi się u i nas.

AM - 23:35 03-12-2009
MORT pisze:Może by tak więc zwolnić nieco z tempem wydawania książek w UW.


To niewiele zmieni, a poza tym, to nigdy nie miała być "wiecznie" trwająca seria...

Maeg - 01:12 04-12-2009
I coś Shadow narobił! :P

AM A na poważnie, doskonale rozumiem decyzje. Lepiej przerwać wydawanie niż rozmieniać serię na drobne. Rozumiem też, że jeśli pojawiły by się pozycje pasujące do twojej wizji Uczty to byłaby szansa na powrót?

A wiesz może jak się prezentuje Finch VanderMeera?

I chyba już ostatnie pytanie. Gdyby Uczta się skończyła to i tak nie zarzucilibyście wydawania pozycji takich jak Trial of Flowers czy Troika? Chodzi mi oczywiście nie konkretnie o te dwie ale o kategorie naprawdę dobre/bardzo dobre ale do UW nie pasujące?

Edit: I już ostatnie. A Cyberabad Days McDonlada? Czy już nie trzyma poziomu River of Gods?

Tsiar - 01:56 04-12-2009
AM pisze:A dzieła z kategorii "jeszcze trudniejsze", "dziwne", których zostało jeszcze trochę, takie jak Viriconium czy Welin, raczej nie są za bardzo pożądane nawet przez wielu miłośników UW.

Być może, ale ja na pewno bym sięgnął. "Viriconium" może nie zachwyciło mnie w całości (raczej za sprawą "mniej dziwnego" początku, niż "dziwnej" końcówki), ale "Wellin" z "Atramentem" to już był cud, miód i orzeszki :)

AM - 14:09 04-12-2009
Maeg pisze:Edit: I już ostatnie. A Cyberabad Days McDonlada? Czy już nie trzyma poziomu River of Gods?


Jest fajne, ale to tylko malutki zbiorek opowiadań.

Maeg - 14:36 04-12-2009
330 stron to chyba nie taki malutki. ;) Krótsze książki już bywały w serii.

AM - 17:31 04-12-2009
Jest jeszcze jeden powód. Stworzyłem UW dla siebie, jako wentyl bezpieczeństwa, żeby czuć, że przynajmniej jakaś cząstka tego, co robię ma jakiś sens; nigdy nie ukrywałem, że 80% książek poza UW jest najzupełniej w świecie obojętna. Ostatno jednak jeszcze lepiej realizuję się, wybierając nadprzyrodzone romanse. Tak więc UW przestała mi być potrzebna :) .

wob001 - 18:06 04-12-2009
Ale teraz UW jest potrzebna nam.

Shadowmage - 18:49 04-12-2009
AM pisze:Jest jeszcze jeden powód. Stworzyłem UW dla siebie, jako wentyl bezpieczeństwa, żeby czuć, że przynajmniej jakaś cząstka tego, co robię ma jakiś sens; nigdy nie ukrywałem, że 80% książek poza UW jest najzupełniej w świecie obojętna. Ostatno jednak jeszcze lepiej realizuję się, wybierając nadprzyrodzone romanse. Tak więc UW przestała mi być potrzebna :) .
Nie wątpię, że paranormale potrafią dostarczyć niezapomnianych przeżyć :D

No to może jednak Danielewski na koniec serii, żeby pozamiatać :D

AM - 19:35 04-12-2009
Nie jest to możliwe, właśnie ostatatnio zakończyłem kolejne podchody. Agenci nie chcą go w serii fantastycznej. A poza tym żeby go kupić z rozsądne pieniądze musielibyśmy podłączyć go pod jakiś prestiżowy projekt (ponieważ ich propozycja zaliczki bez stawiania warunków wynosiła 20000 USD). Wymyśliłem nawet to poniżej, ale ma szczęście zdrowy rozsądek zwyciężył :).

And finally the matter that we started arranging with Milena over a year ago. It's about Mark Danielewski's HOUSE OF LEAVES. We can pay an advance of 5000 USD (though originally the agent wanted a lot more). I realize that it is a bestseller in the US, but it is a bit too
difficult for the Polish market and we want to publish it mainly for the prestige reasons.

It would be a part of our new series presenting the best contemporary American authors. We want to begin it with books by Thomas Pynchon and Don DeLillo. We plan to get involved in promoting it various culture centers, the US Embassy, TV and radio. If it will work we might reach
with those books to a wider audience...

I naprawdę byłem gotowy dokupić DeLillo i stworzyć tę serię dla Danielewskiego :).

Shadowmage - 19:47 04-12-2009
Fiu, fiu... No cóż, z mojego punktu widzenia jednak wolałbym, żeby w wydawcach była więcej niż odrobina szaleństwa :D
No nic, to może sobie Danielwskiego w oryginale sprawię, choć znając moje zabieranie się do czytania książek po angielsku, to może od razu sobie dam spokój... :)

Żerań - 21:39 04-12-2009
Szkoda. Taką serię bardzo chętnie widziałbym u siebie na półce (zwłaszcza wydaną w stylu wydań Simmonsa, w jednolitej szacie graficznej), chociaż akurat de Lillo był już u nas wydawany i musiałbyś postawić na wznowienia (albo rzeczy z lat 70, których AFAIR nie ma w polskim przekładzie; z drugiej strony taka "Libra" to absolutne mistrzostwo i zasługuje na pojawienie się w takiej serii:). A z ciekawości - jakich autorów byś widział w takiej serii? Palahniuk, "The Amazing Adventures of Kavalier and Clay" Chabona? David Wallace? Ellis?

btw - czemu uważasz, że nie ma już autorów "na poziomie UW"? A Elizabeth Hand? A Zoran Zivkovic? Nie nadawaliby się? :)

AM - 00:47 05-12-2009
I jeszcze kilku. Palahniuka mogłem przejąć już jakiś czas temu, ale szkoda mi było Niebieskiej Studni. Z Chabonem za długo zwlekałem (nie sądziłem, że ktoś się nim zainteresuje). Teraz grzecznie czekam (nie, czekałem, przecież mnie to już nie interesuje :)) na to czy WAB będzie chciał go ciągnąć. Tylko, że wydałbym również Gentelman on the Road (lubię ją). Z Zoranem jestem w kontakcie. Hand nie. I oczywiście są książki, które pasowałyby mi do UW, ale obawiam się, że wiele z nich zostałoby przyjętych równie źle lub gorzej niż Harrison, Duncan czy Akwaforta. I o ile możemy dopłacać do tytułu 10000 to z 20 czy 30 mógłby być problem.

wob001 - 12:16 05-12-2009
Z "the best contemporary American authors" to pomysł, który bardzo mi sie spodobał. Aż żal, że to był tylko "blef" i na dodatek nie zadziałał.
Ta reakcja (agenta) jest ciekawa - z jednej strony myslę sobie, że to snobizm, a z drugiej strony, miło, że ktoś dba o opinię autora bez względu na potencjalne zyski.

Co do UW to mam nadzieję, że to tylko chwilowy wpływ zimowego wiatru, a na wiosnę ruszą nowe plany i pomysły na książki na kilka kolejnych lat.

Dla mnie Pana aktywność na forach i właśnie UW jest tym co wyróżnia MAGa spośród wydawnictw czysto lub częściowo fantastycznych.
Wszyscy mają paranormale, serie fantasy, hity typu Eragon, klasyki itp. pojedyncze perełki lub kaszany.
Nikt nie ma czegoś takiego jak UW.
Rubieże Solarisa są fajną ale tylko namiastką Waszej serii.

Żerań - 23:23 06-12-2009
Wydaje mi się, Andrzeju, że po prostu trzeba poczekać na nową falę młodych zdolnych pisarzy, którzy zapoczątkują kolejną rewolucję. Rozmawiając z pisarzami ciągle spotykam się z twierdzeniem, że obecnie Amerykę, a w konsekwencji także i inne rynki, czekają chude lata w fantastyce pod kątem artystycznym, bo wydawcy nie będą skłonni inwestować w niesprawdzonych autorów, nawet jeśli są "młodymi zdolnymi", właśnie w obawie przed wtopami. Ale paru pisarzy jeszcze zostało do zagospodarowania, a po nich przyjdzie kolejna rewolucja - tak po prostu musi być i nie dlatego, że tak sobie Żerań wymyślił, tylko zawsze po okresie stagnacji przychodzi Zmiana. Być może zresztą doczekamy się, za sprawą sukcesu Avatara i 3D, renesansu fantastyki naukowej. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Avatar stał się "Zmierzchem" dla młodych mężczyzn i "Gwiezdnymi wojnami" XXI wieku w jednym. Hype jest ogromny. Zresztą, ile można pisać/wydawać paranormale? Prędzej czy później MUSI to się skończyć, bo ludziom wampiry się przejedzą. I w ciągu dwóch-trzech lat znajdą coś nowego (niekoniecznie ze Stanów). A skoro już jesteśmy przy Amerykanach, to jakich autorów byś polecił? Nie mówię o "oczywistych oczywistościach" pokroju Rotha, McCarthy'ego, DeLillo, Palahniuka, Faulknera czy Trumana Capote.

Gavein - 12:28 08-12-2009
Czy na pewno z całej współczesnej 'ambitniejszej', szeroko pojętej fantastyki nie da się wybrać jeszcze kilku(nastu) ciekawych utworów? Jeśli faktycznie tak jest, to znaczy że również w literaturze mamy kryzys... W każdym razie - szkoda.

Żerań pisze: Wcale bym się nie zdziwił, gdyby Avatar stał się "Zmierzchem" dla młodych mężczyzn i "Gwiezdnymi wojnami" XXI wieku w jednym. Hype jest ogromny.


Avatar? Widziałem trailer. Chłam i badziewie. Takie czasy...

Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS